Doda, czyli Dorota Rabczewska, od lat niekwestionowana królowa polskiej sceny muzycznej, nigdy nie gryzła się w język, gdy w grę wchodziły tematy tabu. Tym razem artystka postanowiła zmierzyć się z jednym z najbardziej drażliwych zagadnień, które rozpala emocje w każdym polskim domu – pieniędzmi. W szczerym i niezwykle emocjonalnym wywodzie gwiazda, która sama przeszła drogę od ambitnej dziewczyny z Ciechanowa do multimilionerki, wskazała konkretne sumy, jakie jej zdaniem są niezbędne, by móc mówić o godnym życiu w dzisiejszych, trudnych czasach. Jej słowa natychmiast wywołały burzę w sieci, dzieląc internautów na tych, którzy przyznają jej rację, i tych, którzy oskarżają ją o oderwanie od realiów przeciętnego obywatela.
Atmosfera wokół wyznań Dody jest gęsta, ponieważ piosenkarka nie bawiła się w dyplomację. Zauważyła, że koszty życia, od luksusowych produktów po podstawowe opłaty, poszybowały w górę w sposób zastraszający. Według Doroty, kwota pozwalająca na spokój ducha i brak lęku o jutro jest znacznie wyższa, niż wskazują oficjalne statystyki. Gwiazda podkreśliła, że „godne życie” to nie tylko dach nad głową i jedzenie, ale także możliwość rozwoju, dbania o zdrowie na najwyższym poziomie oraz chwile relaksu, które każdemu się należą. W jej głosie słychać było irytację na system, który zmusza ludzi do ciągłego liczenia każdego grosza, podczas gdy ona sama, znając smak ciężkiej pracy, uważa, że godność nie powinna mieć ceny, a jednak w obecnym świecie brutalnie ją posiada.
Wspominając swoje początki w show-biznesie, Doda zaznaczyła, że ma ogromny szacunek do pieniądza, bo nic nie przyszło jej łatwo. Każdy diament na jej szyi i każda luksusowa podróż to wynik morderczej pracy na scenie i setek nieprzespanych nocy w studio. Dlatego też jej perspektywa na zarobki jest tak surowa i bezpośrednia. Artystka nie boi się mówić głośno o tym, że minimalne stawki to często jałmużna, która nie pozwala na nic więcej niż wegetację. To wyznanie jest szczególnie bolesne dla wielu jej fanów, którzy codziennie mierzą się z inflacją i drożyzną. Doda stała się w tym momencie głosem tych, którzy marzą o komforcie, ale boją się głośno przyznać, jak wiele ich to kosztuje emocjonalnie i fizycznie.

Reakcje w mediach społecznościowych były natychmiastowe i pełne pasji. Niektórzy zarzucają Dodzie, że patrząc z perspektywy swojej willi i luksusowych samochodów, łatwo jest rzucać wysokimi kwotami. Jednak spora część obserwatorów broni piosenkarki, twierdząc, że jako jedna z niewielu osób publicznych ma odwagę nazywać rzeczy po imieniu, bez fałszywej skromności. Debata o tym, ile trzeba zarabiać, by „żyć, a nie przeżyć”, nabrała nowego tempa dzięki jej bezkompromisowej postawie. Doda po raz kolejny udowodniła, że potrafi włożyć kij w mrowisko, zmuszając wszystkich do refleksji nad tym, gdzie leży granica między luksusem a prawem do normalnego, godnego funkcjonowania w nowoczesnym społeczeństwie.
Посмотреть эту публикацию в Instagram