73-letnia Janda nie zamierza przechodzić na emeryturę. „Jestem zbyt dobra, by przestać grać”.

Krystyna Janda 18 grudnia 2025 roku kończy 73 lata, ale słowo „emerytura” w jej przypadku wciąż brzmi jak pojęcie całkowicie abstrakcyjne. Choć formalnie osiągnęła wiek uprawniający do zakończenia aktywności zawodowej, nie zamierza rezygnować z pracy, sceny ani intensywnego rytmu życia. Wręcz przeciwnie – pozostaje jedną z najbardziej zapracowanych i konsekwentnych postaci polskiej kultury, a jej kalendarz nadal wypełniony jest próbami, spektaklami i nowymi planami artystycznymi.

Aktorka nie ukrywa, że scena jest dla niej naturalnym środowiskiem, bez którego nie potrafi funkcjonować. Regularnie występuje w teatrach, którymi zarządza, i wciąż przyciąga na widownię tłumy widzów. W 2026 roku publiczność zobaczy ją również na dużym ekranie – w nowej adaptacji „Lalki”, gdzie wcieli się w rolę hrabiny Karolowej. Dla wielu osób to dowód, że jej artystyczna forma nie słabnie, a kolejne lata przynoszą role, które tylko podkreślają doświadczenie i siłę aktorskiego wyrazu.

Janda otwarcie przyznaje, że nie widzi powodu, by rezygnować z pracy, skoro wciąż czuje się potrzebna i sprawna zawodowo. Podkreśla, że potrafi opowiadać historie w sposób, który porusza widzów i trafia w ich emocje. Jej zdaniem byłoby ogromną stratą – zarówno dla niej samej, jak i dla publiczności – gdyby z dnia na dzień zrezygnowała z tego, co robi najlepiej. Aktorstwo nie jest dla niej obowiązkiem ani źródłem stresu, lecz przestrzenią, w której czuje sens i energię do działania.

Choć Janda pozostaje niezwykle aktywna, nie ucieka od myśli o przemijaniu. Jest świadoma swojego wieku i faktu, że życie bywa nieprzewidywalne. Dlatego jakiś czas temu uporządkowała sprawy osobiste i poinformowała bliskich o swojej ostatniej woli. Z typową dla siebie konkretnością przekazała rodzinie, co ma się stać z jej majątkiem i dorobkiem, gdyby jej zabrakło. Wspominała o obrazach, domu oraz o konieczności dopilnowania spraw związanych z fundacją i teatrami, które stworzyła i którym poświęciła ogromną część życia.

Jednym z najważniejszych elementów jej działalności są dwa warszawskie teatry – Och-Teatr oraz Teatr Polonia. To nie tylko miejsca wystawiania spektakli, lecz także przestrzenie kulturotwórcze, które od lat funkcjonują dzięki jej determinacji i pracy. Janda podkreśla, że prowadzenie teatrów to ogromna odpowiedzialność, wymagająca ciągłego zaangażowania i podejmowania trudnych decyzji finansowych. Koszty utrzymania instytucji, pensje pracowników czy rachunki za energię to realne wyzwania, z którymi mierzy się każdego dnia.

Aktorka nie ukrywa, że sama emerytura nie pozwoliłaby jej na utrzymanie dotychczasowego poziomu życia ani na dalsze prowadzenie teatrów. Według medialnych wyliczeń jej świadczenie z ZUS-u wynosi około dwóch tysięcy złotych miesięcznie, co w zestawieniu z kosztami codziennego funkcjonowania instytucji kultury jest kwotą symboliczną. Dlatego Janda nadal pracuje, gra i zarządza, traktując aktywność zawodową jako konieczność, ale i naturalny wybór.

Jednocześnie podkreśla, że prywatnie nie ma wygórowanych potrzeb. Często mówi o empatii wobec ludzi starszych i samotnych, o wrażliwości na codzienne drobne problemy, które dla wielu stają się ogromnym ciężarem. Zwraca uwagę na ceny podstawowych produktów, na realia życia osób żyjących wyłącznie z emerytury. W tym kontekście przyznaje, że sama poradziłaby sobie skromnie, ale odpowiedzialność za teatry i ludzi, którzy w nich pracują, sprawia, że nie może pozwolić sobie na bierność.

Krystyna Janda od lat konsekwentnie udowadnia, że wiek nie musi oznaczać wycofania się z życia zawodowego ani artystycznego. Jej postawa stoi w opozycji do stereotypów, według których po siedemdziesiątce należy zwolnić tempo i ograniczyć aktywność. Ona wybiera pracę, scenę i ciągły rozwój, pokazując, że pasja może być siłą napędową niezależnie od metryki.

Dla wielu widzów jest symbolem niezależności, odwagi i konsekwencji w realizowaniu własnej drogi. Nie ukrywa trudnych tematów, mówi otwarcie o pieniądzach, starzeniu się i odpowiedzialności, nie próbując niczego upiększać. Jej szczerość i bezpośredniość sprawiają, że pozostaje postacią autentyczną i wiarygodną – zarówno jako artystka, jak i jako człowiek.

Choć obchodzi 73. urodziny, Krystyna Janda nie planuje zwalniać tempa. Wciąż chce grać, opowiadać historie i być obecna tam, gdzie kultura żyje i oddycha. Dla niej scena to nie tylko zawód, lecz sens istnienia, a emerytura – przynajmniej na razie – nie ma w jej życiu miejsca.

Like this post? Please share to your friends: