„Siła alienacji”: Jak serwis The Social Network przewidział przyszłość technologii

Nagrodzony Oscarem dramat o narodzinach Facebooka, wyreżyserowany przez Davida Finchera i napisany przez Aarona Sorkina, miał premierę 15 lat temu. Okazał się on upiornie proroczym spojrzeniem na problemy związane z mediami społecznościowymi.

The Social Network został wydany zaledwie 15 lat temu, 1 października 2010 roku, ale czasami wydaje się, że to inna era. Wyreżyserowany przez Davida Finchera, z nagrodzonym Oscarem scenariuszem Aarona Sorkina, niezwykle uznany film śledzi losy Marka Zuckerberga (Jesse Eisenberg), współtwórcy Facebooka, który wspina się z akademika Harvardu do sali konferencyjnej korporacji. A jednak, gdy pojawiają się napisy końcowe, wciąż jest mu daleko do wpływowej postaci, którą jest dzisiaj, tak jak media społecznościowe w filmie są dalekie od tego, czym miały się stać. Sam Facebook był wtedy jeszcze nowością, ponieważ został założony w 2004 roku. Twitter, założony w 2006 roku, był jeszcze młodszy; Snapchat pojawił się dopiero w 2011 roku; a, co zbiegiem okoliczności, Instagram narodził się dokładnie w tym samym miesiącu, w którym ukazał się The Social Network.

Mimo wszystko Fincher i Sorkin okazali się niezwykle proroczy. „The Social Network” był może i pierwszym filmem dużego studia, który przedstawiał internetowych przedsiębiorców, ale dopiero teraz możemy docenić, jak wnikliwy, a wręcz proroczy był, jeśli chodzi o ich odrębne ambicje, niepewności i motywacje – a także o świat online, który mieli stworzyć na swoje podobieństwo.

Getty Images W filmie „The Social Network” Jesse Eisenberg (po lewej) wciela się w Marka Zuckerberga. Reżyserem filmu jest David Fincher, a scenariusz napisał Aaron Sorkin (po prawej). (Źródło: Getty Images)
W filmie „The Social Network” Jesse Eisenberg (po lewej) wciela się w Marka Zuckerberga. Reżyserem filmu jest David Fincher, a scenariusz napisał Aaron Sorkin (po prawej). (Źródło: Getty Images)

Pod pewnymi względami film był po prostu najnowszym z długiej serii wielkich amerykańskich dramatów, w których bohater osiąga swój cel władzy i bogactwa, tylko po to, by potem czuć się pustym i samotnym. Jego przenikliwe spojrzenie na amerykański kapitalizm wpisuje się w tradycję „Obywatela Kane’a” (1941), „Ojca chrzestnego” (1972), „Aż poleje się krew” (2007) i innych opowieści o ambicji, bogactwie i zdradzie. „Wszystko kręci się wokół zarabiania pieniędzy i tego, kto po drodze zostaje trafiony” – mówi Paul McEwan, profesor mediów, komunikacji i filmoznawstwa w Muhlenberg College⁠. „To kwintesencja amerykańskiej historii. „The Social Network” znajduje się dokładnie na tym rozdrożu. Analizuje on wewnętrzne sprzeczności między nieskrępowanym kapitalizmem a tym, czy jesteśmy coś winni ludziom, którzy nam w tym pomagają”.

To są dzieci. Nie wiedzą, jak się ubierać ani jak się zachowywać. Nie są nawet na tyle dorosłe, żeby pić – Neil Archer

Tym, co tak bardzo odróżnia „The Social Network” od poprzednich części, jest to, że jego bohaterowie są bardzo młodzi. Zarówno Zuckerberg, jak i Parker – współzałożyciele serwisu wymiany plików Napster – mieli zaledwie 19 lat, gdy dokonali przełomów technologicznych – a film ukazuje ich młodość jako klucz do tego, kim byli i jak wpłyną na internet. „Cały sens „The Social Network” polega na tym, że po raz pierwszy tak młodzi ludzie mają tak wielką władzę” – mówi Neil Archer, starszy wykładowca filmowy na Uniwersytecie Keele i autor książki „The Social Network: Youth Film 2.0”. „Chodzi o przyjrzenie się tej skali władzy i bogactwa skupionej wokół nastolatków”.

Dla Archera sytuacja osiąga punkt kulminacyjny pod koniec „The Social Network”, kiedy Eduardo Saverin (Andrew Garfield) dowiaduje się, że Zuckerberg i Parker (Justin Timberlake) zmusili go do odejścia z firmy. Saverin konfrontuje się z nimi, rozbijając komputer Zuckerberga na oczach całego biura. „To dzieci” – mówi Archer w wywiadzie dla BBC. „Nie wiedzą, jak się ubierać ani jak się zachowywać. Nie są nawet na tyle dorośli, żeby pić”.

Getty Images Dzisiejszych przedsiębiorców technologicznych, takich jak Mark Zuckerberg, często widuje się w swobodnych, studenckich ubraniach (Źródło: Getty Images)Getty Images
Dzisiejszych przedsiębiorców technologicznych, takich jak Mark Zuckerberg, często widuje się w codziennych, studenckich ubraniach (Źródło: Getty Images)

Porównajcie chudego i sarkastycznego Zuckerberga granego przez Eisenberga z dominującymi samcami alfa granymi przez Orsona Wellesa w Obywatelu Kane’ie, Ala Pacino w Ojcu chrzestnym i Daniela Day-Lewisa w Aż poleje się krew. Bardziej przypomina nerda z komedii młodzieżowej niż typowego hollywoodzkiego przywódcę mężczyzn. Nie nosi garnituru w prążki i nie wygląda, jakby przeżył dłużej niż minutę na polu naftowym. Przenieśmy się do czasów współczesnych i chociaż bracia technologiczni mogą być starsi niż Zuckerberg w filmie, kultura studenckich, swobodnych ubrań, obelg na placu zabaw i geekowskiego podejścia do gier wideo przetrwała. „Zuck to frajer” — powiedział Elon Musk o Zuckerbergu w 2023 roku. Nie był to najbardziej dojrzały sposób zwracania się do konkurenta.

W filmie „The Social Network” niedojrzałość jest cechą charakterystyczną Zuckerberga i jego kumpli, zwłaszcza jeśli chodzi o seks. „Bliźniacy Winklevoss [obaj grani przez Armiego Hammera] chcą po prostu założyć Harvard Connection [prototyp portalu społecznościowego Facebooka], żeby faceci mogli umawiać się z dziewczynami” – mówi Archer. „Film otwiera scena, w której autokar pełen dziewczyn wjeżdża autobusem do Phoenix Club. Mark też tego chce. Film sugeruje, jak łatwo jest wykorzystać ten materiał. Cały film koncentruje się na nastoletnich obawach o status społeczny i zdobycie [dziewczyny]”.

Fakt i fikcja

Fincher i Sorkin wykorzystują rzekome zafascynowanie Zuckerberga byłą dziewczyną Ericą Albright (w tej roli Rooney Mara) jako ramę fabuły i upadek jego postaci. Po tym, jak został przez nią porzucony, Fincher pokazuje go natychmiast wracającego do akademika i mściwie tworzącego mizoginiczną stronę Facemash, która porównuje wygląd studentek na kampusie. Następnie, gdy ponownie spotyka ją w połowie filmu, a ona go strofuje, Zuckerberg niepewnie podejmuje decyzję o rozbudowie Facebooka, aby móc jej udowodnić, że nie jest „dupkiem”, jak nazwała go w pierwszej scenie. Pod koniec filmu nadal martwi się o jej szacunek, mimo że pozornie minęły lata od ich ostatniej rozmowy.

Mark Zuckerberg odrzucił motywy, jakie przypisuje sobie w filmie jego fikcyjnej postaci (Jesse Eisenberg) (Źródło: Alamy)
Mark Zuckerberg odrzucił motywy, jakie przypisuje sobie w filmie jego fikcyjnej postaci (Jesse Eisenberg) (Źródło: Alamy)

Należy zauważyć, że Albright to fikcyjna postać wymyślona przez twórców filmu. Zuckerberg był w związku ze swoją przyszłą żoną Priscillą Chan, gdy tworzył Facebooka, i odrzucił motywacje, które przypisuje sobie na ekranie. „Cała fabuła filmu opiera się na tym, że jestem z dziewczyną, która nie istnieje w prawdziwym życiu i która mnie rzuca” – powiedział w przemówieniu na Uniwersytecie Stanforda w 2010 roku. „I zasadniczo fabuła jest taka, że ​​powodem stworzenia Facebooka jest chęć poderwania dziewczyn albo chęć dostania się do klubów. Oni [Fincher i Sorkin] po prostu nie mogą pojąć, że ktoś może coś zbudować, bo lubi budować”.

Zuckerberg może mieć rację, ale to nie pierwszy raz, kiedy film przeinacza prawdę dla celów dramatycznych i tematycznych. „Jako historyk i osoba głęboko wierząca w ideę edukacji medialnej, zawsze podchodzę do filmu opartego na prawdziwych wydarzeniach i zachęcam innych do tego, by traktowali go jak inscenizację” – mówi w wywiadzie dla BBC Jason Steinhauer, autor książki „History, Disrupted: How Social Media and the World Wide Web Have Changed the Past” (Historia, zakłócona: Jak media społecznościowe i sieć internetowa zmieniły przeszłość). „Każdy hollywoodzki film pozwala sobie na swobodę, usuwa elementy z historii, potęguje dramaturgię i akcentuje niektóre postacie, a wszystko w imię narracji. Wahałbym się, gdyby ktokolwiek zakładał, że Zuckerberg przedstawiony w tym filmie jest w jakiś sposób wiernym portretem samego siebie”.

Uderzające jest jednak to, jak „The Social Network” kreśli inny rodzaj „wiernego obrazu” – obraz pewnych negatywnych aspektów mediów społecznościowych, które nie zostały dogłębnie przeanalizowane przez lata po premierze filmu. Według krytyków interakcja online żywi się niepewnością; może sprzyjać wrogości; i, jak ujął to „New York Times” w zeszłym roku, „stworzyła przepis na samotność”.

W 2020 roku CNBC donosiło o badaniu firmy Cigna, które „wykazało rosnącą korelację między korzystaniem z mediów społecznościowych a poczuciem samotności”. Jak wynika z badania filozoficznego przeprowadzonego przez Emily Qureshi-Hurst na Uniwersytecie Oksfordzkim w 2021 roku – jednego z wielu niedawnych artykułów na ten temat – „media społecznościowe potęgują poczucie alienacji i wyobcowania” na trzy sposoby:

„1) media społecznościowe pozwalają nam tworzyć sztuczne wersje samych siebie poprzez stosowanie filtrów i oprogramowania do edycji zdjęć;

2) zapewnia środki pozwalające na określenie poziomu akceptacji społecznej w grupach, do których wielkości ludzki mózg nie jest w stanie się przystosować;

3) zwiększa rozmiar naszych sieci społecznościowych, ale obniża jakość interakcji”.

Krótko mówiąc, zmienia nas wszystkich w niedoświadczonych uczniów, desperacko pragnących popularności, bez względu na to, jak źle ta desperacja nas wywołuje.

Finałowa scena serialu „The Social Network” podsumowuje ten stan. Po zdradzie swojego najlepszego przyjaciela Eduardo i usunięciu z Facebooka swojego nowego najlepszego przyjaciela Seana, Zuckerberg siedzi samotnie w biurze, czekając, aż Albright zaakceptuje jego prośbę o dodanie do znajomych na Facebooku. Ujęcia, na których siedzi nieruchomo na krześle, wielokrotnie stukając w przycisk, aby sprawdzić, czy Albright odpowiedział, idealnie oddają to, co media społecznościowe zrobiły z tak wieloma z nas. „Obserwujący i polubienia to nowa gospodarka” – mówi Archer. „To gospodarka oparta na fałszywej idei łączności, ponieważ nie ma się z nimi kontaktu”.

W październiku przyszłego roku widzowie przekonają się, czy Sorkin uważa, że ​​Zuckerberg dojrzał i rozwinął się w ciągu półtorej dekady od premiery „The Social Network”. Sorkin pisze scenariusz i reżyseruje kontynuację „The Social Reckoning”, w której Jeremy Strong wcieli się w rolę Zuckerberga. „To zupełnie inna historia do opowiedzenia” – mówi Steinhauer. „Historia ogromnej międzynarodowej korporacji różni się od historii śmiałego start-upu. Teraz pojawiają się też inne rodzaje odpowiedzialności za to, co powinno znaleźć się w tym filmie. Wiemy, że media społecznościowe wyrządziły ludziom krzywdę. Wiemy, że media społecznościowe mają nieproporcjonalnie duży wpływ na wybory polityczne. Wiemy, że media społecznościowe były siłą napędową radykalizacji i alienacji w niektórych społecznościach. Dlatego film musi w jakiś sposób zmierzyć się z tymi pytaniami lub ich konsekwencjami. Ciekawe, co z tego wyniknie”.

Like this post? Please share to your friends: