Tego nikt się nie spodziewał po artystce, która uchodzi za jedną z najtwardszych i najbardziej bezkompromisowych postaci w polskim show-biznesie. Dorota Rabczewska wielokrotnie udowadniała, że potrafi stawić czoła największym burzom medialnym, jednak wydarzenia, do których doszło podczas wyjątkowego koncertu Polsatu zatytułowanego Nie ma jak u mamy, całkowicie zburzyły jej twardy pancerz. Na oczach zgromadzonej publiczności oraz tysięcy widzów przed telewizorami rozegrały się sceny pełne czystego, wręcz rozdzierającego wzruszenia. Celebrytka całkowicie straciła kontrolę nad swoimi emocjami, co natychmiast wywołało poruszenie w całej branży rozrywkowej.

Wydarzenie zorganizowane z okazji Dnia Matki przyciągnęło na scenę całą plejadę najjaśniejszych gwiazd rodzimej estrady. Swoje występy i chwile z najbliższymi celebrowali między innymi Ania Wyszkoni, Viki Gabor, Michał Wiśniewski, Rafał Brzozowski oraz Halina Mlynkova. Formuła koncertu opierała się na niezwykle osobistym akcencie, ponieważ zaproszone matki znanych artystów miały okazję opowiedzieć szerokiej publice o swoich sławnych dzieciach. Odsłaniały one nieznane dotąd opinii publicznej fakty, dzieliły się prywatnymi historiami oraz wspomnieniami z czasów, gdy ich pociechy nie stawiały jeszcze pierwszych kroków na wielkich scenach.
Doda zaprezentowała zgromadzonym dwa utwory, w tym swój najnowszy hit Pamiętnik. Jednak to drugie wyjście na scenę i wykonanie legendarnej kompozycji Cudownych rodziców mam wywołało prawdziwe trzęsienie ziemi. Na koncercie zabrakło fizycznie ukochanej rodzicielki piosenkarki, Wandy Rabczewskiej. Kobieta przygotowała jednak specjalne nagranie wideo, które wyemitowano w trakcie wydarzenia. Słowa, jakie padły z ekranu, uderzyły w artystkę z potężną siłą. Wanda Rabczewska wyznała publicznie, jak ogromne nadzieje pokłada w przyszłości swojej córki, zwłaszcza w kontekście jej burzliwego życia osobistego. Matka gwiazdy szczerze życzyła jej wyciszenia, spokoju i odnalezienia prawdziwej miłości, która pozwoli ukoić jej serce po latach nerwów i medialnych zawirowań. Dodała również, że każda matka przeżywa smutki swojego dziecka podwójnie i przyznała, że dla niej Dorota na zawsze pozostanie tą samą wesołą, małą dziewczynką ze smarkatym noskiem.

Gdy Doda stanęła przy mikrofonie, by wyśpiewać słowa podziękowania dla rodziców, lawina emocji okazała się niemożliwa do powstrzymania. W pewnym momencie jej potężny głos po prostu drgnął i załamał się, a w oczach pojawiły się gęste łzy, które zaczęły spływać po policzkach wokalistki. Gwiazda nie była w stanie kontynuować śpiewu i została zmuszona do chwilowego przerwania swojego występu. Publiczność zamarła, widząc tak rzadki widok bezbronnej i głęboko poruszonej Doroty, która w tej jednej sekundzie przestała być niedostępną diwą, a stała się po prostu kochającą córką.