Katarzyna Bosacka przez lata uchodziła za wzór kobiety sukcesu, która z niespotykaną energią potrafiła łączyć wymagającą karierę medialną z rolą strażniczki domowego ogniska. Jako matka czwórki dzieci i żona dyplomaty, Marcina Bosackiego, budowała wizerunek życia opartego na solidnych fundamentach i wzajemnym zaufaniu. Wszystko to legło w gruzach w sposób, którego nikt – a najmniej sama zainteresowana – nie mógł przewidzieć. Dziś, z perspektywy czasu, dziennikarka decyduje się na bolesną szczerość, opowiadając o kulisach rozpadu małżeństwa, które trwało dwadzieścia sześć lat i zakończyło się w zaledwie kilka minut.

To, co wydarzyło się w ich wspólnym domu, brzmi jak scenariusz najgorszego filmowego dramatu. Bosacka nie ukrywa, że moment, w którym dowiedziała się o końcu swojego dotychczasowego świata, był dla niej totalnym paraliżem. Z dnia na dzień, bez żadnych wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych czy poważnych kryzysów, usłyszała od męża decyzję o odejściu. Marcin Bosacki, postać doskonale znana w świecie polityki, po prostu spakował swoje rzeczy i opuścił rodzinę, zostawiając żonę w stanie emocjonalnego zawieszenia. Katarzyna wspomina, że w jednej chwili straciła nie tylko partnera, ale też poczucie bezpieczeństwa, które budowała przez ponad ćwierć wieku.
Proces dochodzenia do siebie był dla dziennikarki prawdziwą drogą przez mękę. Nagła zmiana statusu życiowego i konieczność zmierzenia się z samotnością w świetle jupiterów wymagały od niej nadludzkiej siły. Bosacka przyznaje otwarcie, że ból był niemal fizyczny. Każdy zakątek domu przypominał jej o wspólnej przeszłości, o planach na starość i o stabilizacji, która wyparowała w mgnieniu oka. Mimo ogromnego upokorzenia i smutku, Katarzyna musiała pozostać silna dla swoich dzieci, które również stały się ofiarami tej nagłej rewolucji. W rozmowach podkreśla, że choć czas leczy rany, blizny po tak gwałtownym zerwaniu więzi zostają na zawsze.
Wspominając tamte dramatyczne chwile, dziennikarka nie unika trudnych emocji. Mówi o poczuciu niesprawiedliwości i ogromnym rozczarowaniu postawą człowieka, któremu ufała bezgranicznie. To nie była długa walka o związek, to była egzekucja małżeństwa dokonana w ciszy domowego korytarza. Dziś Katarzyna Bosacka uczy się żyć na nowo, budując swoją tożsamość już nie jako żona dyplomaty, ale jako kobieta niezależna, która przetrwała najcięższą burzę. Choć gorycz wciąż jest wyczuwalna w jej głosie, jej postawa staje się inspiracją dla tysięcy kobiet, które znalazły się w podobnej sytuacji i szukają siły, by podnieść się z kolan po ciosie od najbliższej osoby.