Środowisko piłkarskie pogrążyło się w głębokiej żałobie po dotarciu informacji o śmierci Karola Ulatowskiego. Smutną wiadomość jako pierwszy przekazał klub KS Piast Nowa Ruda za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, co natychmiast wywołało falę poruszenia wśród kibiców oraz osób związanych z lokalnym futbolem. Dla wielu była to informacja, której nikt się nie spodziewał, a reakcje w środowisku sportowym pojawiły się niemal natychmiast.
Jak podano, Karol Ulatowski zmarł we wtorek w wieku 64 lat. Przez całe swoje życie pozostawał nierozerwalnie związany z piłką nożną, którą traktował nie tylko jako dyscyplinę sportu, ale przede wszystkim jako życiową pasję i codzienny sposób funkcjonowania. Jego odejście stało się ogromnym ciosem dla środowiska, które przez lata miało okazję współpracować z nim, obserwować jego pracę oraz korzystać z jego doświadczenia i zaangażowania.
Ulatowski swoją drogę w futbolu rozpoczynał jako zawodnik, jednak z czasem naturalnie przeszedł do pracy trenerskiej oraz organizacyjnej. W wieku 40 lat zakończył karierę piłkarską jako grający trener Piasta Nowa Ruda, ale nie rozstał się z klubem. Wręcz przeciwnie — pozostał w nim na dłużej, podejmując się różnych ról i obowiązków, które wymagały zarówno wiedzy, jak i odpowiedzialności. W kolejnych latach pracował jako trener pierwszej drużyny, zajmował się także młodzieżą, a dodatkowo pełnił funkcję kierownika oraz koordynatora zespołów młodzieżowych.
W klubie oraz całym lokalnym środowisku piłkarskim uchodził za osobę wyjątkowo oddaną i zawsze gotową do działania. W momentach trudnych to często właśnie on przejmował inicjatywę, pomagając w organizacji pracy zespołu i wspierając struktury klubu. Jego podejście sprawiało, że wielu młodych zawodników mogło liczyć nie tylko na trening sportowy, ale również na wsparcie w budowaniu charakteru i dyscypliny.
Współpracownicy oraz przedstawiciele klubu podkreślają, że był człowiekiem, który w wyjątkowy sposób wpisał się w historię Piasta Nowa Ruda. Jego codzienna praca, konsekwencja i zaangażowanie sprawiły, że stał się jednym z fundamentów lokalnej piłki nożnej. Jego brak będzie odczuwalny przez bardzo długi czas, zarówno na boisku, jak i poza nim.
Dla wielu osób związanych z klubem to nie tylko odejście trenera czy działacza, ale przede wszystkim człowieka, który całe swoje życie podporządkował piłce oraz społeczności, w której funkcjonował i którą współtworzył.