Karolina Szostak kilka lat temu przeszła jedną z najbardziej komentowanych metamorfoz w polskim show-biznesie. Dziennikarka, która od niemal całej swojej kariery jest związana z redakcją sportową Polsatu, w 2018 roku zdecydowała się na bardzo dużą zmianę swoich nawyków. Połączenie określonego sposobu odżywiania z treningami pozwoliło jej zrzucić aż 30 kilogramów.
Jej przemiana szybko stała się tematem rozmów. Szostak nie ukrywała, że ważnym elementem całego procesu był post dr Ewy Dąbrowskiej. Dziennikarka wielokrotnie wracała później do swoich doświadczeń związanych z tą metodą i podkreślała, że dobrze wspomina okres, w którym zdecydowała się na taką zmianę.
Jednocześnie sposób odżywiania, który stosowała, wzbudzał i nadal wzbudza sporo emocji. W pewnym momencie dzienny jadłospis Karoliny Szostak ograniczał się do około 800 kalorii. Tak restrykcyjny sposób odżywiania nie jest odpowiedni dla każdego, dlatego sama historia jej metamorfozy od lat wywołuje zainteresowanie oraz dyskusje.
Szostak nie traktowała jednak swojej przemiany jako jednorazowego eksperymentu. Z czasem zaczęła wracać do postu według zasad dr Dąbrowskiej. Jak sama opowiadała, na początku roku przechodzi pełny post, a kilka miesięcy później decyduje się jeszcze na dwutygodniową „przypominajkę”. Przyznawała, że wymaga to dyscypliny, determinacji oraz silnej woli.
Dziennikarka opowiadała również o swoich codziennych wyborach. Jednym z produktów, po które chętnie sięgała, był zakwas buraczany. Kilka lat temu pokazała nawet w mediach społecznościowych nagranie, na którym wyjaśniała, że jego wygląd może sprawiać wrażenie, jakby piła zupełnie coś innego.
„Kolega zapytał mnie: „Co ty, wiśnióweczkę w pracy pijesz?” Tak wygląda prawda, bo i butelka i kolor. A to mój ukochany zakwas buraczany. Pyszny, zdrowy… Czasami w samochodzie też go piję, miny kierowców obok są ciekawe” – opowiadała wówczas Szostak.
Po spektakularnej utracie wagi zainteresowanie jej sylwetką jednak nie zniknęło. Z biegiem czasu pojawiały się komentarze dotyczące możliwego efektu jo-jo. Sama zainteresowana niejednokrotnie odnosiła się do tych uwag i przekonywała, że regularnie o siebie dba oraz ćwiczy. Jednocześnie zaznaczała, że wygląd zewnętrzny nie jest dla niej najważniejszą kwestią.
W rozmowie z „Vivą!” mówiła wprost, że nie chce nieustannie słuchać komentarzy dotyczących swojej wagi. Zwracała uwagę, że człowiek może być raz mniejszy, raz większy, a jego wartość nie powinna zależeć od tego, co pokazuje waga.
Szostak podkreślała również, że w jej przypadku dodatkowe kilogramy nie musiały oznaczać po prostu nadmiernego jedzenia. Zwracała uwagę na różne predyspozycje i na to, że każdy organizm reaguje inaczej. Jak mówiła, sama próbuje różnych metod i obserwuje efekty.
Jej podejście do własnego wyglądu z czasem wyraźnie się zmieniło. Dziennikarka nie ukrywała, że po spektakularnej utracie 30 kilogramów nie udało jej się przez cały czas utrzymać dokładnie tej samej wagi. Nie traktowała jednak tego jako powodu do rezygnacji z własnych planów. W rozmowach medialnych podkreślała przede wszystkim znaczenie dobrego samopoczucia i pewności siebie.
„Wszystko jedno, czy jestem mniejsza, większa, grubsza, chudsza. Jeśli chodzę z podniesioną głową, uśmiecham się do ludzi, ludzie to odwzajemniają” – mówiła.
Karolina Szostak zwracała także uwagę na aktywność fizyczną. Regularnie uczęszcza na zajęcia pilatesu, które pomagają jej pracować nad sylwetką. Nie ukrywa więc, że jej podejście do wyglądu nie opiera się wyłącznie na sposobie odżywiania.
Dziennikarka jest również autorką książek poświęconych odchudzaniu i swojej przemianie. Jej historia przez lata była obserwowana przez tysiące osób, ponieważ metamorfoza odbywała się publicznie i była szeroko komentowana. Sama Szostak wielokrotnie opowiadała o swoich doświadczeniach, pokazując zarówno efekty swojej walki z dodatkowymi kilogramami, jak i późniejsze podejście do zmieniającej się sylwetki.
Dziś, kiedy od jej największej metamorfozy minęło już kilka lat, historia ta nadal powraca. Szczególną uwagę wciąż przyciąga fakt, że w okresie swojej przemiany dziennikarka stosowała bardzo restrykcyjny jadłospis, którego dzienna wartość energetyczna wynosiła około 800 kalorii.
Jednocześnie jej własne słowa pokazują, że dla Karoliny Szostak przemiana nie skończyła się w momencie, gdy wskazówka wagi pokazała niższą liczbę. Z czasem zaczęła mówić przede wszystkim o samoakceptacji, aktywności i dobrym nastawieniu. Dla niej najważniejsze stało się to, aby niezależnie od rozmiaru móc chodzić z podniesioną głową i uśmiechać się do ludzi.