Znana w mediach społecznościowych brytyjska influencerka Sophie‑May Dickson przeżywa tragedię, której nikt z jej fanów się nie spodziewał: w lutym jej 16‑letnia córka Princess odebrała sobie życie po latach bezlitosnego cybernękania i hejtu online, co samo w sobie wstrząsnęło internetową społecznością i zwróciło uwagę na problem prześladowania nastolatków w sieci. Jednak to, co zrobiła ostatnio Sophie‑May, rozpętało wręcz apokaliptyczną burzę komentarzy i emocji, których nie sposób było przewidzieć nawet w najczarniejszych internetowych snach.
W minioną sobotę influencerka opublikowała na swoim profilu na Instagramie serię zdjęć z pogrzebu Princess, ale nie były to zwykłe relacje dokumentujące ceremonię. Sophie‑May pozowała przy trumnie zmarłej córki – najpierw przy niej siedząc i trzymając głowę tuż obok wieka, a chwilę później wraz z młodszą córką Precious‑Belle w krótkich, stylizowanych ubraniach i z makijażem, uśmiechając się do kamery, jak gdyby to była sesja zdjęciowa. Te obrazy szybko obiegły sieć i natychmiast wywołały lawinę oburzenia wśród internautów, którzy w komentarzach nie zostawili na niej suchej nitki.

Krytycy atakowali ją za brak szacunku wobec pamięci córki, pisząc, że takie fotografie przy trumnie wyglądają jak tania próba zdobycia uwagi lub „sesja jak z imprezy” zamiast prawdziwego żałobnego pożegnania. Wielu komentatorów było wprost wstrząśniętych widokiem wystrojonych w modne ubrania postaci nad trumną młodej dziewczyny, co ich zdaniem stoi w rażącej sprzeczności z kontekstem tragedii i bólu, który każda rodzina powinna przeżywać w ciszy.
Sophie‑May Dickson nie pozostała jednak bierna wobec krytyki. W odpowiedzi na ostry backlash influencerka tłumaczyła, że zdjęcia nie miały żadnego „błyskotliwego” celu, by zdobywać lajki czy rozgłos, lecz były formą uwiecznienia jednych z ostatnich chwil, jakie spędziła u boku swojej córki w jej ostatnim pożegnaniu. Podkreślała też, że każdy przeżywa żałobę inaczej i nie istnieje jeden „właściwy” sposób, by pożegnać bliską osobę. Jej obrona podkreślała, że dla niej te fotografie to forma emocjonalnego wyrazu, sposobu na zachowanie pamięci o córce, a nie próba taniej sensacji.
To dramatyczne wydarzenie nabiera dodatkowego ciężaru, gdy przypomnimy, że nastolatka, którą żegnała Sophie‑May, targnęła się na własne życie po doświadczeniach brutalnego cyberbullyingu, który trwał przez wiele miesięcy i który przeszedł granice nękania. Ta kwestia wciąż pobrzmiewa w tle całej historii, sprawiając, że opinie o zdjęciach są jeszcze bardziej spolaryzowane: jedni widzą w nich nieodpowiedzialną próbę autoprezentacji, a inni – desperacką próbę matki, która próbuje uporać się z nieopisanym bólem straty w sposób, jaki uważa za właściwy.
Посмотреть эту публикацию в Instagram
Internauci i komentatorzy mediów społecznościowych pozostają jednak bezlitośni, podsycając debatę o tym, gdzie przebiega granica między prywatnym żałobnym pożegnaniem a publicznym przedmiotem do obserwacji i oceny. Niektórzy uznali publikację zdjęć za naruszenie intymności i brak taktu, twierdząc, że żałoba nie powinna być eksponowana w sposób, który wygląda jak sesja zdjęciowa, zwłaszcza w tak tragicznych okolicznościach.