Te wieści uderzyły niczym grom z jasnego nieba i wywołały olbrzymie poruszenie wśród tysięcy fanów, którzy od samego początku śledzą losy tej wyjątkowej pary. Adrian Szymaniak, którego cała Polska pokochała za sprawą udziału w trzeciej edycji telewizyjnego eksperymentu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, toczy obecnie najbardziej dramatyczną i wyczerpującą walkę w swoim życiu. Od roku jego codziennością nie są już plany na przyszłość, lecz bezwzględne starcie z wyjątkowo podstępnym przeciwnikiem – glejakiem czwartego stopnia. To niezwykle agresywny nowotwór mózgu, który w jednej chwili obrócił w niwecz spokojne i szczęśliwe życie jego rodziny. Choć Adrian i jego ukochana żona Anita Szydłowska-Szymaniak starają się nie tracić nadziei, ostatnie doniesienia przekazane przez samego bohatera show są niezwykle bolesne i dramatyczne.
Niestety, w ostatnim czasie stan zdrowia Adriana uległ nagłemu i bardzo niepokojącemu pogorszeniu. Mężczyzna, który dotychczas z ogromną dzielnością znosił kolejne etapy leczenia, w tym skomplikowane operacje neurochirurgiczne, radioterapię oraz regularne przyjmowanie chemii, musiał przekazać swoim obserwatorom wyjątkowo smutną wiadomość. Okazało się, że nowotwór wykazał się przerażającą inteligencją i zdołał uodpornić się na dotychczas stosowaną terapię tabletkową. Jak sam Adrian wyznał na swoim profilu w mediach społecznościowych, guz po prostu „odbił”, lekceważąc wysiłki lekarzy oraz dotychczasowe procedury medyczne. Ta diagnoza zmusiła lekarzy do natychmiastowej zmiany strategii i wdrożenia tak zwanego planu B, który opiera się na innej chemii podawanej we wlewach oraz zupełnie nowym leku. Ta nagła zmiana planów leczenia pokazała, jak nieprzewidywalna i okrutna potrafi być walka z glejakiem.
W obliczu tak ogromnego kryzysu, w sercach Polaków obudziła się jednak niesamowita solidarność. Koszty nowoczesnego i nierefundowanego leczenia, specjalistycznej rehabilitacji, dojazdów do klinik oraz zagranicznych terapii, które dają Adrianowi realną szansę na przedłużenie życia, są wręcz astronomiczne. Rodzina została zmuszona do uruchomienia oficjalnej zbiórki na kwotę aż trzech milionów złotych. Odzew społeczeństwa okazał się absolutnie fenomenalny. Do połowy lipca na koncie zbiórki udało się zgromadzić już ponad dwa i pół miliona złotych. Ta gigantyczna suma to nie tylko suche liczby, ale przede wszystkim realna nadzieja i dowód na to, że Adrian nie został sam w tej nierównej walce. Każda złotówka przybliża go do kolejnych miesięcy i lat spędzonych z żoną oraz dwójką ukochanych dzieci – Jerzykiem i Bianką, dla których pragnie żyć i patrzeć, jak dorastają.
Choć choroba każdego dnia bezlitośnie odbiera Adrianowi siły fizyczne, jego hart ducha pozostaje niezłomny. On sam głośno podkreśla, że najmniej boi się kolejnych bolesnych zabiegów i operacji na otwartej głowie. Największy lęk wywołuje u niego myśl o tym, że mógłby przedwcześnie opuścić swoją rodzinę i nie towarzyszyć dzieciom w ich najważniejszych momentach życiowych. W tym trudnym czasie ogromnym oparciem jest dla niego Anita, która ze łzami w oczach prosi o dalsze wsparcie i modlitwę, dziękując jednocześnie za dotychczas okazane serce i każdą wpłatę na rzecz ratowania życia jej męża. Walka wciąż trwa, a każda chwila jest teraz na wagę złota.