Niewiele osób wie, że znaczna część filmu „Siedem lat w Tybecie” została nakręcona w Argentynie, a konkretnie w prowincji Mendoza. Zapierające dech w piersiach Andy posłużyły za idealną imitację Himalajów – ale za kulisami rozgrywała się mało znana historia.
Podczas zdjęć Brad Pitt nie tylko wcielił się w zbuntowanego alpinistę – ujawnił swoją współczującą naturę, ratując trzynaście bezdomnych psów . Jednym z nich był Blanco , chudy, płochliwy chart, który niepewnie wszedł na plan. Jednym prostym, ale wymownym gestem Pitt wyciągnął rękę i pogłaskał psa po głowie – i od tego momentu byli nierozłączni. Ale Blanco to dopiero początek. W ciągu kolejnych dni Pitt ratował kolejne psy – kupował im jedzenie, zabierał do weterynarza i, co najważniejsze, znajdował im bezpieczne, kochające domy.
Trzy psy pojechały z nim nawet do Buenos Aires, spędzając dni w luksusowym apartamencie hotelowym, w którym się zatrzymał. A po zakończeniu zdjęć Pitt nie zostawił ich – zabrał je do Los Angeles, gdzie stały się częścią jego rodziny.
Hollywood może być pełen gwiazd, ale to właśnie takie historie — spokojne, ludzkie i głęboko życzliwe — naprawdę rozświetlają ekran prawdziwego życia.