Dla każdego, kto uważa, że dziecięce marzenia się nie spełniają, Terry Meredith ma historię do opowiedzenia. W spokojnej wiosce Uley w Gloucestershire zamienił swoje podwórko w scenę wprost z książki z opowiadaniami, budując domek na drzewie, który poruszył wyobraźnię każdego, kto go zobaczył.

Ręcznie zbudowana konstrukcja spoczywa w gałęziach niegdyś skazanej na zagładę wierzby, która obecnie została przekształcona w magiczną kryjówkę. Z wystarczającą ilością miejsca, aby wygodnie pomieścić sześć osób, a nawet wyznaczonym miejscem do grillowania, jest czymś więcej niż tylko domkiem zabaw — to w pełni nadająca się do zamieszkania ucieczka od codzienności.

Początkowo Terry planował ściąć drzewo. Ale gdy wspiął się na pień i napawał się rozległymi widokami, iskra inspiracji uderzyła. Nie mógł pozwolić, by się zmarnowało. Z odrobiną wizji i mnóstwem ciężkiej pracy, tchnął życie w jedno z najbardziej komentowanych dzieł w mieście.

Efektem jest oszałamiający, kapryśny azyl, który wciąż przyciąga wzrok. Odwiedzający zatrzymują się w zachwycie, dzieci wskazują palcem z podziwem, a dorośli przenoszą się z powrotem do swoich zapomnianych snów. Nawet po sześciu latach domek na drzewie nie stracił ani odrobiny swojej magii.

Dzieło Terry’ego to coś więcej niż domek na drzewie — to dowód na to, że wyobraźnia, poparta wysiłkiem, może stworzyć coś naprawdę niezapomnianego.
