Bolesna zdrada po tragicznym ciosie i sekret młodszego o 34 lata małżeństwa. Cała prawda o burzliwym życiu Marka Piekarczyka

Marek Piekarczyk to postać bezdyskusyjnie kultowa, legenda polskiej sceny rockowej i charyzmatyczny wokalista formacji TSA, który swoim głosem i sceniczną ekspresją od lat elektryzuje kolejne pokolenia słuchaczy. Choć fani kojarzą go przede wszystkim z potężnego brzmienia, niespożytej energii oraz roli uwielbianego trenera w programie „The Voice of Poland”, jego prywatna codzienność przez lata przypominała niezwykle dramatyczny rollercoaster. Za kurtyną ogromnego sukcesu i estradowego blichtru kryły się bowiem bolesne rany, niewyobrażalna strata oraz miłość, która – choć początkowo budziła spore kontrowersje z powodu gigantycznej różnicy wieku – ostatecznie stała się jego najbezpieczniejszą przystanią.

Muzyk już w młodości musiał zmierzyć się z potwornym ciosem, który na zawsze odcisnął piętno na jego duszy. Gdy miał 27 lat, związał się z młodszą o dekadę Ewą. Zakochani musieli pokonać wiele przeszkód, w tym uzyskać oficjalną zgodę urzędową na ślub, ponieważ jego wybranka była jeszcze niepełnoletnia. Niestety, ich wspólny początek drogi został brutalnie naznaczony niewyobrażalną tragedią rodzicielską. Ich pierworodny syn zmarł tuż po przedwczesnym porodzie. Piekarczyk wielokrotnie wspominał ten rozdzierający serce moment, gdy na pogrzebie sam musiał nieść malutką trumienkę swojego dziecka. Artysta do dziś nosi w sobie głębokie przekonanie, że tego dramatu można było uniknąć, gdyby nie skrajne zaniedbania i zachowanie lekarzy, którzy tej nocy zamiast ratować życie, wybrali świętowanie. Choć myślał o wejściu na drogę sądową, ostatecznie nad grobem syna postanowił odpuścić i wybaczyć winowajcom.

Marek Piekarczyk

Mimo tak bolesnego startu, para podjęła walkę o wspólną przyszłość. Małżeństwo doczekało się dwójki dzieci – syna Macieja oraz córki Soni. Niestety, rany z przeszłości i narastające kryzysy okazały się silniejsze niż przysięga małżeńska. Po 18 latach spędzonych razem ich związek ostatecznie przeszedł do historii. Rozstanie okazało się dla wokalisty kolejnym potężnym, osobistym ciosem, ponieważ jego żona zakochała się w innym mężczyźnie. Zdrada najbliższej osoby i rozpad rodziny całkowicie zdruzgotały muzyka, który potrzebował wielu długich lat, by zaleczyć rany, odzyskać równowagę i ponownie otworzyć swoje poranione serce na jakiekolwiek głębsze uczucie.

Prawdziwy przełom i upragniony spokój nadeszły dopiero w 2002 roku podczas Festiwalu im. Ryszarda Riedla w Tychach. To właśnie tam drogi legendarnego rockmana skrzyżowały się z drogami Katarzyny Rogalskiej. On miał wówczas 51 lat, a ona zaledwie 18. Dzieląca ich ogromna, wynosząca aż 34 lata różnica wieku, a także fakt, że młoda dziewczyna miała wtedy chłopaka, dla wielu stanowiły barierę nie do pokonania. Jednak między nimi natychmiast zaiskrzyło, a silne zauroczenie szybko przerodziło się w głęboką, dojrzałą miłość. W 2008 roku para sformalizowała swój związek, stając na ślubnym kobiercu, a rok później ich szczęście dopełniło przyjście na świat syna Filipa. Dziś Katarzyna, z wykształcenia anglistka i pasjonatka fotografii, jest dla 75-letniego artysty nie tylko ukochaną żoną, ale przede wszystkim najważniejszą życiową muzą, u boku której odnalazł upragniony domowy spokój i bezwarunkowe wsparcie.

 

Посмотреть эту публикацию в Instagram

 

Публикация от Marek Piekarczyk (@marekpiekarczyk.official)

Like this post? Please share to your friends: