Książę Harry przez lata jasno dawał do zrozumienia, że chce, aby jego dzieci, Archie i Lilibet, dorastały z wolnością wyboru własnej drogi. W przeciwieństwie do własnych doświadczeń, miał nadzieję, że nie będą rodzić się z poczuciem obowiązku. Jednak doniesienia sugerują, że jego starszy brat, książę William, mógł już zdecydować, jak będzie wyglądać ich przyszłość w rodzinie królewskiej – i nie obejmuje ona królewskich obowiązków, tytułów ani przywilejów.

Dynastia Windsorów zawsze kierowała się tradycją, ale przeprowadzka Sussexów do Kalifornii zerwała z nią w sposób, którego monarchia do końca nie wybaczyła. Gdyby Harry i Meghan pozostali w Wielkiej Brytanii, Archie i Lilibet mogliby mieszkać w królewskiej rezydencji, pojawiać się na balkonach pałacu i korzystać z oficjalnej ochrony. Zamiast tego dorastają po drugiej stronie Atlantyku – z dala od korony, a teraz, być może, z dala od jakiejkolwiek szansy na królewskie uznanie.

Według „The Times” , książę William po cichu zaczął kształtować swoją wizję monarchii, której będzie przewodził. Wizja ta, jak twierdzą osoby z wewnątrz, zakłada odchudzenie rodziny królewskiej i zacieśnienie wewnętrznego kręgu. Archie i Lilibet, pomimo swojego pochodzenia, podobno nie są częścią tego obrazu. Wygląda na to, że William postanawia wyznaczyć wyraźną granicę między członkami rodziny królewskiej, którzy pozostali, a tymi, którzy odeszli.

Decyzja ta nie ma jedynie wymiaru symbolicznego – niesie ze sobą realne konsekwencje. Bez oficjalnych funkcji tytuły takie jak „Jego Królewska Wysokość” mogą pozostać poza zasięgiem dzieci Harry’ego, a wraz z nimi dostęp do wsparcia finansowego i instytucjonalnego zapewnianego przez monarchię. Dla Harry’ego, który kiedyś sam polegał na królewskich funduszach i tytułach, przesłanie jest jednoznaczne: most, który spalił, może nie zostać odbudowany dla jego dzieci.

Nawet w obrębie murów pałacu podział jest głęboki. Podobno Wilhelm w ogóle nie wspomina już o swoim bracie. Opinia publiczna zdaje się podzielać jego stanowisko – sondaże pokazują zdecydowane poparcie dla wykluczenia Archiego i Lilibet z pełnienia obowiązków królewskich. Na razie ich status królewski pozostaje pod znakiem zapytania, kształtowany nie przez prawo pierworództwa, ale przez dystans, zarówno fizyczny, jak i emocjonalny, od korony.