Wypełniony po brzegi kościół i cisza, którą przerywał jedynie przytłumiony szloch żałobników – tak wyglądało ostatnie pożegnanie Jacka Litewki, ojca jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków nowej generacji. Pogrzeb, który odbył się w Katowicach, był nie tylko okazją do oddania hołdu zmarłemu, ale stał się lekcją o tym, jak ogromny wpływ na życie człowieka ma dom rodzinny. Najbardziej wzruszającym momentem całej uroczystości okazało się kazanie, w którym ksiądz celebrujący nabożeństwo postanowił zwrócić się bezpośrednio do najbliższych, odsłaniając kulisy relacji panujących w tej wyjątkowej rodzinie.
Duchowny w niezwykle ciepłych słowach podkreślił, że postawa Łukasza Litewki – jego słynna empatia, chęć niesienia pomocy słabszym i niespożyta energia w działaniach społecznych – nie wzięła się znikąd. Z ambony padły słowa, które głęboko zapadły w serca wszystkich zgromadzonych, a w szczególności matki polityka, która trwała w skupieniu przy trumnie męża. Ksiądz zaznaczył, że to właśnie w cieniu miłości rodziców Łukasz uczył się uważności na drugiego człowieka i wrażliwości, która dziś definiuje jego publiczną działalność. Był to hołd dla małżeństwa Litewków, które stworzyło dom pełen wartości, stając się fundamentem dla przyszłego posła.
Opowieść o Jacku Litewce, jaką usłyszeli żałobnicy, nie była suchym wspomnieniem, lecz żywym obrazem człowieka oddanego rodzinie. Duchowny przypomniał, że to dom rodzinny był miejscem, gdzie wykuwał się charakter i kręgosłup moralny, który pozwala dziś Łukaszowi stawać w obronie potrzebujących. Słowa o tym, że syn przejął po ojcu to, co najcenniejsze – serce otwarte na krzywdę innych – wywołały widoczne poruszenie wśród zgromadzonych w świątyni. Wiele osób nie potrafiło powstrzymać łez, słuchając o tym, jak wielką rolę w kształtowaniu postaw obywatelskich odegrał zmarły ojciec, działając po cichu, z dala od blasku fleszy.
Podczas tej trudnej uroczystości, która na długo pozostanie w pamięci mieszkańców regionu, ksiądz zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: dziedzictwo dobra, które nie umiera wraz z człowiekiem. Podkreślił, że choć Jacek Litewka odszedł, jego cząstka żyje w każdym dobrym uczynku jego syna. To właśnie to poczucie misji i odpowiedzialności za słabszych było największym darem, jaki ojciec mógł przekazać dziecku. Atmosfera w kościele, wypełniona wdzięcznością i szacunkiem, pokazała, że żegnano kogoś znacznie ważniejszego niż tylko rodzica osoby publicznej – żegnano mentora i wzór miłości, który zainspirował tysiące ludzi do czynienia dobra.