Dominika Serowska od momentu, gdy pojawiła się u boku Marcina Hakiela, nieustannie budzi olbrzymie emocje w mediach społecznościowych. Ukochana znanego tancerza słynie z tego, że nie owija w bawełnę i chętnie oraz bardzo dosadnie odpowiada na nawet najbardziej intymne pytania swoich ciekawskich obserwatorów. Ostatnio na jej instagramowym profilu zorganizowana została kolejna sesja pytań i odpowiedzi, podczas której internauci postanowili poruszyć niezwykle delikatny i wymagający temat macierzyństwa oraz relacji z dziećmi z poprzedniego związku jej partnera. Jak powszechnie wiadomo, Marcin Hakiel i jego była żona Katarzyna Cichopek dzielą opiekę nad dwójką dorastających pociech – synem Adamem i córką Heleną. Dominika Serowska, która sama spodziewa się obecnie swojego pierwszego dziecka, musiała więc odnaleźć się w zupełnie nowej dla siebie roli macochy, co w patchworkowych rodzinach bywa niezwykle karkołomnym zadaniem.
Jeden z dociekliwych internautów postanowił zapytać wprost o to, jakie metody wychowawcze są najbliższe sercu celebrytki, a w szczególności – co sądzi o tak zwanym bezstresowym wychowaniu. Dominika Serowska nie potrzebowała dużo czasu do namysłu i wyłożyła kawę na ławę, prezentując swoje niezwykle tradycyjne i twarde podejście do tematu. Gwiazda otwarcie przyznała, że absolutnie nie wierzy w mit bezstresowego wychowania i uważa tę metodę za szkodliwą utopię. W jej opinii dzieci potrzebują jasnych, twardych ram i autorytetów, a całkowity brak zasad prowadzi jedynie do chaosu i problemów w przyszłości. Celebrytka zadeklarowała, że w swoim domu zamierza stawiać na pierwszym miejscu wzajemny respekt i jasne reguły gry, których każdy bezwzględnie musi przestrzegać.
Wątek ten naturalnie przeszedł w stronę jej osobistych relacji z Heleną i Adamem. Fani byli niezwykle ciekawi, jak ułożyły się jej stosunki z nastolatkami i jak widzi swoją rolę jako macochy w tym skomplikowanym układzie rodzinnym. Dominika Serowska również w tym przypadku nie zamierzała udawać słodkiej i pobłażliwej cioci, lecz postawiła sprawę niezwykle jasno i stanowczo. Przyznała bez ogródek, że od samego początku wymaga od dzieci swojego partnera odpowiedniego szacunku i nie ma zamiaru wchodzić z nimi w kumpelskie, zbyt luźne układy. Podkreśliła, że nie jest ich koleżanką z podwórka, ale dorosłą osobą, z którą muszą liczyć się w codziennym życiu pod jednym dachem.
Wyznanie to lotem błyskawicy wywołało ogromne poruszenie i lawinę komentarzy w sieci. Część internautów natychmiast poparła stanowcze słowa celebrytki, chwaląc ją za dojrzałość, odwagę i zdrowe podejście do budowania hierarchii w patchworkowym domu. Pojawiły się jednak również głosy krytyczne ze strony osób, które uważają, że takie twarde stawianie granic może utrudnić jej zdobycie prawdziwego zaufania ze strony nastoletnich dzieci Marcina. Dominika zdaje się jednak doskonale wiedzieć, czego chce, i nie zamierza uginać się pod presją opinii publicznej, konsekwentnie budując swoje rodzinne gniazdo według własnych, twardych zasad.