Zniknęła z ekranów u szczytu sławy jako legendarna Ania z Daleko od szosy Zobacz co po latach milczenia robi dziś 78-letnia Irena Szewczyk

Rola w kultowym serialu telewizyjnym Daleko od szosy przyniosła jej gigantyczną, wręcz niewyobrażalną popularność w czasach PRL-u, a miliony Polaków natychmiast pokochały jej subtelną urodę, dziewczęcy wdzięk, ogromny talent i magnetyzm, który bił z każdego kadru. Irena Szewczyk jako zjawiskowa Ania Popławska, wielka, intelektualna miłość głównego bohatera Leszka Góreckiego, stworzyła kreację, która na stałe zapisała się złotymi zgłoskami w historii rodzimej kinematografii i z dnia na dzień zagwarantowała jej status wielkiej gwiazdy. Widzowie z zapartym tchem śledzili losy miłości dziewczyny z dobrego domu i chłopaka ze wsi, a postać grana przez aktorkę stała się symbolem klasy i nowoczesnej kobiety tamtych lat. Choć cały kraj stał przed nią otworem, a reżyserzy oraz dyrektorzy teatrów wręcz zasypywali ją kolejnymi, niezwykle intratnymi propozycjami zawodowymi, młoda artystka podjęła nagłą i niespodziewaną decyzję, która całkowicie zszokowała całe środowisko filmowe oraz jej wiernych fanów.

Irena Szewczyk

U szczytu swojej największej sławy, gdy jej twarz zdobiła okładki najpopularniejszych magazynów, podjęła ostateczną i nieodwołalną decyzję o całkowitym wycofaniu się z blasku fleszy, świadomym porzuceniu show-biznesu i bezpowrotnym zniknięciu z ekranów oraz desek teatralnych. Dla wielu było to posunięcie całkowicie niezrozumiałe, wręcz niewytłumaczalne w świecie, gdzie każdy walczy o swoje pięć minut na ekranie. Ona jednak czuła głęboko w sercu, że świat blichtru, wiecznych castingów i medialnego szumu nie jest miejscem, w którym chce spędzić resztę swojego życia. Pragnęła czegoś trwalszego, głębszego i wolnego od powierzchownej oceny masowej publiczności.

Dziś ikona dawnych lat ma już 78 lat i prowadzi codzienne życie, które w najmniejszym nawet stopniu nie przypomina dawnej, celebryckiej rzeczywistości pełnej blichtru, bankietów i nieustannego zainteresowania fotoreporterów. Zamiast czerwonych dywanów, blasku fleszy i braw zachwyconej publiczności w teatrach, dawna gwiazda postawiła na zupełnie inną, niezwykle wymagającą ścieżkę kariery. Odnalazła swoje prawdziwe, życiowe powołanie w świecie nauki, systematycznej pracy badawczej i działalności akademickiej, która przyniosła jej ogromny szacunek w zupełnie nowym środowisku. Irena Szewczyk przez długie dekady z ogromnym sukcesem, determinacją i prawdziwą pasją realizowała się jako szanowana wykładowczyni, zdobywając kolejne stopnie naukowe i uzyskując tytuł profesora nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki.

Irena Szewczyk

Skupiła się bez reszty na edukacji kolejnych pokoleń studentów, prowadzeniu skomplikowanych badań nad rozwojem dzieci i młodzieży oraz pracy na Uniwersytecie Łódzkim, całkowicie i bezpowrotnie odcinając się od swojej głośnej, aktorskiej przeszłości. Na uczelni rzadko kto pamiętał o jej dawnej tożsamości telewizyjnej, a ona sama nigdy nie obnosiła się ze swoją dawną popularnością, woląc, by oceniano ją przez pryzmat jej rzetelnej wiedzy i dorobku naukowego. Choć sama niezwykle rzadko wraca pamięcią do czasów dawnego, medialnego szumu i praktycznie unika jakichkolwiek wywiadów czy wspominkowych programów telewizyjnych, to wierni widzowie do dzisiaj z ogromnym, niegasnącym sentymentem wspominają jej niezapomnianą, pełną ciepła rolę Ani. Fani dawnego kina wciąż z niesłabnącą ciekawością zastanawiają się, jak potoczyłyby się losy polskiego filmu i jak wiele wspaniałych kreacji mogłaby jeszcze stworzyć, gdyby wtedy, jako młoda i uwielbiana przez miliony kobieta, nie podjęła tak radykalnej decyzji o porzuceniu obiecującej kariery w świecie filmu.

Like this post? Please share to your friends: