Latem 1981 roku świat polskiego kina i teatru zatrząsł się w posadach, kiedy młoda, ambitna i niezwykle utalentowana Joanna Pacuła po raz pierwszy spotkała na planie serialu kultowego „07 zgłoś się” Piotra Fronczewskiego — aktora, którego znała cała Polska. Ich pierwsze spojrzenia nie zwiastowały sensacji, ale to, co wydarzyło się potem, miało zapisać się w annałach show‑biznesowych legend.
Pacuła była wtedy dopiero na początku kariery, świeża po studiach aktorskich, pełna pasji i marzeń. Fronczewski z kolei był już u szczytu swojej artystycznej drogi, ceniony przez widzów za role w teatrze i telewizji. Ten związek stanowił eksplozję uczuć — młodość, doświadczenie, entuzjazm i fascynacja zetknęły się w jednym miejscu. Nic więc dziwnego, że między nimi szybko zapłonęło coś więcej niż tylko zawodowa współpraca.
Według fragmentów biografii Joanny Pacuły, cytowanej w książce „Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie”, ich relacja była burzliwa i intensywna. W środowisku teatralnym szeptano o tym romansie jeszcze długo po jego zakończeniu, a nazwiska obojga zaczęły krążyć w plotkach, które błyskawicznie trafiały na pierwsze strony gazet.
Pacuła, w rozmowie z biografką, przyznała, że choć ten romans był dla niej ważny, w końcu podjęła decyzję, która zmieniła jej życie na zawsze: zostawiła wszystko — nie tylko związek, ale też dotychczasowy porządek, aby spróbować odnaleźć siebie i własną drogę. Wyjechała do Paryża, gdzie poczuła się swobodniej niż kiedykolwiek w Polsce, a potem jej kariera nabrała tempa. Z czasem trafiła do Hollywood, zdobywając międzynarodową sławę i stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek za granicą.
Z drugiej strony Piotr Fronczewski, zmieszany między karierą, obowiązkami rodzinnymi i skomplikowanymi uczuciami, musiał zmierzyć się z konsekwencjami tej relacji. Aktor sam opisał w swojej autobiografii, jak ciężko mu było pogodzić się z życiem podwójnym — między domem, gdzie czekała żona Ewa i ich dwoje małych dzieci, a zakazanym uczuciem do Pacuły. Zwykłe, rodzinne chwile: domowe obiady, spacery czy wspólne weekendy przerywane były przez ciągłą walkę z własnym sumieniem.
W końcu Fronczewski postanowił wyznać wszystko żonie. Opisał tę trudną decyzję jako moment, w którym „szczątków uczciwości nie pozwalały mu dłużej tkwić w gigantycznym oszustwie”. Ewa była zszokowana i głęboko zraniona, milczała długo, a jej świat runął w gruzy — płacz, milczenie i żal stały się pierwszą reakcją. Jednak z czasem, ku zaskoczeniu wszystkich, postanowiła dać mu jeszcze jedną szansę, ratując ich wieloletni związek, który przetrwał mimo dramatycznych wydarzeń.
Sam Fronczewski przyznawał potem, że bez Ewy jego życie wyglądałoby zupełnie inaczej i że ta historia, choć bolesna, stała się kluczowym doświadczeniem, które ukształtowało jego późniejsze życie. Po latach oboje — Pacuła i Fronczewski — poszli własnymi drogami, ale pamięć o ich wielkim, skomplikowanym romansie pozostała w pamięci fanów i komentatorów show‑biznesu jako jedna z najgłośniejszych aktorskich historii miłosnych lat 80.