Sylwia Peretti ujawnia chwile, których nie zapomni do końca życia – samotna na schodach przy Wawelu, niezdolna do łez po tragedii syna

Sylwia Peretti, 44‑letnia celebrytka znana szerokiej publiczności z programu „Królowe życia”, po raz pierwszy otwarcie opowiedziała o jednym z najbardziej wstrząsających momentów po tragedii, która zmieniła jej życie na zawsze. W niedawym wywiadzie gwiazda ujawniła dramatyczne szczegóły wizyty na miejscu, gdzie jej jedyny syn zginął w fatalnym wypadku samochodowym.

Սիլվիա Պերետի

Patryk, dorosły syn Peretti, stracił życie w nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku. Mężczyzna prowadził auto pod wpływem alkoholu, stracił panowanie nad pojazdem, dachował i uderzył w betonowy mur. W wyniku zdarzenia zginęło także trzech jego młodych znajomych. Ta tragedia odbiła się szerokim echem nie tylko w życiu prywatnym celebrytki, ale również w mediach społecznościowych i show‑biznesie.

W rozmowie z portalem Kozaczek.pl Sylwia opisała swój przyjazd na Most Dębnicki i pierwsze chwile po dotarciu na miejsce, gdzie wszystko się wydarzyło. Gdy dotarli razem z Łukaszem, znaleźli tam ekipę sprzątającą — nie było już auta, nie było też żadnych śladów, które mogłyby potwierdzać, że to tu rozegrał się koszmar. Celebrytka przyznała, że usiadła na schodach przy Wawelu i patrzyła, jak sprzątają, zupełnie niezdolna do płaczu albo uwierzenia w to, co się stało. „Nawet nie byłam w stanie płakać”, mówiła z drżącym głosem, próbując opisać swoje odrętwienie i niedowierzanie.

Սիլվիա Պերետին որդու հետ

Sylwia pamiętała tylko bezwładne ruchy, telefon, który milczał. Wraz z Łukaszem próbowali kontaktować się z synem, dzwoniąc wielokrotnie — bez żadnej odpowiedzi. Jej myśli biegały między niedowierzaniem a desperacją, starając się znaleźć choćby najmniejsze logiczne wytłumaczenie tego, co się stało. „Mówię, to niemożliwe, tu się ktoś pomylił”, opowiadała, jakby na chwilę próbując uwierzyć, że wszystko to toczy się poza nią.

To nie był jedyny moment, który celebrytka stara się teraz przepracować. W innym wywiadzie Peretti opisywała moment poznania prawdy o śmierci Patryka, gdy policjanci pokazali jej rzeczy osobiste syna — portfel — i wtedy po raz pierwszy zrozumiała, że to nie pomyłka, że tragedia naprawdę się wydarzyła.

Od tamtej pory życie Sylwii Peretti nigdy nie wróciło do normy. Celebrytka otwarcie mówi o bólu, który nosi w sobie, o hejcie, z jakim musiała się mierzyć po tragedii, a także o tym, że strata jedynego dziecka wywróciła do góry nogami każdą jej emocję i poczucie rzeczywistości.

Սիլվիա Պերետին որդու հետ

Like this post? Please share to your friends: