Udział w „Azji Express” zdecydowanie nie należy do łatwych wyzwań. Przekonała się o tym Katarzyna Zillmann, która podczas jednego z zadań zaliczyła bardzo nieprzyjemny wypadek. Wioślarka z impetem uderzyła głową w otwartą klapę bagażnika. Ból był natychmiastowy, a na planie zrobiło się nerwowo.
Katarzyna Zillmann bierze udział w najnowszej edycji „Azji Express”, gdzie tworzy duet z Janją Lesar. Obie uczestniczki od początku muszą mierzyć się z wymagającymi zadaniami, presją czasu i warunkami, do których trudno przywyknąć. Tym razem zwykła czynność przy samochodzie zakończyła się dla Kasi wyjątkowo bolesnym uderzeniem.
Podczas wykonywania jednej z misji kobiety skorzystały z pomocy kierowcy, który ułatwił im realizację zadania. Kiedy Zillmann próbowała wyjąć plecaki z samochodu, niefortunnie uderzyła głową o otwarte drzwi bagażnika.
Reakcja była natychmiastowa. Sportsmenka złapała się za głowę i przez chwilę próbowała dojść do siebie. Ból był na tyle mocny, że sytuacja od razu wzbudziła niepokój Janji Lesar, która ruszyła swojej partnerce na pomoc.
„Oh… Łeb se rozbiłam, no” — rzuciła Zillmann chwilę po uderzeniu. Jej słowa najlepiej pokazywały, jak nieprzyjemny był ten moment. Janja natychmiast zaczęła dopytywać, co się stało i czy potrzebna jest pomoc.
„Co jeszcze z tobą będzie?” — pytała wyraźnie przejęta. Zillmann, mimo bólu i całego zamieszania, odpowiedziała krótko i dosadnie. Atmosfera zrobiła się nerwowa, a Janja zaczęła interesować się tym, czy produkcja wezwała lekarza.
Wypadek wydarzył się w samym środku wyścigu, więc uczestniczki nie miały wiele czasu na spokojne dochodzenie do siebie. Każda minuta mogła mieć znaczenie, a dodatkowe utrudnienie w postaci bolesnego urazu z pewnością nie ułatwiało dalszej rywalizacji.
Co ciekawe, kiedy emocje nieco opadły, Zillmann potrafiła spojrzeć na całe zdarzenie z większym dystansem. W rozmowie przed kamerą wspominała moment z uśmiechem, opisując dziwne odczucia, które pojawiły się po uderzeniu.
„Czułam, jak mi się mrówki rozchodzą po całej głowie” — wspominała olimpijka.
Na szczęście sytuacja zakończyła się przede wszystkim na strachu i bolesnym guzie. Zillmann nie dała jednak po sobie długo poznać, że zdarzenie wybiło ją z rytmu. Sportsmenka szybko wróciła do rywalizacji, pokazując, że nawet tak nieprzyjemny moment nie zamierza łatwo wyłączyć jej z walki o zwycięstwo.
Dla Janji Lesar całe zdarzenie również było kolejnym dowodem na to, jak nieprzewidywalna potrafi być „Azja Express”. W programie wystarczy chwila nieuwagi, aby pozornie proste zadanie zamieniło się w bardzo stresującą sytuację.
Tym razem Katarzyna Zillmann boleśnie przekonała się o tym na własnej skórze. Mimo wszystko zachowała zimną krew i po wszystkim potrafiła nawet żartować z tego, co się wydarzyło. Czy kolejne odcinki przyniosą jej i Janji jeszcze więcej takich nieprzewidzianych momentów? W tym programie najwyraźniej wszystko jest możliwe.
Посмотреть эту публикацию в Instagram