Ludzie zakochują się w kotku, którego nazywają Dziadkiem – jaki wspaniały świat zwierząt…

Przewidują, że w niedalekiej przyszłości pojęcie „zdrowia” zacznie oznaczać coś w rodzaju utopii, czyli zjawisko jednocześnie niemożliwe i niepojęte.

I wszyscy, w tym ludzie i inne zwierzęta, urodzimy się chorzy i z różnymi wadami wrodzonymi. Ale to nie powód, by rezygnować z cywilizowanego życia, bo na każdy problem istnieje rozwiązanie.

Ostatnie wydarzenia były świadkiem narodzin dziwnego kociaka.

Po pierwszym badaniu kontrolnym racjonalnie myślący lekarz weterynarii zalecił eutanazję, argumentując, że nie ma potrzeby dalszego cierpienia zwierzęcia.

Właściciele odmówili jednak i z własnej woli zwrócili się do Alianza de Gatos Callejeros.

Młoda kotka urodziła się z dwoma dziedzicznymi schorzeniami, które uniemożliwiły jej przeżycie. Po pierwsze, nie mogła jeść z powodu rozszczepu podniebienia, który uniemożliwiał jej to.

Korekcja chirurgiczna tego problemu nie byłaby trudna, ale zwierzę musiałoby osiągnąć określoną wagę przed zabiegiem; jak mogłoby przytyć, gdyby nie mogło przyjmować pokarmu?

Po drugie, nietypowa budowa ścięgien w tylnych łapach kociaka powodowała, że ​​jego tylne łapy były wykrzywione.

Potrafią też same się wyprostować, ale muszą to zrobić samodzielnie, bo inaczej nigdy nie będą mogły chodzić. Więc, cholera, lekarz w lecznicy dla zwierząt miał rację.

Z drugiej strony wolontariusze mieli odmienne zdanie.

Małemu kotkowi nadano imię Grampy.

To proste: wystarczy użyć specjalnej rurki, aby podawać kotu jedzenie i wodę co dwie godziny.

Dodatkowo w tym czasie masuje jej łapy.

I tak to trwało tygodniami. Dopiero wczoraj, kiedy wszyscy myśleli, że nie żyje, otworzył oczy.

Noworodek przechodzi kilka zabiegów, wymagającą rehabilitację, a następnie wiedzie szczęśliwe życie jako kot.

Like this post? Please share to your friends: