Agnieszka Fitkau-Perepeczko znów w ogniu krytyki, ale tym razem to ona przejęła inicjatywę i bez ogródek skomentowała wszystkich, którzy od dłuższego czasu zarzucają jej coś, co – jak sama twierdzi – nie ma żadnych podstaw. Aktorka, znana z wielu ról filmowych i telewizyjnych oraz z wyrazistego charakteru, postanowiła w mocnych słowach rozprawić się z internetowymi hejterami, którzy publicznie twierdzą, że zaniedbuje grób swojego zmarłego męża, legendarnego Marka Perepeczki, który odszedł w 2005 roku.
W swoim emocjonalnym wpisie na Facebooku Fitkau-Perepeczko nie owijała w bawełnę. Zaczęła od obserwacji, która wiele mówi o jej podejściu do mediów społecznościowych i hejtu jako zjawiska społeczne. Zwróciła uwagę, że współczesny świat jest zalewany przez komentarze, opinie i osądy ludzi, którzy często nie znają nikogo z pierwszej ręki, a mimo to czują się upoważnieni do oceniania. „Skąd ludziom przychodzą do głowy takie pewniki w komentarzach, że jakaś osoba (…) jest cudowna albo ma wspaniałe serce i wielką dobroć? Przecież jej w ogóle nie znają” – napisała aktorka, podkreślając, jak łatwo w internecie powstają fałszywe narracje i uprzedzenia wobec osób publicznych.
Najbardziej zapalnym fragmentem wpisu były jednak jej słowa dotyczące oskarżeń o rzekome zaniedbywanie grobu męża. Agnieszka nie zamierzała przemilczać zarzutów, które – jak twierdzi – są nie tylko krzywdzące, ale wręcz absurdalne. Opisała, jak hejterzy bez świadomości faktów atakują jej imię i pamięć o bliskiej osobie, odzierając ją z godności i „posypując solą” każdą wzmiankę o zmarłym Perepeczce. „Jak napiszą, że grób współmałżonka jest zaniedbany, to tłum komentarzy rusza z nienawiścią i prawie siekierą, nie mając pojęcia, gdzie ów grób się znajduje” – czytamy w jej wpisie.
Aktorka nie tylko odniosła się do tych zarzutów, ale szerzej skomentowała to, co nazywa symptomem współczesnych czasów: lawirowanie między skrajnościami – od nienawiści po przesadne uwielbienie. „Lawiruję między nienawiścią a wielką sympatią ludzi i to jest bardzo interesujące jako zjawisko” – napisała, podkreślając, że internet pełen jest skrajnych reakcji, a ludzie chętnie dzielą się opiniami, nie znając prawdziwych okoliczności.
Nie zabrakło również fragmentów, w których Fitkau-Perepeczko zwraca uwagę na brak logiki i sceptycyzmu w dzisiejszych ocenach publicznych. Z mocnym naciskiem stwierdziła, że świat, szczególnie ten online, nie nauczył się jeszcze ostrożności w wyciąganiu wniosków, logicznego myślenia oraz rzetelnej oceny sytuacji. „Świat, który stoi na skraju przepaści, nie nauczył się jeszcze sceptycyzmu, sprawdzonego uzasadnionego krytycyzmu, ostrożności logicznego myślenia i mądrej oceny sytuacji, co jest chyba najważniejsze” – grzmiała z mocą w swoim poście, nie kryjąc frustracji wobec hejterskich komentarzy.
To nie pierwsza sytuacja, w której Agnieszka Fitkau-Perepeczko nie przebiera w słowach, gdy czuje, że jest atakowana. Celebrytka od lat budzi skrajne emocje, a jej bezpośredniość i naturalność w komentowaniu życia prywatnego i zawodowego sprawiają, że jej wpisy szybko stają się viralowymi tematami dyskusji. W przeszłości nie unikała opowiadania o swojej miłości do męża i ich wspólnym życiu, co jeszcze bardziej podkreśla, jak bardzo dotkliwe bywają dla niej insynuacje dotyczące pamięci o zmarłym partnerze.
Jednak tym razem aktorka nie ograniczyła się tylko do obrony swoich działań. Jej wpis stał się również swego rodzaju refleksją nad kondycją społeczeństwa online – miejscem, gdzie ludzie często czują się uprawnieni do wydawania osądów, nie znając faktów i nie biorąc pod uwagę kontekstu. Fitkau-Perepeczko nazwała to zjawisko „armią hejterską”, która jest w stanie rozpętać fale nienawiści na podstawie najkrótszych i najmniej przemyślanych komentarzy.
Podsumowując swój ognisty wpis, aktorka dała do zrozumienia, że mimo hejtu, ocen i medialnych spekulacji, nie zamierza milczeć. Wręcz przeciwnie – zamierza kontynuować swoją obecność w mediach społecznościowych, odpowiadać na krytykę i dzielić się swoimi przemyśleniami z fanami, którzy ją wspierają i rozumieją sens jej działalności. Jej reakcja jest nie tylko osobistym obronnym gestem, ale także symbolicznym ruchem wobec wszystkich, którzy czują się niesprawiedliwie oceniani przez anonimowych krytyków.
