Mateusz Damięcki dziś wiedzie spokojne życie u boku Pauliny Andrzejewskiej, z którą wychowuje dwóch synów. Kilkanaście lat temu jego życie prywatne wyglądało jednak zupełnie inaczej. Aktor był wówczas mężem Patrycji Krogulskiej, a ich małżeństwo zakończyło się zaledwie trzy miesiące po ślubie. Po latach Damięcki zdecydował się wrócić do tamtych wydarzeń i opowiedzieć o emocjach, które towarzyszyły mu podczas rozwodu.
We wrześniu 2010 roku aktor poślubił tłumaczkę Patrycję Krogulską. Uroczystość odbyła się w Warszawie i przyciągnęła uwagę fotoreporterów. Wszystko wyglądało jak początek pięknej historii, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Para rozstała się niedługo po podróży poślubnej, a ich małżeństwo zakończyło się po zaledwie trzech miesiącach.
Dla mediów był to temat, który szybko przyciągnął uwagę. Damięcki przyznał jednak, że najbardziej przeżywał nie zainteresowanie jego życiem prywatnym, lecz własne poczucie porażki. W rozmowie z Żurnalistą wrócił do momentu, w którym musiał zmierzyć się z pytaniami o decyzje podjęte wcześniej.
Aktor wspominał, że był to jego pierwszy naprawdę poważny związek zakończony ślubem. Tym bardziej trudno było mu zrozumieć, jak mogło dojść do sytuacji, w której zaledwie trzy miesiące po ceremonii małżeństwo przestało istnieć. Zastanawiał się wtedy, co poszło nie tak i dlaczego obie strony zdecydowały się na tak poważny krok, skoro ich związek nie przetrwał nawet kilku miesięcy.
Najbardziej zapadła mu jednak w pamięć sama rozprawa rozwodowa. Jak opowiadał po latach, cała sprawa trwała zaledwie około 21 minut. Właśnie wtedy usłyszał od sędzi słowa, których nie spodziewał się usłyszeć i które długo pozostały w jego pamięci.
Sędzia miała powiedzieć: „Zadrwiliście z instytucji państwa”. Damięcki przyznał, że te słowa były dla niego wyjątkowo mocne. Na zakończenie rozprawy usłyszał również życzenia wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Paradoks tej sytuacji mocno go poruszył, ponieważ chwilę wcześniej formalnie kończył małżeństwo, które rozpoczęło się zaledwie kilka miesięcy wcześniej.
Po wyjściu z sali rozpraw aktor zaczął patrzeć na całą sytuację nieco inaczej. Z czasem doszedł do wniosku, że sędzia mogła mieć rację. Sam przyznał, że potraktowali ślub i rozwód zbyt lekko, jakby były to decyzje, które można podjąć, a następnie równie szybko odwrócić. Zabrakło przede wszystkim szczerości, a doświadczenie to stało się dla niego ważną lekcją.
Damięcki nie ukrywał również, że błędy popełnione w młodości mogą pozostawić ślad na bardzo długo. Jednocześnie podkreślał, że nie byłby sobą, gdyby nie spróbował wyciągnąć z tamtej historii wniosków.
Dziś aktor jest w zupełnie innym miejscu swojego życia. W 2018 roku poślubił Paulinę Andrzejewską. Para doczekała się dwóch synów, Franciszka i Ignacego, a Damięcki wielokrotnie podkreślał, że właśnie u boku obecnej żony znalazł spokój, wsparcie i prawdziwe partnerstwo.
Po latach wspomnienie pierwszego małżeństwa wciąż wywołuje w nim emocje, ale jednocześnie pokazuje, jak bardzo zmieniło się jego spojrzenie na związki i podejmowane decyzje. Jedna krótka rozprawa, trwająca około 21 minut, wystarczyła, by słowa sędzi zapamiętał na wiele lat.