W 1971 roku legendarny artysta Pablo Picasso skończył 90 lat. Zamiast napawać się pochwałami, wykorzystał okazję, by podzielić się brutalnie szczerą refleksją na temat swojej kariery — czego mało kto spodziewał się po najsłynniejszym współczesnym malarzu na świecie.
Gdy goście zebrali się, by oddać hołd jego osiągnięciom, Picasso podzielił się zaskakującym wyznaniem, uchylającym rąbka tajemnicy na temat dziesięcioleci swojej działalności w świecie sztuki.
„Wielu zostaje artystami z powodów, które mają niewiele wspólnego ze sztuką.
Bogaci chcą czegoś nowego, oryginalnego, skandalicznego.
I zaczynając od kubizmu, zabawiałem tych ludzi absurdami.
Im mniej rozumieli, tym bardziej sławny i bogaty stawałem się ja”.

Chociaż jego wpływy i bogactwo były niepodważalne, Picasso wyrażał wątpliwości co do swojego prawdziwego miejsca w świecie wielkiej sztuki.

„Teraz jestem sławny i bardzo bogaty.
Ale kiedy jestem sam, nie mam odwagi myśleć o sobie jako o artyście w wielkim tego słowa znaczeniu.
Jestem po prostu publicznym artystą, który zrozumiał czasy.
To gorzkie i bolesne — ale to prawda”.
To był niezwykły wgląd w wewnętrzny świat człowieka, którego nazwisko zdefiniowało sztukę XX wieku — i przypomnienie, że nawet legendy nie są wolne od wątpliwości.
