Maja Bohosiewicz, po ukończeniu 35. roku życia, postanowiła szczerze podzielić się z fanami swoimi przemyśleniami na temat kryzysu wieku średniego, który – jak sama przyznaje – dopadł ją nieco wcześniej niż zazwyczaj bywa. Celebrytka opisała w mediach społecznościowych objawy tego stanu, który w jej przypadku łączy refleksję nad życiem, pracą, wyglądem i relacjami z innymi. W swojej relacji Maja nie omieszkała wspomnieć także o wizytach w gabinetach medycyny estetycznej, które stały się dla niej częścią dbałości o siebie i o poczucie własnej wartości.
Kariera Mai nie była usłana różami. Choć bycie siostrą Soni Bohosiewicz otworzyło jej wiele drzwi w polskim show-biznesie, początkowo aktorstwo nie przyniosło oczekiwanych efektów. Maja postanowiła więc rozwijać swoją obecność w sieci i prowadzić własną markę modową, co okazało się strzałem w dziesiątkę. W ostatnich latach jednak show-biznes znów się o nią upomniał – prowadziła program „Love Never Lies” i brała udział w popularnym „Tańcu z Gwiazdami”. Niestety, udział w „TzG” odbił się na jej zdrowiu, z którym zmagała się przez długie tygodnie po zakończeniu programu, pokazując, że blask estrady i wysoka forma wymagają sporej ceny.
Kiedy Maja skończyła 35 lat, poczuła, że nadszedł czas na refleksję nad swoim życiem i rolą w nim. Jak sama mówi, kryzys wieku średniego może dopadać ludzi nawet wcześniej, niż przewiduje statystyka – zazwyczaj okres ten przypada między 40. a 60. rokiem życia. Celebrytka zauważyła u siebie szereg objawów typowych dla tego stanu, od zmian w postrzeganiu pracy, przez akceptację siwych włosów, aż po podejmowanie odważnych decyzji, które wcześniej wydawały się nie do pomyślenia.
„Podobno w middle life crisis ludzie kupują sportowe auta. Natomiast ja… Kupiłam sportowe auto. Zaczęłam się zastanawiać, czy moja praca naprawdę daje mi satysfakcję. Uznałam rozejm z moimi siwymi włosami i przestałam je wyrywać. Czasami (!) nie wykłócam się o rację, tylko upajam błogim spokojem po magicznych słowach: ‘no tak, o tym nie pomyślałam’. Nie biorę do siebie ciszy – rozumiem, że niektóre relacje będą on and off” – przyznała Maja, pokazując wrażliwość i świadomość własnego życia.
Równocześnie Bohosiewicz nie unika tematów związanych z estetyką i dbaniem o ciało. Zdradziła, że poddała się dwóm zabiegom – laserowi tulowemu oraz BBL. Tu pojawia się mała zagadka: skrót BBL może odnosić się zarówno do brazylijskiego liftingu pośladków, jak i do technologii BroadBand Light, czyli fotoodmładzania skóry światłem szerokopasmowym. Celebrytka wyjaśniła, że zabiegi mają na celu poprawę kondycji skóry, redukcję przebarwień i dbanie o siebie w sposób holistyczny.
„Zrobiłam laser tulowy i BBL. Zaczęłam googlować wycinanie powiek. Uczę się spowolniać ruchy i wchodzić w spokojną energię, bo mam poczucie, że zaczyna mi nie wypadać zachowywać się jak dzierlatka. Zaczynam czuć, że uroda szybko przemija i warto inwestować w inne assety, żeby tworzyć dobry związek na lata” – podsumowała aktorka, pokazując, że kryzys wieku średniego dla niej jest nie tylko wyzwaniem estetycznym, ale przede wszystkim czasem autorefleksji, samorozwoju i przewartościowania priorytetów w życiu.
Maja Bohosiewicz udowadnia, że nawet w obliczu zmian i wczesnych oznak kryzysu, można zachować klasę, dystans i poczucie humoru, a także podejmować decyzje, które wzmacniają zarówno ciało, jak i ducha. Jej doświadczenia pokazują, że świadome dbanie o siebie i własną przyszłość może stać się inspiracją dla wielu osób w podobnym wieku.