Christa Pike tuż przed rozpoczęciem egzekucji wypowiedziała słowa, które miały być jej ostatnim przesłaniem. 50-letnia skazana na karę śmierci kobieta powiedziała, że chce odejść z tego świata w taki sam sposób, w jaki — jak sama stwierdziła — przeżyła większość swojego życia: z miłością. Chwilę później rozpoczęła się procedura, która zamiast zakończyć się zgodnie z planem, przerodziła się w bezprecedensową sytuację.
Pike została skazana za zabójstwo 19-letniej Colleen Slemmer, do którego doszło w 1995 roku. Kobieta miała wówczas 18 lat. Przez niemal trzy dekady przebywała w celi śmierci w Tennessee, oczekując na wykonanie wyroku. Egzekucję zaplanowano w Riverbend Maximum Security Institution w Nashville.
Jeszcze przed rozpoczęciem procedury pojawiły się jednak komplikacje prawne. Około godzinę przed planowanym wykonaniem wyroku federalny Sąd Apelacyjny Szóstego Okręgu zdecydował o czasowym wstrzymaniu egzekucji. Prawnicy Pike argumentowali między innymi, że jej trudne doświadczenia z dzieciństwa oraz problemy związane z dostępem do żył powinny zostać dokładniej rozpatrzone. Sprawa trafiła następnie do Sądu Najwyższego USA, który uchylił wstrzymanie i pozwolił władzom Tennessee kontynuować procedurę.
Ostatecznie o godzinie 19:27 otwarto zasłony oddzielające komorę od pomieszczenia dla świadków. Pike była przypięta pasami. Wtedy wypowiedziała swoje ostatnie słowa.
Powiedziała, że odchodzi z tego świata tak, jak spędziła większość swojego życia — z miłością. Dodała, że kocha zarówno osoby, które są na nią wściekłe, jak i tych, którzy stoją po jej stronie. Następnie oznajmiła, że jest spokojna i gotowa odejść.
To, co wydarzyło się później, zupełnie nie przypominało jednak spokojnego zakończenia procedury. Po podaniu pierwszej dawki pentobarbitalu Pike nie straciła przytomności zgodnie z przewidywaniami. Świadkowie relacjonowali, że kobieta zaczęła reagować i mówić o silnym bólu oraz pieczeniu w ramieniu.
W pewnym momencie miała powiedzieć: „Moja ręka czuje się tak, jakby miała zaraz pęknąć”. Następnie zapytała, czy to normalne i czy właśnie tak powinna wyglądać procedura. Duchowny obecny przy egzekucji próbował ją uspokoić słowami „Zrelaksuj się”. Pike odpowiedziała: „Próbuję”.
Świadkowie zauważyli, że kobieta mrugała, uśmiechała się, a nawet kilkukrotnie się śmiała. W pewnym momencie po jej twarzy spłynęła łza. Później ponownie mówiła o jednym miejscu na ramieniu, które mocno pulsowało. O godzinie 20:05 jej ciało gwałtownie się napięło, gdy zaczęła łapać powietrze. Wtedy zasłona została ponownie zasunięta.
Za zamkniętą zasłoną sytuacja nadal nie wyglądała tak, jak powinna. Świadkowie słyszeli regularne odgłosy oddychania i chrapania. Do pomieszczenia wchodzili i wychodzili prawnicy oraz duchowny. Ostatecznie podano Pike drugą pełną dawkę środka. Była to sytuacja, której oficjalny protokół Tennessee nie przewidywał.
Później mikrofon łączący komorę ze świadkami został wyłączony. Niedługo potem władze zdecydowały o przerwaniu procedury. Nieprzytomną Pike przetransportowano karetką do szpitala. Jej egzekucja zakończyła się więc nie wykonaniem wyroku, lecz poważnym kryzysem i pytaniami o to, co dokładnie wydarzyło się za zamkniętymi zasłonami.
Sprawa wywołała ogromne poruszenie, a gubernator Tennessee Bill Lee zapowiedział niezależne dochodzenie i wstrzymanie zaplanowanych na ten rok egzekucji. Wszystko to sprawiło, że słowa wypowiedziane przez Pike tuż przed rozpoczęciem procedury nabrały jeszcze bardziej niezwykłego znaczenia. Zamiast pożegnania, które miało zamknąć wieloletnią historię, stały się początkiem wydarzeń, których finał okazał się zupełnie inny od przewidywanego.