Pewna kobieta podzieliła się na Reddicie swoją ostatnią wpadką modową i zapytała, czy dobrze zrobiła, że jest nią zmartwiona.
W poście na forum „Am I the A——” na Reddicie kobieta wyjaśniła, że w styczniu lub lutym zamówiła w przedsprzedaży letnią sukienkę u niezależnego projektanta z innego kraju. Projektant przyjął wówczas tylko około 20 zamówień i zezwolił na drobne zmiany w każdym projekcie.
„Zapłaciłam z góry za całość” – napisała. „Miałam to zrobić w okolicach sierpnia, ponieważ mój projekt znacznie odbiegał od pierwotnego. Więc w mojej głowie to było raczej dzieło na zamówienie”.
:max_bytes(150000):strip_icc():focal(2807x0:2809x2):format(webp)/GettyImages-931389860-b8ec7b7af6394b26acce491f62dcbfdf.jpg)
W sierpniu skontaktowała się z projektantką, prosząc o aktualizację, a ona poinformowała ją, że sukienka będzie gotowa za dwa tygodnie – mniej więcej na początku września. Kobieta dodała, że nie miała nic przeciwko opóźnieniu, wiedząc, że kreacja będzie wykonywana ręcznie.
Jednak pod koniec miesiąca zauważyła coś dziwnego.
„Widziałam, jak we wrześniu wrzucała moją sukienkę – rozpoznałam ją po kolorze i wzorze – ale nie było żadnej informacji o przesyłce” – wyjaśniła. „Pomyślałam, że może jeszcze nie jest do końca skończona”.
Następnie, 7 października, zobaczyła nagranie z wywiadu wideo z projektantem i ponownie zobaczyła swoją sukienkę. Tym razem miała ją na sobie inna osoba podczas sesji zdjęciowej.
„Napisałam do niej maila w sprawie sukienki” – napisał użytkownik Reddita – „a ona powiedziała mi, że jest już gotowa, ale postanowiła pokazać ją w wywiadzie, zanim ją do mnie wyśle”.
Kobieta przyznała, że była „bardzo zdenerwowana brakiem zgody”.
„To jej dzieło i projekt w takim samym stopniu, w jakim jest moją własnością” – napisała. „To nie jest jakaś sukienka z H&M – zapłaciłam za nią w całości, zanim jeszcze powstała. Nie zapłaciłam za to, żeby ubierać kogoś innego. Zapłaciłam za to, żeby sama ją nosić”.
:max_bytes(150000):strip_icc():focal(1770x0:1772x2):format(webp)/GettyImages-71306088-568056715f9b586a9ed812fe.jpg)
Dodała, że nie miałaby problemu z podzieleniem się sukienką z kimś, kogo zna, ale nie czułaby się komfortowo wiedząc, że ktoś obcy nosił ją przed nią.
„W ogóle mi to nie pomaga. Jedyne, co dostałam, to opóźnienie” – powiedziała. „Brak zgody sprawił, że poczułam się nieswojo i zlekceważona jako osoba, która wspierała ją prawdziwymi pieniędzmi. Nawet jeśli ryzyko poplamienia lub uszkodzenia jest niewielkie, to i tak istnieje”.
Kobieta zakończyła swój post prośbą na Reddicie o radę: „Myślisz, że ta sukienka jest moją własnością? Czy jestem dupkiem, bo myślę, że skoro zapłaciłam, to jestem jej właścicielem? Czy jestem jej właścicielem dopiero po wysłaniu? Czy mam prawo odmówić, skoro wcześniej o to poprosiła?”
:max_bytes(150000):strip_icc():focal(2604x0:2606x2):format(webp)/woman-sewing-fabric-174407539-57c99e223df78c71b637ec9a.jpg)
Od czasu opublikowania posta, użytkownicy zaczęli dzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat w komentarzach. Jedna osoba stwierdziła, że gdyby znalazła się w takiej sytuacji, nie chciałaby tej sukienki, skoro ktoś inny ją nosił. „Zażądałabym pełnego zwrotu pieniędzy” – powiedziała.
„NTA… zapłaciłeś za to, jest twoje” – napisała inna osoba. „Gdyby projektantka chciała to pokazać na rozmowie kwalifikacyjnej, mogłaby to umieścić na manekinie”.
Ktoś inny napisał: „Po dostarczeniu towaru napisz recenzję i złóż skargę, gdzie tylko to możliwe, że sprzedano ci używaną i brudną wersję demonstracyjną za cenę nowej”.