Magda Gessler podczas rozmowy z Ewą Chodakowską wróciła do jednego z najbardziej osobistych rozdziałów swojego życia. Restauratorka opowiedziała o pierwszym mężu, Volkhartcie Müllerze, oraz o wyjątkowych chwilach, które przeżyli razem. Gdy wspomnienia zaczęły wracać, emocje okazały się silniejsze. Gessler zalała się łzami, mówiąc o człowieku, z którym spędziła osiem lat.
Dziś Magda Gessler jest związana z Waldemarem Kozerawskim, jednak jej historia miłosna miała również wcześniejszy, bardzo ważny rozdział. Zanim wyszła za Piotra Gesslera, z którym ma córkę Larę, była związana z niemieckim dziennikarzem Volkhartem Müllerem. Para doczekała się syna Tadeusza, a wspólnie przeżyte lata na zawsze pozostały w pamięci restauratorki.
W rozmowie z Ewą Chodakowską Gessler wróciła między innymi do momentu, który do dziś uważa za jedno z najpiękniejszych wspomnień swojego życia. Chodziło o oświadczyny. Co ciekawe, to ona zdecydowała się przejąć inicjatywę, ponieważ miała już dość ostrożnych podchodów i delikatnych sygnałów.
Do wyjątkowej chwili doszło podczas eleganckiego przyjęcia, na którym pojawili się między innymi przyjaciele ojca Gessler. Podczas końcówki imprezy restauratorka przygotowała imponujący tort z portretem króla Hiszpanii wykonanym z kawioru. Na stole nie brakowało również innych potraw, między innymi blinów, twarożku i musu z łososia.
To właśnie wtedy spojrzała na Volkharta i postawiła sprawę jasno. Zapytała go, czy mają demokrację. Kiedy odpowiedział twierdząco, powiedziała, że tej nocy będzie jej. On odpowiedział krótko: „dobrze”. Od tamtego momentu, jak wspominała Gessler, już się nie rozstali.
Opowiadając o tym wydarzeniu po latach, restauratorka nie potrafiła ukryć wzruszenia. Ten moment nadal ma dla niej szczególne znaczenie, zwłaszcza że późniejsze losy ukochanego zakończyły się tragicznie. Ich wspólne życie przerwała ciężka choroba nowotworowa, z którą Volkhart Müller przez pewien czas walczył.
Zanim jednak przyszły najtrudniejsze chwile, para snuła wspólne plany. Gessler wspominała rozmowę, którą odbyli w Miramar, w górach. Volkhart powiedział jej wtedy, że chciałby mieć „autobus pełen dzieci”. Dla niej samej ta scena pozostała jednym z tych wspomnień, które mimo upływu lat nie tracą znaczenia.
„Byliśmy razem osiem lat. Rozmawiam z nim codziennie” – wyznała ze łzami w oczach.
Śmierć pierwszego męża była dla niej ogromnym ciosem. Gessler musiała znaleźć własny sposób, aby poradzić sobie z żałobą i przytłaczającą pustką. Wtedy odkryła, że taniec pozwala jej choć na chwilę zagłuszyć emocje.
Jak wspominała, przez cztery miesiące codziennie chodziła do dyskoteki. Spędzała tam czas od dziewiątej wieczorem aż do drugiej w nocy. Tańczyła w czarnych strojach, będąc w żałobie. Nie chodziło jednak o zabawę. Taniec stał się dla niej sposobem na przetrwanie najtrudniejszego okresu.
Gessler podkreśliła, że gdyby nie gotowanie i malowanie, najchętniej właśnie tańczyłaby przez wiele godzin. W tamtym czasie ruch pozwalał jej choć na moment odsunąć od siebie to, co działo się w jej wnętrzu. Była to jej własna metoda radzenia sobie ze stratą człowieka, z którym przez osiem lat dzieliła życie, plany i marzenia.
Dziś wspomnienie Volkharta Müllera nadal jest obecne w jej życiu. Choć minęło wiele lat, słowa Gessler pokazują, że niektóre relacje pozostają w człowieku na zawsze. Wystarczy powrót do jednej sceny, jednego zdania czy wspomnienia wspólnie spędzonego czasu, aby dawne emocje ponownie stały się niezwykle silne.