Arwena Tarasiuk-Wilczewska, uczestniczka czwartej edycji programu „Farma”, podzieliła się osobistą i poruszającą historią swojej walki z rakiem piersi. Opowiedziała o chwili, w której po raz pierwszy wyczuła guzek w piersi i o tym, jak zmieniło to jej życie, zmuszając do przemyślenia wielu spraw na nowo. Wyznała, że w trudnym okresie leczenia ogromnym wsparciem była dla niej współpraca z psychoonkologiem, który pomagał jej radzić sobie z emocjami i stresem związanym z diagnozą.

Arwena wspomina, że samodzielnie odkryła guzek, siedząc z mężem na kanapie podczas oglądania filmu. Choć początkowo nie zakładała najgorszego, wiedziała, że to niepokojąca zmiana i warto to sprawdzić. Zdecydowała się na wizytę u ginekologa, a następnie u specjalisty radiologa-onkologa, który początkowo stwierdził, że jest to torbiel prosta, niegroźna. Zalecono jedynie kontrolę za kilka miesięcy. Mimo początkowego uspokojenia, zmiana zaczęła rosnąć, a Arwena postanowiła udać się do chirurga-onkologa, który zalecił natychmiastową biopsję. Wynik potwierdził, że guz był złośliwy.
W leczeniu Arwena rozpoczęła od mastektomii, podczas której jednocześnie zastosowano implant. Podkreśliła, że ogromną rolę odegrał jej chirurg-onkolog, który wykazał się nie tylko wiedzą, ale także ogromnym wsparciem emocjonalnym. Pomógł jej zrozumieć, że rak nie jest wyrokiem, a odpowiednie podejście psychiczne jest kluczowe w procesie leczenia. Wsparcie lekarza pozwoliło jej zachować spokój i zadaniowe podejście do leczenia, zamiast popadania w strach czy depresję.
Arwena przyznała, że leczenie onkologiczne wiązało się z wieloma skutkami ubocznymi. Na szczęście miała wysoki próg bólu, więc niektóre dolegliwości były mniej dotkliwe. Nie odczuwała nudności, jednak mocno doskwierały jej bóle kości i stawów, które czasem uniemożliwiały sen. Brak snu potęgował zmęczenie i wpływał na psychikę. Ogromnym wsparciem w utrzymaniu równowagi psychicznej były spotkania z psychoonkologiem, które pomagały jej nie poddawać się emocjom i utrzymać pozytywne nastawienie.
![]()
Dodatkowe skutki uboczne pojawiły się przy leczeniu hormonalnym, które wywołało objawy podobne do menopauzy, w tym uderzenia gorąca, bóle stawów i przyrost wagi. Arwena musiała radzić sobie także z ochotą na słodycze w trakcie chemioterapii. Dopiero później rozpoczęła regularne treningi na siłowni i kick-boxing, aby odbudować kondycję i zdrowie fizyczne.
Obecnie Arwena jest po głównym etapie leczenia – guz został usunięty, a chemioterapia zakończona. Kontynuuje terapię uzupełniającą oraz hormonoterapię i leczenie celowane w ramach specjalnego programu lekowego. Mimo złośliwości nowotworu stara się żyć normalnie i czerpać z życia jak najwięcej, mając świadomość, że każdy dzień jest cenny.
Psychoonkolog odgrywał w jej życiu ogromną rolę, szczególnie w kwestii przygotowania dzieci na diagnozę. Arwena chciała, by jej dzieci dowiedziały się prawdy w sposób spokojny, bez strachu i bez miejsc wypełnianych przez internetowe historie. Spotkania z psychologiem pozwoliły jej przekazywać informacje w przemyślany sposób, a jednocześnie dawały ukojenie i poczucie, że emocje są zrozumiane i kontrolowane.
Choroba zmieniła podejście Arweny do życia. Zrozumiała, że wiele rzeczy, które wcześniej wydawały się oczywiste, nabrało nowego znaczenia. Stała się bardziej uważna i wdzięczna za drobne przyjemności, których wcześniej mogła nie dostrzegać. Choroba wymusiła na niej spowolnienie tempa życia i zwrócenie uwagi na to, co naprawdę jest istotne – relacje z bliskimi, codzienną radość i możliwość działania.
Arwena przekonuje, że kluczowe jest wczesne wykrycie choroby i regularne badania. Strach nie powinien hamować działań – im wcześniej nowotwór zostanie zdiagnozowany, tym większe są szanse wyleczenia. Zachęca kobiety do odwiedzania lekarzy i dbania o swoje zdrowie, podkreślając, że nawet w trudnej sytuacji można żyć pełnią życia i czerpać radość z każdego dnia.
Wsparcie partnera ma ogromne znaczenie. Arwena podkreśla, że w jej przypadku najważniejsze było, aby mąż po prostu był obok i słuchał, pozwalając jej dzielić się emocjami, obawami i myślami. Taka obecność, pełna zrozumienia i bez oceniania, daje ogromną siłę do walki i wpływa na poczucie bezpieczeństwa pacjentki. Codzienne rozmowy z bliską osobą działają jak terapia i pozwalają lepiej radzić sobie ze stresem i trudnościami leczenia.
Dzięki chorobie Arwena nauczyła się doceniać życie, zauważać jego drobne aspekty i cieszyć się chwilą. Podkreśla, że choroba nie musi oznaczać końca – może stać się momentem, który zmienia perspektywę, uczy wdzięczności i pozwala na świadome przeżywanie każdego dnia. Dla niej rak stał się impulsem do życia pełnią życia, zamiast skupiania się na strachu i negatywnych myślach.