Anna Grodzka ma już plan na własne pożegnanie. Jeden szczegół zwraca szczególną uwagę

Anna Grodzka przez lata należała do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej polityki. W 2011 roku dostała się do Sejmu z listy Ruchu Palikota i została pierwszą transpłciową posłanką w Polsce. W parlamencie spędziła jedną kadencję, ale jej obecność na scenie publicznej na długo zapadła w pamięć. Towarzyszyły jej zarówno ogromne zainteresowanie mediów, jak i trudne doświadczenia związane z hejtem. Niektórzy politycy zwracali się do niej w męskiej formie i pozwalali sobie na niewybredne żarty.

Z czasem Grodzka zdecydowała się jednak odejść od polityki. Skupiła się bardziej na działalności społecznej, choć jeszcze przed wejściem do Sejmu była współzałożycielką i pierwszą prezeską Fundacji Trans-Fuzja. Jej nazwisko zaczęło pojawiać się w mediach znacznie rzadziej. Sama mówiła później, że mimo możliwości dalszego pozostania w parlamencie nie zdecydowała się startować w kolejnych wyborach. Znalazła natomiast własną przestrzeń w muzyce i zajęła się komponowaniem muzyki filmowej. Jak tłumaczyła, politykę trzyma od siebie jak najdalej, ponieważ uważa, że nie jest ona dla osób z misją, lecz dla szachistów, a ona sama się do tego nie nadaje.

մեծացված լուսանկար

W 2025 roku Anna Grodzka zdecydowała się opowiedzieć o czymś znacznie bardziej osobistym. W rozmowie z magazynem „Replika” poruszyła temat własnego pożegnania i zdradziła, jak wyobraża sobie swój pogrzeb. Okazało się, że nie pozostawiła tej kwestii całkowicie przypadkowi. Ma przemyślaną wizję ceremonii i wie, jakie elementy są dla niej szczególnie ważne.

Grodzka spotkała się wówczas z Dorotą Oyrzanowską i Natalią Zakrzewską-Sobczak, celebrantkami prowadzącymi świeckie ceremonie pożegnania. Właśnie wtedy opowiedziała, że nie chce tradycyjnej ceremonii religijnej. Jej życzeniem jest świeckie pożegnanie, bez księdza. Chciałaby, aby bliscy i znajomi spotkali się w swobodnym miejscu, a najważniejszym elementem otoczenia miałaby być woda. Wspominała konkretnie o brzegu wody albo jeziora.

Na tym jednak jej wizja się nie kończy. Anna Grodzka zdradziła również, że chciałaby, aby podczas spotkania było ognisko, wino, piwo oraz dużo pięknej muzyki. Szczególne znaczenie ma dla niej właśnie muzyka, ponieważ w ostatnim czasie stała się ona jej pasją. Marzy więc o pożegnaniu, które nie będzie wyłącznie uroczystą ceremonią, ale spotkaniem w atmosferze swobody, bliskości i dźwięków, które sama lubiła.

մեծացված լուսանկար

Grodzka mówiła także o swojej decyzji dotyczącej kremacji. Chce, aby pożegnanie miało właśnie taką formę, choć w tamtym czasie nie była jeszcze całkowicie zdecydowana, co powinno stać się z jej prochami. Rozważała między innymi możliwość rozsypania ich na tak zwanych Łąkach Pamięci, dostępnych w Polsce.

Jednocześnie dostrzegała drugą możliwość. Z jednej strony przemawiało do niej oddanie prochów naturze, z drugiej zastanawiała się, czy nie lepiej byłoby pozostawić po sobie konkretne miejsce, w którym można byłoby ją odwiedzić i wspominać. Ta rozterka pokazuje, że choć wiele elementów swojego pożegnania Grodzka miała już dokładnie przemyślanych, jedna z najważniejszych decyzji pozostawała wówczas otwarta.

Like this post? Please share to your friends: