Iga Świątek stawiła czoła nietypowej sytuacji podczas 1/8 finału Australian Open, w którym zmierzyła się z kwalifikantką Maddison Inglis. Polska tenisistka nie wiedziała, czego spodziewać się po miejscowej publiczności, a jej były trener, Piotr Sierzputowski, ostrzegał ją przed „nie zawsze fajnymi zachowaniami”, które czasem można spotkać w Melbourne. Mimo że Świątek nie była w tym spotkaniu obrzucana obelgami, tak jak zdarza się innym zawodnikom, to jednak atmosfera na trybunach była jedynym czynnikiem, który mógł ją wytrącić z rytmu. Ostatecznie Iga poradziła sobie znakomicie, wygrywając 6:0, 6:3, choć na trybunach zdecydowanie dominowało poparcie dla miejscowej zawodniczki.
W przeszłości podobne sytuacje w Melbourne potrafiły być bardzo trudne dla tenisistów. Rok wcześniej Jack Draper zmierzył się z Thanasim Kokkinakisem i doświadczył agresywnej reakcji publiczności, która wiwatowała przy każdym niecelnym podaniu przeciwnika. Brytyjczyk nie tylko musiał zmagać się z głośnym tłumem, ale również zachować koncentrację w trakcie pięciosetowego pojedynku. Pomimo presji Draper wykorzystał ją jako dodatkową motywację, kilkukrotnie gestykulując wymownie palcem do ucha w kierunku trybun, pokazując, że nie pozwoli, aby prowokacje wpłynęły na jego grę.

Podobnie rok wcześniej Danielle Collins doświadczyła wybuczenia po wywiadzie po meczu z Australijką Destanee Aiavą. Collins, która ogłosiła, że premie z turnieju przeznaczy na egzotyczne wakacje, spotkała się z krytyką ze strony kibiców, a zachowanie publiczności pokazało, że australijscy fani potrafią być niezwykle wymagający. Eksperci zwracali uwagę, że alkohol czasem odgrywa rolę w zachowaniu trybun, wpływając na emocje widzów.
W przypadku Igi Świątek sytuacja wyglądała inaczej. Choć publiczność wspierała miejscową zawodniczkę, nie dochodziło do agresywnych zachowań. Inglis, będąc 168. w rankingu WTA, była wyraźnie poza zasięgiem wiceliderki światowego rankingu, a przewaga Polki na korcie była znaczna. Australijka cieszyła się z każdego wygranego gema, podskakując z uśmiechem, ale im dłużej trwał mecz, tym bardziej przewaga Świątek była widoczna. W końcu nawet wygranie jednego gema przez Inglis było przyjmowane przez publiczność z entuzjazmem, jednak nie wpłynęło to na wynik spotkania.
Świątek dopisała na swoje konto 326. zwycięstwo w karierze przy 80 porażkach, podczas gdy Inglis zanotowała 26. przegraną przy zaledwie siedmiu wygranych. Sierzputowski wskazywał, że Australijka nie dysponowała narzędziami do skutecznego męczenia Polki, a jedyną pułapką mogło być nadmierne zwracanie uwagi na reakcje trybun. Każda wygrana piłka Inglis była nagłaśniana przez publiczność, a wibracje trybun mogły być odczuwalne na korcie, ale Świątek pozostała skupiona i nie pozwoliła, by emocje kibiców zakłóciły jej grę.
Dla Świątek nie była to pierwsza konfrontacja z zawodniczkami gospodarzy w Wielkim Szlemie. Wcześniej mierzyła się z reprezentantkami Francji i USA, doświadczając intensywnej presji ze strony lokalnych fanów podczas Roland Garros i US Open, ale nigdy nie spotkała się z tak trudną sytuacją jak Draper czy Collins w Melbourne.

Mecze Świątek z gospodyniami turniejów w singlu w Wielkim Szlemie pokazują różnorodność doświadczeń. W Australian Open 2025 w 1/8 finału pokonała Maddison Inglis 6:0, 6:3. Na Roland Garros w 2019 pokonała Selenę Janicijevic 6:3, 6:0, a w 2024 Leolię Jeanjean 6:1, 6:2. W US Open 2020 wygrała z Sachią Vickery 6:7, 6:3, 6:4, a w kolejnych edycjach pokonywała Jamie Loeb, Sloane Stephens, Lauren Davis, Jessicę Pegulę i Amandę Anisimovą, osiągając ćwierćfinały w latach 2022, 2024 i 2025.
Przed poniedziałkowym meczem pojawił się także inny problem – godzina rozgrywania spotkania. Świątek zazwyczaj woli grać w sesji dziennej, ale w tym roku wszystkie jej mecze w Australian Open odbywały się wieczorem. Polka długo negocjowała z organizatorami, by mecz z Inglis odbył się w dogodnej porze dnia, jednak nie uzyskała zgody. Pomimo tego, podczas spotkania nie doszło do żadnych wpadek, a Świątek pewnie pokonała swoją rywalkę, eliminując ostatnią nadzieję Australijczyków na sukces w tym turnieju.
Dodatkowo zwycięstwo Polki przypadło w Dniu Australii, co dodatkowo podkreśliło, że mimo nieprzychylnej publiczności, Świątek była w stanie skupić się na swojej grze. Kibice po meczu zaakceptowali wynik i nie wykazywali wobec niej negatywnych emocji, a teraz czeka na kolejny pojedynek w ćwierćfinale, w którym zmierzy się z reprezentantką Kazachstanu Jeleną Rybakiną.
Iga Świątek pokazała, że nawet w obliczu presji lokalnej publiczności i nieprzychylnej atmosfery potrafi zachować koncentrację i wykorzystać swoje doświadczenie, wygrywając kolejny ważny mecz w Australian Open.