W szóstym odcinku programu „Żony dla Polaka” doszło do niespodziewanego zwrotu akcji, który zaskoczył zarówno uczestników, jak i widzów. Marcin, jeden z kandydatów starających się o względy Doroty, samodzielnie zdecydował się opuścić program po treningu wrestlingowym, wywołując przy tym spore emocje. Dorota była zaskoczona jego nagłą decyzją, lecz nie próbowała go zatrzymywać na siłę, uznając, że to uczestnik powinien chcieć pozostać w programie z własnej woli.
W trakcie niedzielnego odcinka skład uczestników uległ zmianie, a odejście Marcina wywołało niemałe poruszenie wśród widzów. Wielu z nich uważało go za faworyta Doroty, a między nimi wydawało się, że iskrzyło, co sprawiło, że sposób, w jaki Marcin zdecydował się opuścić program, stał się jeszcze bardziej zaskakujący. Tym razem Dorota przygotowała dla uczestników trening wrestlingowy, licząc, że Marcin poczuje się w tej dyscyplinie jak ryba w wodzie. Przebieg treningu pokazał jednak coś zupełnie innego. Podczas serii ćwiczeń, takich jak przysiady, lepszą formę pokazał Dawid, co najwyraźniej mocno dotknęło Marcina.
Kiedy ekipa podeszła do niego z kamerą, Marcin warknął jedynie, żeby go „nie kręcić”, co sugerowało jego frustrację. Wkrótce potem, ku zaskoczeniu wszystkich, postanowił dobrowolnie opuścić program. Wyglądało na to, że porażkę w treningu wziął bardzo osobiście. Dorota nie próbowała go powstrzymywać, ponieważ uważała, że pozostawanie w programie powinno być decyzją uczestnika.
Marcin w swoim komentarzu podkreślił, że jest zdenerwowany i czuje się upokorzony sytuacją: „Ja się dobrze czuję, nerwy mnie spłoszyły. Kończę ten program. Ośmieszyli mnie k**wa. Oni mnie zjedzą w Bełchatowie po tym. Nie bądź na mnie zła. Teraz muszę to posprzątać.” Jego słowa jasno pokazywały, że odejście nie wynikało z konfliktu z Dorotą, lecz z osobistej frustracji związanej z rywalizacją i oczekiwaniami wobec siebie.
Dorota, komentując całą sytuację, stwierdziła, że nie jest fanką takich sposobów rozwiązywania spraw, ale szanuje decyzje uczestników: „To co, żegnamy się? Szkoda, ale szanuję twoją decyzję.” Dodała także, że nie chce trzymać uczestnika w programie na siłę, nawet jeśli zachowanie Marcina mogło być nieco dramatyczne. Uważała, że każdy powinien podejmować decyzje zgodnie ze swoimi potrzebami i uczuciami, a nie presją otoczenia.
Dorota podkreśliła także, że nie czuje się urażona przez Marcina – problem leżał w całej sytuacji, która mogła być rozwiązana w inny sposób, lecz nie wpłynęło to na jej opinię o uczestniku. „Nie podoba mi się takie zachowanie. On się nie obraził na mnie, tylko na całą sytuację, ale mogła być w sumie troszkę inaczej rozwiązana. Marcin zrobi to, co będzie chciał. Ja nikogo tutaj na siłę nie będę trzymać.” – mówiła, wyjaśniając, że w programie liczy się autentyczność i dobrowolność uczestników, a nie ich przymusowe pozostawanie.
Na zakończenie segmentu programowego przytoczono słowa Kacpra Kuszewskiego: „Duma związana jest z tym, co sami o sobie myślimy. Próżność zaś z tym, co chcielibyśmy, żeby inni o nas myśleli.” Cytat ten idealnie podsumowywał sytuację Marcina, który podjął decyzję kierując się własnym poczuciem wartości i emocjami, niezależnie od oczekiwań innych.
Odejście Marcina pokazało, że program „Żony dla Polaka” nie jest tylko o rywalizacji i relacjach, ale również o wewnętrznych przeżyciach uczestników, ich poczuciu godności i indywidualnych granicach. Moment ten udowodnił, że czasem dramat w programie telewizyjnym może wynikać nie z konfliktów między ludźmi, lecz z osobistych wyzwań i wewnętrznych napięć uczestników, które ujawniają się w najbardziej nieoczekiwanych momentach.