Jerzy Antczak trafił do szpitala. Nowe wieści o jego stanie zdrowia

Jerzy Antczak, jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów, którego nazwisko na stałe zapisało się w historii kina dzięki kultowej ekranizacji „Nocy i Dni”, trafił do szpitala po nagłym upadku. Informacja o hospitalizacji 96-letniego twórcy zaniepokoiła jego bliskich oraz wielbicieli jego dorobku artystycznego. Wiadomość o zdarzeniu pojawiła się niespodziewanie i szybko obiegła opinię publiczną, wywołując falę wsparcia i troski o stan zdrowia reżysera.

Jerzy Antczak trafił do szpitala. Walka o życie reżysera

Do upadku doszło tydzień temu. Choć początkowo sytuacja brzmiała bardzo poważnie, najnowsze informacje przekazane przez rodzinę niosą ostrożny optymizm. Syn artysty poinformował, że jego ojciec przebywa obecnie w klinice rehabilitacyjnej, gdzie otrzymuje leki przeciwbólowe oraz przechodzi intensywną terapię ruchową. Najważniejszym celem jest teraz łagodzenie bólu oraz stopniowe przywracanie sprawności fizycznej. Z relacji wynika, że z każdym dniem widać poprawę, a stan reżysera stabilizuje się.

Mimo sędziwego wieku Jerzy Antczak pozostawał aktywny twórczo niemal do ostatnich dni przed wypadkiem. Pracował nad książką zatytułowaną „Jak ja ją kochałem”, poświęconą wspomnieniom o swojej ukochanej żonie. Publikacja miała być osobistym hołdem dla kobiety, z którą spędził niemal siedem dekad życia. Ich historia miłości rozpoczęła się w Łodzi, gdzie się poznali, a w 1956 roku zawarli związek małżeński. Wspólnie wychowali syna i przez wiele lat mieszkali w Stanach Zjednoczonych, budując swoje życie w Los Angeles.

Śmierć żony w październiku 2024 roku była dla reżysera ogromnym ciosem. Mimo bólu i żałoby nie stracił jednak potrzeby działania i tworzenia. Praca nad książką stała się dla niego formą terapii oraz sposobem na zachowanie pamięci o ukochanej osobie. Bliscy podkreślają, że nawet w trudnych chwilach wykazywał niezwykłą siłę ducha i determinację.

Jednym z jego największych pragnień było sprowadzenie prochów żony do Polski, aby mogli wspólnie spocząć w ojczyźnie. Planował przylot do kraju, jednak lekarze wyrazili poważne obawy co do jego stanu zdrowia i możliwości odbycia długiej, wymagającej podróży lotniczej. W związku z ryzykiem powikłań zdecydowano, że wyjazd musi zostać odłożony. Dla reżysera była to trudna decyzja, ponieważ powrót do Polski miał dla niego wymiar symboliczny i emocjonalny.

Jest ciężko chora, nie chce poddać się leczeniu. Mąż zaapelował do Jadwigi  Barańskiej | Viva.pl

W szczerych wypowiedziach podkreślał, że choć nie cierpi na żadną konkretną, ciężką chorobę, jego temperament i impulsywność w połączeniu z zaawansowanym wiekiem sprawiają, że długie podróże stanowią realne zagrożenie. Mówił, że wszystko w życiu robili razem z żoną, dlatego wierzy, iż również w Polsce spoczną obok siebie. Te słowa pokazują, jak silna była ich więź i jak ogromne znaczenie ma dla niego wspólne miejsce ostatniego spoczynku.

Obecnie najważniejsze jest zdrowie i powrót do sił. Rodzina skupia się na rehabilitacji i zapewnieniu mu jak najlepszej opieki. Każda kolejna informacja o poprawie stanu zdrowia przynosi ulgę tym, którzy cenią jego twórczość i dorobek artystyczny. Jerzy Antczak pozostaje symbolem pasji, oddania sztuce i wielkiej miłości, która towarzyszyła mu przez całe życie.

Like this post? Please share to your friends: