Najpierw była jego mentorką, potem rywalką z wyboru. Niezwykła więź Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego

Kiedy po raz pierwszy się spotkali, różniło ich zaledwie pięć lat – a jednak w tamtym momencie życia była to przepaść. Agnieszka Osiecka była już rozpoznawalną autorką tekstów piosenek i jedną z najbardziej błyskotliwych postaci warszawskiego środowiska artystycznego. Wojciech Młynarski dopiero zaczynał. Był studentem polonistyki, młodym chłopakiem z ambicjami i wielką wiarą w słowo. Nikt jeszcze nie przypuszczał, że z czasem stanie się jedną z najważniejszych postaci polskiej piosenki.

Poznali się na początku lat 60. w warszawskim klubie Hybrydy – miejscu, gdzie rodziły się pomysły, przyjaźnie i artystyczne kariery. Młynarski miał wtedy zaledwie 21 lat. Grał w brydża, słuchał jazzu i prowadził kabaret o przewrotnym tytule „Radosna gęba stabilizacji”. Pisał pierwsze teksty, ale wciąż pozostawał w cieniu. W przeciwieństwie do Osieckiej, która miała już na koncie głośne utwory i opinię jednej z najciekawszych autorek swojego pokolenia.

To właśnie ona jako jedna z pierwszych dostrzegła w nim coś wyjątkowego. Wspominała później, że pojawił się „chudy, ambitny chłopczyna”, który od razu zwrócił jej uwagę. Osiecka słynęła z tego, że lubiła wspierać młodych twórców i otwierać im drzwi do świata, który dla wielu pozostawał zamknięty. Młynarski był jednym z tych, którym pomogła najbardziej.

Zaprosiła go do współpracy w Radiowym Studiu Piosenki – niezwykłym miejscu, w którym powstawały utwory przyszłych gwiazd. Tam nagrywali i rozwijali swoje kariery artyści, którzy później stali się legendami polskiej sceny: Maryla Rodowicz, Marek Grechuta, Magda Umer czy Ewa Bem. Młynarski nie tylko pisał i nagrywał. Zdarzało się, że zastępował Osiecką podczas jej wyjazdów, prowadził konsultacje i spotkania z młodymi autorami, dzieląc się doświadczeniem, które dopiero zdobywał.

Z czasem ich relacja przestała być wyłącznie zawodowa. Połączyła ich przyjaźń, oparta na ogromnej wrażliwości i podobnym spojrzeniu na świat. Oboje byli twórcami, którzy potrafili uchwycić codzienność i zamienić ją w poezję. Jednocześnie oboje zmagali się z własnymi słabościami. Osiecka otwarcie mówiła o swoim problemie z alkoholem, żartując gorzko, że szkodzi zdrowiu, ale pomaga życiu. Młynarski przez lata walczył z chorobą afektywną dwubiegunową.

Mimo tych trudności potrafili stworzyć relację pełną wzajemnego szacunku i podziwu. Młynarski po latach powtarzał, że to właśnie Osiecka wprowadziła go na artystyczne salony i otworzyła drogę do kariery. Nazywał ją swoją mentorką. Ona z kolei doceniała jego talent i obserwowała, jak z młodego debiutanta wyrasta w pełnoprawnego mistrza słowa.

9788368577662

Dowodem tej niezwykłej relacji była dedykacja, którą mu kiedyś napisała: „Dla Wojtka, który mnie gonił i przegonił”. W tych kilku słowach zawarła wszystko – dumę, czułość i świadomość, że uczeń potrafił dorównać mistrzyni. Sama mówiła o nim z charakterystycznym dla siebie humorem: „moja zwycięska konkurencja”.

Młynarski również potrafił odpowiedzieć jej w sposób, który najlepiej oddawał jego emocje – poprzez słowa. Napisał o niej jeden ze swoich najpiękniejszych wierszy, będący hołdem dla kobiety, która miała ogromny wpływ na jego życie i twórczość.

Ich przyjaźń była czymś więcej niż zwykłą znajomością artystów. To była relacja dwojga ludzi, którzy rozumieli się bez wielu wyjaśnień. Dwojga twórców, którzy potrafili docenić talent drugiej osoby, nawet gdy oznaczało to, że kiedyś będą musieli stanąć obok siebie – już nie jako mistrz i uczeń, lecz jako równorzędni twórcy polskiej piosenki.

Like this post? Please share to your friends: