W polskim show-biznesie nie brakuje silnych charakterów, ale niewiele postaci wzbudza tyle emocji co Doda i Małgorzata Rozenek. Choć ich kariery potoczyły się zupełnie innymi ścieżkami, obie kobiety na zawsze połączyła jedna osoba – Radosław Majdan. Były piłkarz był pierwszym mężem Dody, a dziś jest mężem Rozenek, z którą tworzy rodzinę i wychowuje syna Henryka.
Relacje między dawnymi partnerami od lat pozostają napięte. Sama Doda nie ukrywa, że jej kontakt z byłym mężem nie należy do najlepszych. W jednym z ostatnich wywiadów wróciła jednak pamięcią do wydarzenia sprzed lat, które – jak przyznała – okazało się dla niej niezwykle niezręczne i pozostawiło w niej sporo emocji.
Artystka opowiedziała historię spotkania z Majdanem i jego obecną żoną podczas eleganckiego wydarzenia w ambasadzie amerykańskiej. W tamtym czasie Doda była już w nowym związku i przyszła na imprezę ze swoim drugim mężem. Jak wspomina, w jej głowie pojawiła się wtedy niemal idealistyczna wizja. Myślała, że może to będzie moment, w którym wszyscy wreszcie staną się częścią spokojnej, patchworkowej relacji.
Wyobrażała sobie, że będą w stanie porozmawiać bez napięcia, może nawet kiedyś spotykać się przy wspólnych okazjach czy zwyczajnych rodzinnych spotkaniach. Kiedy więc zobaczyła nadchodzących Majdanów, postanowiła przywitać się jako pierwsza. Jednak to, co wydarzyło się chwilę później, zupełnie nie przypominało scenariusza, który wcześniej sobie ułożyła.
Jak relacjonowała, powiedziała zwykłe „cześć”. W tym momencie sytuacja przybrała niespodziewany obrót. Według jej wspomnień Rozenek miała nagle uderzyć Majdana i pociągnąć go ze sobą, odwracając się i odchodząc. Cała scena trwała zaledwie chwilę, ale dla piosenkarki była ogromnie krępująca.
Doda przyznała, że została wtedy w miejscu kompletnie zaskoczona. Stała przez moment bez słowa, nie bardzo wiedząc, jak zareagować na tak chłodne przyjęcie. Jak wspominała, czuła się tak, jakby nagle zamarła w miejscu, a atmosfera wokół niej zrobiła się niezręczna.
Najbardziej absurdalne w tej sytuacji było jednak to, co wydarzyło się chwilę później. Zamiast rozmowy z byłym mężem, to jej obecny partner spędził sporą część wieczoru, próbując ją pocieszyć. Jak opowiadała z ironią, przez dobre kilkadziesiąt minut tłumaczył jej, że nie powinna przejmować się zachowaniem byłego partnera. Sama Doda podsumowała tę scenę jako wyjątkowo kuriozalną – drugi mąż musiał ją uspokajać po tym, jak pierwszy kompletnie ją zignorował.
Po latach los znów sprawił, że drogi Dody i Małgorzaty Rozenek się przecięły. Tym razem jednak nie była to impreza towarzyska, lecz poważne spotkanie w Sejmie. Obie pojawiły się tam w związku z działaniami dotyczącymi ochrony zwierząt.
Piosenkarka przyznała, że początkowo nie miała pojęcia, iż Rozenek będzie obecna na tym samym spotkaniu. Gdy weszła do sali i zobaczyła kamery oraz osoby nagrywające materiały na telefony, pomyślała, że to zwykła aktywność medialna wokół wydarzenia. Dopiero chwilę później zorientowała się, że naprzeciwko siedzi właśnie obecna żona jej byłego męża.
Doda przyznała, że nie została wcześniej zapytana o zgodę na nagrywanie materiałów do mediów społecznościowych. Według niej Rozenek często pojawia się z kamerą i dokumentuje takie chwile. Choć obie kobiety rozmawiały o sprawach związanych z tematem spotkania i później uczestniczyły w posiedzeniu komisji, artystka nie ukrywała, że sytuacja wywołała w niej mieszane uczucia.
Najbardziej zirytowało ją to, że uwaga wielu osób skupiła się nie na sprawie, o którą walczyły, lecz na samym fakcie, że siedzą naprzeciwko siebie. Zamiast dyskusji o działaniach na rzecz zwierząt, media zaczęły mówić przede wszystkim o spotkaniu dwóch kobiet związanych w przeszłości z tym samym mężczyzną.
Z czasem jednak Doda spojrzała na sprawę nieco inaczej. Uznała, że medialny rozgłos, który powstał wokół tej sytuacji, może paradoksalnie pomóc nagłośnić temat, o który walczyła. Dzięki temu więcej osób mogło dowiedzieć się o inicjatywie i problemach, które były poruszane podczas sejmowego spotkania.