Cristiano Ronaldo z głębokim wzruszeniem zabrał głos po nagłej śmierci portugalskiego kolegi z drużyny, Diogo Joty. 28-letni napastnik Liverpoolu zginął w tragicznym wypadku samochodowym w Hiszpanii, wraz ze swoim młodszym bratem, André Silvą. Do zdarzenia doszło na autostradzie A-52 w Zamora, szokując zarówno kibiców, jak i innych piłkarzy.
Śmierć Joty nastąpiła niecały miesiąc po tym, jak pomógł Portugalii zdobyć tytuł mistrza Ligi Narodów UEFA. Wszedł na boisko jako rezerwowy w finale przeciwko Hiszpanii, który Portugalia wygrała po rzutach karnych. Zaledwie kilka tygodni później poślubił swoją wieloletnią partnerkę, z którą ma troje dzieci. Ronaldo wyraził niedowierzanie w mediach społecznościowych, pisząc: „To nie ma sensu. Dopiero co graliśmy razem. Właśnie się pobraliście”.

Jota rozegrał 49 meczów międzynarodowych dla Portugalii i był członkiem kadry, która wygrała Ligę Narodów w 2019 i 2025 roku. Zadebiutował w reprezentacji w 2019 roku, zastępując Ronaldo w wygranym 6:0 meczu z Litwą. Jota opisał ten moment jako spełnienie marzeń, mówiąc, że „na zawsze pozostanie w pamięci”.
Oprócz zasług dla reprezentacji narodowej, Jota był kluczową postacią w Liverpoolu, strzelając 65 goli w 182 meczach. Odegrał kluczową rolę w sukcesie klubu, w tym w zwycięstwie w Premier League w sezonie 2024–2025. Ronaldo, wraz z kolegami z drużyny i kibicami na całym świecie, opłakuje teraz stratę piłkarza, którego kariera wciąż była w pełnym rozkwicie.