Na długo zanim robienie na drutach stało się modnym hobby na Instagramie, odgrywało zaskakującą rolę w działaniach wojennych, życiu towarzyskim, a nawet w umacnianiu pozycji kobiet. Podczas I wojny światowej druty do robienia na drutach stały się narzędziami patriotyzmu. Wraz z plakatami wzywającymi Amerykanów do „zrób swoje”, kobiety w całym kraju zbierały się w prowizorycznych kręgach, aby tworzyć skarpetki, szaliki i rękawiczki dla żołnierzy za granicą. Nie chodziło tylko o ubrania — to był ruch narodowy napędzany włóczką i celem.

Te skromne spotkania, często odbywające się w salonach, kościołach i na kampusach uniwersyteckich, nie dotyczyły tylko produktywności — były również głęboko społeczne. Kobiety w każdym wieku spotykały się regularnie, szyjąc nie tylko ubrania, ale także społeczność. Po wojnie duch tych kręgów pozostał. W latach 30. i 40. XX wieku, gdy towary stały się rzadsze podczas Wielkiego Kryzysu i II wojny światowej, kręgi dziewiarskie znów się rozrosły. Czerwony Krzyż wydał nawet oficjalne wzory, aby pomóc w standaryzacji tych ręcznie robionych niezbędnych rzeczy wysyłanych do żołnierzy i uchodźców wojennych.

Ale robienie na drutach nie było tylko obowiązkiem — kształtowało również modę. Gdy jedwab i nylon były reglamentowane, kobiety zwróciły się w stronę ręcznie robionych skarpet i swetrów Fair Isle. Gwiazdy filmowe, takie jak Ilona Massey, były modelkami nowych stylów dzianinowych, udowadniając, że konieczność nadal może być szykowna. W tych kręgach kobiety nie tylko majsterkowały — one nadrabiały zaległości, zwierzały się i śmiały. Przylgnął do nich przydomek „klubów szycia i narzekania”, sugerując, że te sesje stały się bezpiecznymi przestrzeniami do otwartej rozmowy i uwalniania emocji.

Choć w większości zdominowane przez kobiety, dzierganie nie zawsze takie było. We wcześniejszych stuleciach rzemiosła strzegły wyłącznie męskie cechy, ale w XX wieku to kobiety na nowo zdefiniowały kulturę dziergania. Dziewczęta dorastały, ucząc się dziergania, tworząc własne kręgi i przekazując rzemiosło kolejnym pokoleniom. Nawet po wojnach grupy te pozostały ukochaną tradycją — dopóki współczesne życie nie odwróciło uwagi od rzeczy robionych ręcznie.

W latach 80. i 90. robienie na drutach było postrzegane jako staromodne. Produkcja masowa i szybka moda zepchnęły rękodzieło w cień. Ale jak wszystkie dobre rzeczy, robienie na drutach miało cichy powrót. Na początku XXI wieku nastąpił renesans rękodzieła, a młodsze pokolenia przyjęły powolny, terapeutyczny rytm robienia czegoś ręcznie. Termin „popołudnie rękodzieła” zastąpił starsze etykiety i po raz kolejny utworzyły się kręgi — tym razem w kawiarniach, grupach internetowych i salonach.

Dzisiejsze kółka dziewiarskie wciąż nawiązują do swoich wojennych korzeni — połączenia tworzenia i połączenia. Są świadectwem tego, jak coś tak prostego jak włóczka może przeplatać się przez historię, wiążąc pokolenia każdą pętelką i oczkiem lewym.
