Witold Pyrkosz przez dekady uchodził za absolutną ikonę polskiego kina i telewizji, zjednując sobie miłość milionów widzów rolami w kultowych produkcjach. W pamięci publicznej zapisał się jako ciepły, rodzinny człowiek, który przez ponad pół wieku trwał u boku ukochanej żony Krystyny, tworząc z nią dom pełen miłości i harmonii. Ten nieskazitelny wizerunek idealnego ojca i męża skrywał jednak bolesną, skrzętnie maskowaną tajemnicę, która ujrzała światło dzienne dopiero po odejściu legendarnego aktora. Mało kto wiedział, że zanim artysta odnalazł życiową stabilizację i spokój, jego młodość stała pod znakiem burzliwych decyzji, których konsekwencje ciągnęły się za nim przez całe dorosłe życie. Gwiazdor przez lata milczał na temat swojego pierwszego małżeństwa oraz pierworodnego syna, od którego całkowicie się odciął.

Wszystko zaczęło się w czasach, gdy młody Pyrkosz dopiero stawiał pierwsze kroki na scenie teatru w Kielcach. To właśnie tam jego serce zabiło mocniej do tajemniczej Ewy, która wkrótce została jego pierwszą żoną. Z tego krótkiego i niezwykle burzliwego związku na świat przyszedł syn Paweł. Małżeństwo okazało się jednak kompletną pomyłką i rozpadło się z hukiem w atmosferze wzajemnych żalów. Aktor spakował walizki i postanowił zacząć wszystko od nowa w Krakowie, zostawiając za sobą przeszłość. Choć regularnie płacił alimenty na dziecko, jego kontakt z synem bezpowrotnie wygasł. Pyrkosz całkowicie wymazał pierworodnego potomka ze swojej biografii, nigdy o nim nie wspominał w wywiadach i nie uczestniczył w jego dorastaniu, co po latach wywołało olbrzymie poruszenie i lawinę spekulacji w środowisku artystycznym.

Prawdziwym zwrotem akcji w życiu gwiazdora okazało się spotkanie z drugą żoną, Krystyną, która była od niego młodsza o siedemnaście lat. Zakochali się w sobie bez pamięci podczas sylwestrowej nocy i od tamtej pory byli nierozłączni. To właśnie z nią Pyrkosz doczekał się dwójki dzieci, Witolda juniora oraz Katarzyny, którym przelał całą swoją ojcowską miłość i oddanie. W swojej oficjalnej autobiografii aktor skupił się wyłącznie na tym sielankowym rozdziale, budując narrację o idealnej rodzinie z bocznego toru całkowicie spychając fakt istnienia starszego syna. Paweł dorastał w cieniu sławy swojego nieobecnego ojca, a ich drogi już nigdy się nie przecięły. Nawet gdy syn podjął próbę kontaktu i odwiedził aktora w teatrze, Pyrkosz potraktował go niezwykle chłodno, odmawiając jakiejkolwiek głębszej relacji. Ta bolesna prawda o odrzuceniu i całkowitym zerwaniu więzi z pierworodnym dzieckiem wstrząsnęła opinią publiczną, gdy szczegóły rodzinnego dramatu zaczęły wypływać na powierzchnię długo po śmierci uwielbianego serialowego Lucjana Mostowiaka.