Książulo postanowił sprawdzić, czy pobyt w najdroższym hotelu w Polsce rzeczywiście jest wart swojej ceny. Zarezerwował apartament za prawie 30 tysięcy złotych i przy okazji przetestował hotelową restaurację, której ceny budzą respekt. Choć youtuber nastawiał się na luksusowe doświadczenie, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Od lat Książulo jest jednym z najbardziej wpływowych kulinarnych twórców w Polsce. Swoją karierę zaczynał od oceniania kebabów i małych lokalnych barów, lecz z czasem poszerzył działalność, testując zarówno restauracje celebrytów, jak i uznanych autorytetów kulinarnych. Jego filmy regularnie osiągają milionowe wyświetlenia, a jego opinia potrafi w jednej chwili przyciągnąć klientów do danego miejsca lub skutecznie ich odstraszyć.
Książulo od pewnego czasu polubił się też z luksusem. Jednym z jego najnowszych cykli jest testowanie ekstremalnie drogich hoteli w Polsce i za granicą. Wcześniej odwiedzał hotele w Sopocie, Mikołajkach, Dubaju czy Nowym Jorku, jednak żaden z nich nie kosztował go tyle, co apartament w warszawskim Raffles Europejski. Rezerwacja apartamentu dla dwóch osób, obejmująca także śniadanie, wyniosła go aż 29 300 zł.
Już na wstępie Książulo miał mieszane odczucia. Wnętrza hotelu zrobiły na nim dobre wrażenie – eleganckie wykończenia, drewno, wysoki sufit i przyjemny zapach tworzyły atmosferę luksusu. Zauważył jednak, że widok z okien pozostawia wiele do życzenia, co przy takiej cenie powinno być elementem zachwycającym. Skrytykował także część wyposażenia łazienki, mówiąc wprost, że za taką kwotę oczekiwałby czegoś więcej. Pozytywnie ocenił natomiast słodki poczęstunek w pokoju – makaroniki, ciasteczka i owoce, w tym truskawki mimo późnego sezonu, uznał za wybitne i pełne smaku.
Niestety, to, co miało być kulinarnym doświadczeniem na najwyższym poziomie, w hotelowej restauracji okazało się rozczarowaniem. Barszcz z pięcioma uszkami kosztował 54 zł, a ilość farszu w pierożkach była minimalna. Książulo stwierdził, że smak był daleki od oczekiwań – uszka były pełne ciasta, grzybów zaś prawie nie czuć. Zupę ocenił jako kwaśną, słoną i przesadzoną, a jej smak określił najprościej jako nieprzyjemny. Towarzyszący mu Mualan wtórował w krytyce, przyznając, że już po pierwszych kęsach miał odruch wymiotny.
Kolejnym rozczarowaniem okazał się żurek. Porcja z połową jajka, grzybami, chrzanem i białą kiełbasą kosztowała 65 zł, a Książulo nie krył, że smakował jak zepsuta zupa. Porównanie do starej, skwaśniałej potrawy było surowe, ale jego zdaniem adekwatne. W podobnym tonie oceniono placki ziemniaczane – trzy sztuki za 47 zł, których konsystencja i smak nie spełniły oczekiwań.
Nie lepiej wypadły dania bardziej wyszukane. Stek z polędwicy, kosztujący 340 zł, określił jako przeciętny, natomiast wegetariańskie kopytka z grzybami i twardym serem wywołały kolejne gorzkie komentarze. Grzyby były rozgotowane, kluseczki zbyt miękkie, a danie w ogóle nie spełniało standardów restauracji tej klasy. Mualan po spróbowaniu rydza musiał nawet wypluć kawałek grzyba, by zapanować nad odruchem wymiotnym.
Jedynymi pozytywnymi elementami okazały się niektóre desery oraz burger, który mimo niewielkiej porcji frytek zachował soczystość i smak mięsa. Jednak to, co w teorii miało być luksusowym doświadczeniem kulinarnym za olbrzymie pieniądze, w praktyce okazało się bardzo rozczarowujące. Książulo podsumował, że za tę kwotę spodziewał się perfekcji, a otrzymał pospolite i przeciętne dania, które nie uzasadniają ceny.
Podsumowując, nocleg w hotelu Książulo ocenił pozytywnie pod względem wyglądu wnętrz, natomiast gastronomia okazała się katastrofą. Cena za jedzenie była jego zdaniem absurdalna w stosunku do jakości, a doświadczenie kulinarne określił wprost jako „tragedię” i „scam”. Pomimo prestiżu hotelu, youtuber był zmuszony przyznać, że luksus nie zawsze idzie w parze z jakością i smakiem, a cena nie zawsze jest gwarancją wybitnych doznań kulinarnych.
Wniosek Książulo był prosty – za ogromne pieniądze można spodziewać się eleganckiego wnętrza i przyjemnego pokoju, ale jeśli chodzi o gastronomię, nawet najdroższe lokale w Polsce nie zawsze oferują to, co obiecują. Jego relacja z pobytu w hotelu Raffles Europejski Warsaw jest ostrzeżeniem dla wszystkich, którzy myślą, że cena równa się najwyższej jakości.
Посмотреть эту публикацию в Instagram