Rozstanie Ewy Chodakowskiej i Lefterisa Kavoukisa po 17 latach wspólnego życia nadal budzi zainteresowanie. Trenerka od początku podkreślała jednak, że zakończenie małżeństwa nie oznacza wojny ani wzajemnej niechęci. Kiedy w mediach pojawiły się zdjęcia jej byłego partnera w towarzystwie innych kobiet, Chodakowska postanowiła zabrać głos. Jej reakcja była jednoznaczna, a przy okazji ujawniła, że sam Lefteris również bardzo przejął się całą sytuacją.
Na początku września Ewa poinformowała swoich obserwatorów o definitywnym zakończeniu związku z Lefterisem. Para była razem przez 17 lat, a ich relacja przez długi czas łączyła życie prywatne z zawodowym. Mimo rozstania trenerka wielokrotnie zaznaczała, że między nią a byłym partnerem nadal istnieją sympatia, szacunek i bliskość.
Wkrótce po ogłoszeniu decyzji uwagę mediów przyciągnęły fotografie Lefterisa wykonane podczas spotkania, na którym towarzyszyły mu kobiety. Zdjęcia zostały przedstawione w sposób, który szybko sprowokował komentarze i domysły dotyczące jego życia po rozstaniu. Chodakowska nie chciała jednak pozostawić tych interpretacji bez odpowiedzi.
W obszernym wpisie w mediach społecznościowych wyjaśniła, że sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, niż mogły sugerować pojedyncze kadry. Według jej relacji Lefteris przebywał w grupie ich wspólnych znajomych. Dodała również, że kiedy spotkanie dobiegło końca, opuścił je sam.
Chodakowska zwróciła uwagę na sposób, w jaki można przedstawić fotografię wyrwaną z szerszego kontekstu. Jej zdaniem pojedyncze ujęcia z powitania czy pożegnania mogą wyglądać bardzo sugestywnie, jeśli odbiorca nie widzi całego otoczenia i pozostałych osób znajdujących się na miejscu. Właśnie dlatego zdecydowała się przedstawić swoją wersję wydarzeń.
Szczególnie mocno wybrzmiało to, co napisała o reakcji samego Lefterisa. Jak przekazała, były mąż zadzwonił do niej i był bardzo przejęty publikowanymi materiałami oraz komentarzami, które pojawiły się po ich publikacji. Chodakowska jasno zaznaczyła, że nie zgadza się na to, by jej nazwisko było wykorzystywane jako pretekst do atakowania byłego partnera.
To ważny szczegół, ponieważ od początku rozstania trenerka konsekwentnie przedstawia swoją relację z Lefterisem jako pozbawioną publicznej wojny. Jeszcze przed pojawieniem się wspomnianych zdjęć mówiła, że rozstanie małżeństwa nie musi oznaczać końca więzi między dwojgiem ludzi.
W swoim najnowszym oświadczeniu Chodakowska odniosła się również do wiadomości od obserwatorów, którzy zaczęli jej współczuć. Wiele osób pisało do niej, wyrażając troskę i przekonanie, że po zakończeniu tak długiego związku musi przeżywać wyjątkowo trudny czas.
Trenerka postanowiła jednak stanowczo odrzucić taki obraz swojej sytuacji. Poinformowała, że obecnie spędza czas z rodziną w Kanadzie. Jak sama przekazała, podczas 16-dniowej podróży przemierza kraj i chce przede wszystkim cieszyć się wspólnymi chwilami, bez dodatkowych rozpraszaczy.
Jej słowa pokazują również, że Chodakowska nie chce, aby zakończenie małżeństwa było przedstawiane wyłącznie jako historia straty czy cierpienia. Zamiast tego podkreśla, że jest dokładnie w miejscu, w którym chce obecnie być. Jednocześnie nie odcina się od przeszłości ani od człowieka, z którym spędziła znaczną część swojego życia.
Ważną częścią jej komunikatu była także deklaracja dotycząca przyszłości Lefterisa. Chodakowska zapowiedziała, że jeśli były mąż zdecyduje się kiedyś stworzyć nowy związek, będzie mu kibicować. Tym samym jeszcze raz zaznaczyła, że ich rozstanie nie ma oznaczać wzajemnego atakowania się ani publicznego rozliczania wspólnych lat.
Trenerka podkreśliła też, że nie zamierza ujawniać żadnych sensacyjnych szczegółów dotyczących zakończenia małżeństwa. Według jej słów nie będzie publicznego prania brudów ani wojny między byłymi partnerami. Chce natomiast, aby osoby, które od lat śledzą ich historię, znały jej stanowisko i rozumiały, że sytuacja nie wygląda tak, jak mogą sugerować medialne nagłówki.
Takie podejście jest spójne z wcześniejszymi wypowiedziami Chodakowskiej. Po ogłoszeniu rozstania zaznaczała, że decyzja nie była spontaniczna i że oboje mieli wiele czasu, aby do niej dojrzeć. W kolejnych wpisach podkreślała również, że Lefteris pozostanie częścią jej rodziny i że nie wyobraża sobie rozstania inaczej niż w atmosferze wzajemnego szacunku.
Po publikacji zdjęć trenerka po raz kolejny pokazała więc, że nie zamierza pozwolić, aby jej nazwisko stało się narzędziem do tworzenia historii o konflikcie, którego sama nie potwierdza. Jej komunikat dotyczył nie tylko byłego męża, ale również granic, jakie chce zachować wokół prywatnej części swojego życia.
Tymczasem zainteresowanie życiem Chodakowskiej i Kavoukisa pozostaje duże. Para dopiero rozpoczęła nowy etap po 17 latach związku, a każde kolejne zdjęcie czy wypowiedź natychmiast przyciągają uwagę. Sama trenerka daje jednak do zrozumienia, że nie zamierza uczestniczyć w medialnej grze o sensację.
Jej stanowisko pozostaje jasne: rozstanie nie przekreśliło szacunku, jaki nadal ma do Lefterisa. A zdjęcia wykonane podczas spotkania z innymi kobietami, które wywołały falę komentarzy, nie zmieniły jej podejścia. Chodakowska postanowiła stanąć w jego obronie i jednocześnie przypomnieć, że za pojedynczym kadrem często kryje się znacznie szersza historia.