Joanna Racewicz nie może pogodzić się z odejściem syna. „Nic nie będzie już jak dawniej”

Joanna Racewicz stanęła przed momentem, którego wielu rodziców jednocześnie się obawia i na który czeka. Jej jedyny syn, 18-letni Igor, opuszcza rodzinny dom. Dla młodego mężczyzny to kolejny krok w dorosłość, ale dla jego mamy oznacza początek zupełnie nowego etapu, do którego — jak sama przyznaje — wciąż trudno jej się przyzwyczaić.

Dziennikarka po raz kolejny wróciła do tematu wyprowadzki syna i podzieliła się z obserwatorami „pocztówką z nowego życia”. Tym razem nie próbowała ukrywać emocji. W krótkim, bardzo osobistym wpisie dała do zrozumienia, że codzienność po odejściu Igora nie będzie już wyglądała tak samo. Napisała również: „Jeszcze chwila, jeszcze na Ciebie popatrzę”, pokazując, jak mocno przeżywa tę zmianę.

Igor ma już za sobą maturę i wkroczył w dorosłość. Z perspektywy jego mamy to zwieńczenie 18 lat wspólnego życia, wychowywania syna i codziennej troski o niego. Racewicz nie ukrywa, że z jednej strony czuje ogromną dumę. Wie, że nadszedł moment, w którym jej dziecko jest gotowe rozpocząć własną drogę. Z drugiej strony pojawia się pustka i pytanie, jak teraz będzie wyglądało jej życie.

Joanna Racewicz

Wcześniej dziennikarka bardzo szczerze opowiadała o sprzecznych uczuciach, które jej towarzyszą. Cieszy ją fakt, że cały 18-letni proces wychowywania syna dobiegł pewnego rodzaju końca i że oboje dali sobie radę. Jednocześnie przyznała, że kompletnie nie wie, co dalej bez Igora u boku. Sama nie potrafiła uwierzyć, jak szybko minęły lata. Jeszcze niedawno widziała w nim małego chłopca, którego nosiła w chuście, a teraz patrzy na dorosłego mężczyznę, który jest gotowy powiedzieć jej, że może ruszyć własną drogą.

To właśnie ten kontrast jest dla Racewicz szczególnie trudny. Z jednej strony chce pozwolić synowi dorosnąć i samodzielnie podejmować decyzje. Z drugiej przez lata była jego mamą, która mogła być blisko, reagować, pomagać i chronić. Teraz ta rola musi się zmienić. Jak sama zauważyła, nie będzie już mogła być matką „kwoką albo orlicą”, która zasłania swoje dziecko skrzydłami.

Dziennikarka nazwała ten moment jednocześnie pięknym i trudnym. I właśnie w tych dwóch słowach najlepiej zamyka się cała sytuacja. Dorastanie dziecka oznacza przecież sukces rodzica, ale równocześnie wymusza pogodzenie się z tym, że pewien etap bezpowrotnie się kończy.

Joanna Racewicz

Racewicz przez lata samodzielnie wychowywała Igora po śmierci jego ojca, Pawła Janeczka. Dlatego więź między matką a synem od dawna zajmuje w jej życiu szczególne miejsce. Teraz jednak nadszedł moment, w którym musi pozwolić mu zrobić kolejny krok.

Jej najnowszy wpis pokazuje, że choć rozum podpowiada jej, iż tak właśnie powinno wyglądać dorosłe życie dziecka, serce potrzebuje znacznie więcej czasu. Pozostają wspomnienia, codzienne przyzwyczajenia i świadomość, że w domu zabraknie osoby, która przez 18 lat była jego najważniejszą częścią.

To dla Joanny Racewicz nie jest więc wyłącznie zwykłą przeprowadzką. To symboliczne zamknięcie jednego rozdziału i początek kolejnego — zarówno dla Igora, jak i dla niej samej. I choć z pewnością jest w tym wszystkim duma, trudno nie zauważyć także tęsknoty za czasem, którego nie da się już cofnąć.

Like this post? Please share to your friends: