Julia Dybowska, znana szerzej jako „polska Barbie”, po raz kolejny postanowiła podgrzać atmosferę w mediach społecznościowych. Tym razem influencerka, która zgromadziła wokół siebie pokaźne grono niemal pół miliona obserwujących, zabrała swoich fanów w wirtualną podróż na słoneczne wybrzeża Włoch. Zamiast jednak zachwytów nad malowniczą scenerią czy luksusowym jachtem, na którym celebrytka wypoczywa, w komentarzach wybuchła burza, której skala wydaje się nie mieć końca.
Na opublikowanych zdjęciach widzimy Julię w czerwonym, niezwykle skąpym bikini. Pozując na tle głębokiego błękitu włoskich wód, dziewczyna wygina się w sposób, który ma podkreślić każdy detal jej sylwetki. Jednak dla wielu internautów to, co miało być sesją w stylu „życie jak w bajce”, stało się powodem do głębokiego niepokoju. Obserwatorzy celebrytki zwrócili uwagę na jej drastycznie szczupłe ciało, którego wygląd zdaniem wielu osób nie świadczy o zdrowiu, lecz o poważnych problemach.
„Jesteś przepiękną kobietą, ale błagam, ty potrzebujesz pomocy!” – pisze jedna z użytkowniczek, której komentarz zebrał mnóstwo polubień. Inni internauci są jeszcze bardziej bezpośredni, nie szczędząc gorzkich słów pod adresem Dybowskiej. „To po prostu przykre, że tak wiele osób w komentarzach wręcz promuje chorobę, zamiast zareagować. Przecież to ewidentnie wymknęło się spod kontroli” – wtóruje kolejna osoba. Wśród głosów krytyki pojawiają się nawet dramatyczne pytania o najbliższych influencerki: „Czy ona naprawdę nie ma nikogo w rodzinie, kto mógłby w końcu wyciągnąć pomocną dłoń?”.
Dyskusja szybko przeniosła się na poziom analizy samej figury celebrytki. Komentujący bez ogródek wskazują, że choć twarz Julii pozostaje niezmiennie zachwycająca, to stan jej ciała wywołuje dreszcze. „Widać gołym okiem, że ten organizm choruje. Ktoś powinien jak najszybciej interweniować” – grzmią zaniepokojeni fani.
Julia Dybowska od lat przyzwyczaja swoich odbiorców do życia w luksusie – od Marbelli, przez Dubaj, aż po Londyn. Jej codzienność, którą dzieli się w sieci, nierozerwalnie wiąże się z postacią teherańskiego miliardera Roberta Tchenguiza, u boku którego celebrytka buduje swój wizerunek. Mimo przepychu, drogie hotele i egzotyczne podróże stały się tłem dla dyskusji, która coraz częściej dotyczy kondycji fizycznej samej influencerki. Czy taka reakcja fanów skłoni Julię do refleksji? Jak na razie celebrytka konsekwentnie pozostaje w swojej bajkowej bańce, ignorując głosy, które wprost mówią o dramacie rozgrywającym się przed obiektywem jej telefonu.