Edyta Górniak od lat magnetyzuje publiczność nie tylko swoim nieziemskim głosem, ale również niezwykle skomplikowanym życiem uczuciowym. Diwa, która od wczesnych lat młodości żyje w blasku fleszy, po raz kolejny otworzyła serce i zdobyła się na bolesne podsumowanie swoich dawnych relacji z mężczyznami. W szczerej i pełnej emocji rozmowie artystka bez owijania w bawełnę opowiedziała o kulisach związków, które zamiast upragnionego szczęścia, przyniosły jej jedynie głębokie rozczarowanie oraz poczucie ogromnego wstydu.

Jak przyznaje sama gwiazda, jej ogromna popularność i status ikony polskiej sceny muzycznej niestety zbyt często stawały się przekleństwem w relacjach prywatnych. Mężczyźni, którzy pojawiali się w jej otoczeniu, nierzadko byli kuszeni wizją medialnego rozgłosu, jaki gwarantowało pokazywanie się u boku wielkiej gwiazdy. Górniak zauważa, że partnerzy często idealizowali całą sytuację, żyjąc zakorzenionymi w mediach legendami na jej temat. Często przyciągała ich zwykła ciekawość, adrenalina oraz chęć zdobycia uwagi kobiety uznawanej powszechnie za niedostępną.
Niestety, bolesna prawda wychodziła na jaw dopiero wtedy, gdy gasły światła jupiterów. Piosenkarka wyznała, że wielokrotnie czuła potworny wstyd przed samą sobą, analizując swoje miłosne wybory. Przeżywała chwile załamania, zadając sobie pytanie, jak to jest możliwe, że osoba o tak bogatym doświadczeniu życiowym, która poznała tyle kultur i zwiedziła cały świat, w prościutkich sytuacjach dawała się oszukać niczym bezbronne dziecko. Ta bezradność wobec wyrachowania i obłudy kolejnych partnerów zniszczyła w niej coś niezwykle cennego.

Wokalistka nie ukrywa, że jej zaufanie do mężczyzn zostało doszczętnie zdewastowane. Choć stara się nie mierzyć wszystkich jedną miarą, bo uważa, że byłoby to skrajnie niesprawiedliwe, to rany po dawnych zawodach wciąż się nie zagoiły. Ostatnie relacje, w tym głośne rozstanie wywołane zakłamaniem partnera, pozostawiły w jej sercu ogromną pustkę. Dziś Edyta Górniak z wielkim dystansem podchodzi do tematu miłości i daje do zrozumienia, że ponowne ulokowanie w kimś uczuć wydaje się w najbliższym czasie rzeczą wręcz niemożliwą.