Joanna Jabłczyńska już teraz myśli o własnym pogrzebie i stypie. Gwiazda ma konkretny plan na to, co stanie się z jej prochami oraz jak powinna wyglądać pożegnalna impreza w jej stodole

Joanna Jabłczyńska od lat kojarzy się Polakom z niespożytą energią, uśmiechem i niezwykle pracowitym trybem życia. Aktorka, prawniczka i zapalona sportsmenka z powodzeniem łączy występy przed kamerą z prowadzeniem własnej kancelarii oraz dbaniem o sielski azyl na wsi. Wydawać by się mogło, że przy tak intensywnym harmonogramie nie ma czasu na rozmyślania o sprawach ostatecznych. Nic bardziej mylnego. Gwiazda serialu Na Wspólnej udowodniła właśnie, że temat przemijania nie jest dla niej tabu, a wizję własnego pożegnania ma już skrupulatnie dopracowaną w najmniejszych szczegółach.

W jednym z najnowszych wywiadów Joanna Jabłczyńska zdecydowała się na zaskakująco szczere wyznanie dotyczące tego, jak wyobraża sobie moment, w którym przyjdzie jej opuścić ten świat. Zamiast mrocznych wizji i ciężkiej atmosfery, aktorka kreśli obraz pełen spokoju i niemal radosnej celebracji życia. Dla Joanny kluczowe jest to, aby jej bliscy nie pogrążali się w czarnej rozpaczy, lecz potrafili odnaleźć w tym trudnym momencie iskrę pozytywnej energii, którą ona sama zarażała ich przez dekady.

Ջոաննա Յաբլչինսկա

Centrum jej świata stało się w ostatnich latach wiejskie siedlisko, które własnymi siłami i ogromnym nakładem pracy przekształciła w prawdziwy raj. To właśnie tam, wśród natury i ukochanych zwierząt, aktorka odnalazła sens i spokój. Nie dziwi zatem fakt, że to właśnie z tym miejscem wiąże swoje ostatnie życzenie. Jabłczyńska otwarcie przyznała, że nie marzy o monumentalnym grobowcu na prestiżowym cmentarzu, gdzie bliscy musieliby stać w kolejkach w okolicach Wszystkich Świętych. Jej wizja jest znacznie bardziej intymna i ekologiczna. Chciałaby, aby po kremacji jej prochy zostały rozsypane bezpośrednio przy jej ukochanym domu, na ziemi, którą tak bardzo kochała i o którą dbała każdego dnia.

Jednak to nie koniec jej nietypowych planów. Joanna, znana z gościnności i zamiłowania do spotkań w gronie przyjaciół, zaplanowała już nawet… własną stypę. W jej głowie to wydarzenie ma niewiele wspólnego z tradycyjnym, sztywnym obiadem pełnym smutnych min. Gwiazda marzy o tym, aby jej odejście stało się pretekstem do wielkiej, radosnej fety. Impreza miałaby się odbyć w jej słynnej stodole, która służyła już niejednemu spotkaniu towarzyskiemu. Jabłczyńska podkreśla, że chciałaby usłyszeć tam głośną muzykę, widzieć uśmiechniętych ludzi wspominających wspólne chwile i czuć atmosferę wdzięczności za przeżyte lata. To ma być pożegnanie na jej własnych zasadach – bez patosu, za to z ogromnym sercem i przywiązaniem do miejsca, które stało się jej domem na ziemi. Aktorka uważa, że takie podejście do śmierci pozwala oswoić lęk i sprawia, że samo życie nabiera jeszcze głębszych barw.

Ջոաննա Յաբլչինսկա

Like this post? Please share to your friends: