Elżbieta Dzikowska i Tony Halik. Ich niezwykła relacja była jak dwa idealnie dopasowane światy

Elżbieta Dzikowska i Tony Halik przez lata tworzyli jeden z najbardziej charakterystycznych duetów polskiej telewizji. Widzowie poznali ich jako podróżników, którzy zabierali publiczność w miejsca, o których wielu Polaków mogło wówczas jedynie marzyć. Ich wspólne wyprawy, rozmowy i program „Pieprz i wanilia” stały się czymś znacznie więcej niż telewizyjną rozrywką. Dla milionów osób były oknem na świat.

Ich relacja zaczęła się podczas podróży po Meksyku i Ameryce Południowej. Dość szybko pojawiło się między nimi silne uczucie. Halik zdecydował się zostawić Pierrette i zawalczyć o Elżbietę. Ona po powrocie do Polski rozwiodła się z Dzikowskim, ale nie chciała podporządkować całego swojego życia nowemu związkowi. Nie zamierzała rezygnować z własnych planów ani przeprowadzać się za granicę. Postawiła sprawę jasno: jeśli Tony chce z nią być, musi przyjechać do Polski.

W 1976 r. Halik przyleciał do Warszawy. Najpierw kupił mieszkanie przy ulicy Inflanckiej, a Dzikowska zamieszkała razem z nim. Później wspólnie kupili dom w Międzylesiu. To właśnie tam Elżbieta mieszka do dziś, traktując to miejsce jako swoją bezpieczną przystań.

Ich zawodowa współpraca szybko nabrała wyjątkowego charakteru. Pierwszy odcinek „Pieprzu i wanilii” pojawił się na antenie w 1986 r., choć wcześniej widzowie znali ich z programów „Tam, gdzie rośnie wanilia”, „Tam, gdzie pieprz rośnie”, „Tam, gdzie kwitną migdały” i „Tam, gdzie pachnie eukaliptus”. W piwnicy ich domu nagrywano program, który dla wielu osób stał się namiastką podróży po świecie w czasach, gdy samodzielne wyjazdy zagraniczne nie były czymś łatwo dostępnym.

Elżbieta Dzikowska – Wikipedia, wolna encyklopedia

Każdy odcinek był połączeniem rozmów, wspomnień z wypraw i materiałów filmowych. Opowiadali o Majach, mieszkańcach Meksyku, pustyniach Ameryki czy słoniach. W domu pojawiały się przywiezione przez nich przedmioty, między innymi maski, broń i skóra jaguara. Z czasem część tych pamiątek trafiła do Muzeum Podróżników imienia Tony’ego Halika w Toruniu.

Dzikowska i Halik różnili się niemal pod każdym względem, ale właśnie ta różnica była ich siłą. Halik potrafił snuć niezwykłe historie i miał ogromną wyobraźnię, natomiast Elżbieta koncentrowała się na wiedzy, faktach i kulturze. On zajmował się obrazem, ona pisała teksty. Tony interesował się oceanem, ludźmi i zwierzętami, Elżbietę bardziej fascynowały góry, cywilizacje, zabytki i sztuka. Mimo różnic potrafili się uzupełniać.

Co ciekawe, dawali sobie również dużo swobody. Dzikowska samotnie jeździła w Bieszczady, a Halik wybrał się sam na Alandy. Jednocześnie potrafili towarzyszyć sobie w wyprawach, które niekoniecznie odpowiadały ich zainteresowaniom. Tony pojechał z Elżbietą tropem romańskich katedr w Europie, choć nie było to jego ulubione zajęcie, a ona ruszyła z nim do Kenii w poszukiwaniu lwów.

Ich program wyprzedzał swoje czasy. Nie korzystali z gotowych schematów, a podróże finansowali z własnej kieszeni. Dzięki temu mogli zachować niezależność i tworzyć wszystko na własnych zasadach. Dla Michała Cessanisa, który oglądał „Pieprz i wanilię” jeszcze jako dziecko, byli pierwszą inspiracją do podróżowania.

Różnica wieku między nimi wynosiła 16 lat. Halik, gdy poznał Elżbietę, próbował nawet odjąć sobie dwa lata i przedstawiał się jako pięćdziesięciolatek. Z czasem ich wiek był jednak coraz bardziej widoczny. W ostatnich odcinkach programu Elżbieta wciąż pozostawała pełna energii, podczas gdy Tony był spokojniejszy i bardziej wycofany.

Elżbieta Dzikowska – podróżniczka, pisarka, ikona kultury - Viva.pl

W pewnym momencie jego stan zdrowia zaczął się pogarszać. Pewnego dnia zsunął się z fotela i złamał biodro. W szpitalu dostał zapalenia płuc, a później w drugim szpitalu kolejnego. Tony Halik zmarł 23 maja 1998 r. Elżbieta była przy nim i trzymała go za rękę. Jak wspominała później, wiedziała, że nadejdzie ten moment, ale nawet świadomość nie była w stanie przygotować jej na rozstanie.

Po Haliku pozostały wspomnienia, pamiątki i historie, ale także tajemnicza koperta z napisem „Spalić po mojej śmierci”. Dzikowska jej nie zniszczyła. Włożyła ją do biurka i z czasem o niej zapomniała. Koperta wróciła do jej pamięci dopiero wtedy, gdy Mirosław Wlekły pracował nad książką o Haliku i ujawniał kolejne fakty z jego przeszłości.

Okazało się wówczas, że nie wszystkie opowieści podróżnika były zgodne z prawdą. Pod prawdziwym imieniem Mieczysław Sędzimir Halik, podczas wojny Max, był w Wehrmachcie i obiecał współpracę bezpiece, choć później nie angażował się w nią w znaczącym stopniu. W kopercie znajdowała się między innymi lista osób, które razem z nim uciekły z Wehrmachtu, ale również listy opisujące jego zasługi we francuskim ruchu oporu. Dzikowska przyznała, że wcześniej o tych faktach nie wiedziała i uważała, że Tony mógł ukrywać je między innymi po to, by ją chronić.

Mimo trudnych informacji Elżbieta nie odwróciła się od wspólnej przeszłości. Przez lata pozostawała wierna własnej zasadzie, by patrzeć przede wszystkim przed siebie. „Jestem futuro, a nie retro” — powtarza. Nie chce zatrzymywać się na tym, co minęło, lecz myśli o tym, co jeszcze może zrobić i czego może doświadczyć.

Dziś historia Dzikowskiej i Halika pozostaje niezwykłym przykładem relacji, w której różnice nie musiały oznaczać podziału. Ich światy były odmienne, ale potrafili połączyć je w jedną opowieść. On miał fantazję, ona wiedzę. On kochał to, co się poruszało, ona to, co pozostawało śladem dawnych cywilizacji. Razem stworzyli duet, którego przez lata nie dało się pomylić z żadnym innym.

Like this post? Please share to your friends: