Agata Steczkowska, starsza siostra Justyny Steczkowskiej, zdecydowała się opowiedzieć o rodzinie i wspomnieniach z dzieciństwa. W rozmowie w podcaście „Przełomy” wróciła do czasów, kiedy jako najstarsza z dziewięciorga rodzeństwa bardzo szybko musiała przejąć obowiązki, które zwykle kojarzą się z dorosłymi. Jak przyznała, doświadczenia z tamtego okresu do dziś wpływają na jej relacje z braćmi i siostrami.
Agata wspominała, że już jako siedmiolatka zajmowała się młodszym rodzeństwem. W licznej rodzinie szybko przestała czuć się jak zwykłe dziecko. Zamiast beztroski pojawiła się odpowiedzialność za innych, pomoc rodzicom i pilnowanie codziennych obowiązków młodszych braci oraz sióstr.
Jak opowiadała, rola najstarszego dziecka sprawiła, że jej własne potrzeby często schodziły na dalszy plan. Od najmłodszych lat oczekiwano od niej, że będzie ustępować młodszym, zajmie się nimi i dopilnuje, aby wykonywali swoje obowiązki. Z czasem Agata zaczęła więc pełnić w domu funkcję znacznie bardziej zbliżoną do opiekunki niż jednej z dzieci.
To właśnie ten podział ról miał później wpłynąć na jej relacje z rodzeństwem. Agata przyznała, że nie czuje z braćmi i siostrami typowej więzi, jakiej można byłoby oczekiwać między rodzeństwem. Jej zdaniem trudno było zbudować taką relację, skoro od początku była dla młodszych nie tylko siostrą, lecz także osobą, która wydawała polecenia i pilnowała ich zachowania.

W rozmowie zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt. Dzieci mogą buntować się wobec rodziców, ale podobne emocje często kierują również przeciwko starszemu rodzeństwu, jeśli to właśnie ono wymaga od nich wykonywania obowiązków. Agata uważa, że część negatywnych emocji młodszych braci i sióstr mogła zostać skierowana właśnie na nią.
Nie ukrywała przy tym, że rozumie ich perspektywę. Zdaje sobie sprawę, że młodsze rodzeństwo mogło mieć do niej żal za to, że jako najstarsza siostra wydawała polecenia, wymagała posłuszeństwa i pilnowała codziennych spraw. Z jej punktu widzenia była to jednak rola, którą otrzymała bardzo wcześnie i którą przez lata musiała wypełniać.
Wątek rodzinnych relacji jest szczególnie interesujący również ze względu na wieloletnie napięcie między Agatą a Justyną Steczkowską. Kontakt sióstr ochłodził się po publikacji książki Agaty dotyczącej historii rodziny w 2017 roku. W publikacji znalazła się między innymi informacja o ojcu sióstr, który przed założeniem rodziny był księdzem.
Justyna Steczkowska później mówiła, że odcięła się od siostry z powodu „decyzji, które ta podjęła”. Agata w swojej najnowszej rozmowie nie skupiła się jednak wyłącznie na relacji z Justyną. Znacznie szerzej opowiedziała o dzieciństwie i o tym, jak życie w bardzo licznej rodzinie ukształtowało jej późniejsze spojrzenie na więzi między rodzeństwem.
Jedno z jej wyznań szczególnie mocno pokazuje, jak postrzega swoją przeszłość. Agata uważa, że jej wieloletnie poświęcenie dla młodszych braci i sióstr nie zostało przez nich odpowiednio docenione. Jej zdaniem pomoc i opieka, które dawała jako najstarsza, mogły być traktowane przez młodszych jako coś naturalnego, co po prostu jej się należało.

Nie twierdzi jednak, że kiedykolwiek domagała się od nich wdzięczności. Podkreśliła, że z czasem człowiek zaczyna inaczej patrzeć na doświadczenia z dzieciństwa i lepiej rozumie mechanizmy, które wpływały na rodzinne relacje. Jej zdaniem młodsze rodzeństwo być może nie osiągnęło jeszcze takiego etapu, aby spojrzeć na przeszłość z podobnej perspektywy.
Najmocniejsze słowa padły pod koniec rozmowy. Agata Steczkowska w bardzo prosty sposób podsumowała swoje obecne podejście do relacji z braćmi i siostrami: „Kocham ich, ale czy lubię, to już zupełnie inna sprawa”.
To zdanie pokazuje, że rodzinne uczucia nie zawsze oznaczają bliskość, codzienny kontakt czy łatwą relację. W przypadku Agaty wspomnienia z dzieciństwa, odpowiedzialność przejęta w bardzo młodym wieku i późniejsze doświadczenia sprawiły, że więź z rodzeństwem wygląda dziś inaczej, niż można byłoby oczekiwać.
Jej opowieść nie była więc jedynie historią o napiętych relacjach z Justyną Steczkowską. Agata mówiła przede wszystkim o roli, jaką jako najstarsza z dziewięciorga dzieci otrzymała już jako mała dziewczynka, oraz o konsekwencjach tego, że przez lata musiała być dla młodszych kimś więcej niż tylko siostrą.