Kobieta myślała, że ​​guzek to objaw poronienia, ale tak naprawdę była to agresywna forma raka piersi

Na początku 2023 roku Reshu Basnyat wyczuła guzek w piersi, ale nie uznała tego za coś niepokojącego.

Według australijskiego portalu 9Honey, 33-latka niedawno poroniła na wczesnym etapie ciąży i założyła, że ​​guzek – który, jak powiedziała, znajdował się „głęboko w” jej piersi – to po prostu „zmiana hormonalna” spowodowana poronieniem. „To było jedyne, o czym myślałam” – powiedziała o swoim początkowym założeniu.

Basnyat, obecnie 35-letnia, zignorowała guzek, myśląc, że zniknie sam, ale zaniepokoiła się, gdy ponownie zaszła w ciążę i zdała sobie sprawę, że guzek wcale się nie zmniejszył. Pomimo historii raka piersi w rodzinie i usunięcia łagodnego guzka z piersi w 2011 roku, lekarz pierwszego kontaktu Basnyat zalecił jej wówczas, aby nie martwiła się regularnymi mammografiami.

Pulpacja piersi, samobadanie w kierunku guzów, raka, guzków. Wczesne wykrywanie ryzyka onkologicznego.

Powiedział: „Jesteś taka zdrowa i młoda, nie musisz tego robić” – wspominał Basnyat w rozmowie z 9Honey. „Więc nie robiłem żadnych badań kontrolnych”.

Coraz bardziej zaniepokojona guzkiem w ciąży, Basnyat w końcu poszła go zbadać. „Specjalista powiedział: »Nie martw się, jesteś w ciąży. Dla spokoju ducha, zróbmy biopsję, ale myślę, że to nic takiego«” – powiedziała Basnyat portalowi 9Honey.

Po biopsji zdiagnozowano u niej potrójnie dodatniego, agresywnego raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Pierwszą myślą Basnyat było bezpieczeństwo jej nienarodzonego dziecka.

„Myślałam tylko: 'Chcę tego dziecka. Nie mogę go stracić’” – powiedziała.

Basnyat natychmiast rozpoczęła leczenie, zaczynając od operacji usunięcia guza, a następnie tygodni chemioterapii. Wraz z mężem przeprowadziła research, szukając historii innych kobiet, u których zdiagnozowano raka w ciąży i które urodziły zdrowe dzieci.

„Ledwie mogliśmy cokolwiek znaleźć” – wspominała.

Pielęgniarz pochodzenia azjatyckiego, odwiedza pacjentów onkologicznych, aby sprawdzić ich stan podczas chemioterapii

Jak powiedziała Basnyat, w trakcie całego leczenia cały czas prosiła zespół medyczny o zapewnienie, że jej dziecko będzie bezpieczne.

„Zawsze mówiłam: »Czy to zaszkodzi mojemu dziecku? Czy stracę ciążę? Chcę tego dziecka. Musisz mieć pewność, że będziesz je chronić«” – powiedziała w wywiadzie dla 9Honey. „To było bardzo traumatyczne, bardzo bolesne, bardzo dezorientujące. Nie wiem, jak to zrobiłam”.

Zaledwie kilka tygodni przed narodzinami syna Basnyat przerwała chemioterapię. Jej syn urodził się przedwcześnie i musiał spędzić kilka tygodni na oddziale intensywnej terapii noworodków – ale Basnyat powiedziała, że ​​jego obecność dodała jej siły i determinacji, by kontynuować wyczerpujące leczenie raka.

Basnyat ostatecznie przeszła 14 cykli chemioterapii, 17 cykli terapii celowanej i 15 cykli radioterapii. Nadal jest w trakcie leczenia podtrzymującego, ale obecnie nie ma żadnych oznak raka w jej organizmie.

Dzięki wsparciu Breast Cancer Network Australia (BCNA) Basnyat zaczęła dzielić się swoją historią z innymi, a proces ten okazał się dla niej oczyszczający.

„Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że muszę o tym mówić, muszę dzielić się swoimi uczuciami” – powiedziała. „Wciąż płaczę, ale potem, patrząc wstecz na moją historię, czuję ulgę”.

Like this post? Please share to your friends: