Dominika Kulczyk i żona Lubomirskiego na celowniku eksperta. Stylizacja Heleny Mańkowskiej została zmiażdżona i porównana do mody z bazaru

Pojawienie się na czerwonym dywanie to dla każdej gwiazdy moment największej próby, w którym każdy detal – od fryzury po czubki butów – zostaje poddany bezlitosnej ocenie. Tym razem pod lupę wzięto stylizacje z wyższych sfer, a konkretnie ubiór Heleny Mańkowskiej, żony księcia Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego. Choć para od lat uchodzi za wzór elegancji i arystokratycznego szyku, ich ostatnie wyjście wywołało w sieci prawdziwą burzę, której nikt się nie spodziewał. Wszystko za sprawą modowego eksperta, który w swoich osądach nie zna litości i tym razem postanowił uderzyć wyjątkowo mocno, nie zważając na błękitną krew i prestiżowe nazwiska.

Յան Լյուբոմիրսկի-Լանկորոնսկին և նրա կինը՝ Հելենան, գնացել են...

Ekspert, analizując każdy centymetr materiału, nie krył swojego głębokiego rozczarowania. Padły słowa, które w świecie wyższych sfer uchodzą za absolutny policzek. Stylizacja żony Lubomirskiego została bez ogródek porównana do estetyki rodem z miejskiego bazaru, co wywołało lawinę komentarzy wśród internautów. Według krytyka, wybór fasonu i dobór dodatków całkowicie mijał się z rangą wydarzenia, tworząc efekt tani i niechlujny, który nijak nie pasuje do wizerunku nowoczesnej arystokracji. Atmosfera wokół tego modowego faux pas gęstnieje, zwłaszcza że obok Heleny Mańkowskiej pojawiła się Dominika Kulczyk, której wizerunek również został poddany surowej analizie.

Internauci w sekcji komentarzy podzielili się na dwa obozy. Jedni bronią Heleny, twierdząc, że moda to zabawa i każdy ma prawo do własnej ekspresji, drudzy zaś przyznają ekspertowi rację, wytykając brak spójności w stroju żony księcia. Emocje podgrzewa fakt, że do tej pory Mańkowska rzadko zaliczała tak spektakularne wpadki. Każdy element jej garderoby był zazwyczaj starannie przemyślany, tymczasem tym razem coś ewidentnie poszło nie tak. Czy to kwestia niefortunnego światła, czy może zbyt odważnej wizji projektanta? Krytyk nie miał wątpliwości – to po prostu brak wyczucia stylu, który rzuca się w oczy już z daleka.

Շնորհակալություն պատկերասրահը դիտելու համար։

W całym tym zamieszaniu nie zabrakło również porównań do innych dam z salonów. Scena, w której arystokratka musi mierzyć się z tak brutalną krytyką, jest dla mediów plotkarskich niezwykle łakomym kąskiem. Ekspert nie hamował się w opisach, punktując każdy błąd: od faktury materiału, który jego zdaniem wyglądał na niskiej jakości, aż po niefortunny krój, który zamiast podkreślać atuty sylwetki, skutecznie je ukrył. To bolesna lekcja stylu, która pokazuje, że nawet nazwisko z najwyższej półki nie chroni przed modową gilotyną. Jak na te doniesienia zareaguje sama zainteresowana? Na razie w pałacowych komnatach panuje wymowne milczenie, ale zdjęcia z tej niefortunnej imprezy będą krążyć po sieci jeszcze przez bardzo długi czas jako przestroga dla wszystkich bywalczyń salonów.

Like this post? Please share to your friends: