Mój syn wrócił do domu z „prezentem” od sąsiadów: po zobaczeniu zawartości pudełka zdecydowałem się na przeprowadzkę.
Mój syn i ja niedawno przeprowadziliśmy się do spokojnej okolicy, gdzie wszystko wydawało się idealne. Gdy tylko przyjechaliśmy, sąsiedzi przywitali nas drobnymi upominkami.
Wszyscy byli bardzo mili i odniosłem bardzo pozytywne wrażenie. Byłem przekonany, że to będzie nasz ostatni dom i że nigdy więcej nie będę musiał się przeprowadzać.
Pewnego dnia mój syn wrócił do domu z pudełkiem. Powiedział: „Patrz, co dał mi pan Carson!”. Zanim pozwoliłem mu otworzyć pudełko, zapytałem go, kim jest pan Carson.
Odpowiedział: „Pamiętasz tego wysokiego mężczyznę, którego widzieliśmy wczoraj w parku? To był on”.
Uważałem go po prostu za nieco dziwnego sąsiada, ale było w nim coś dziwnego.
Zaintrygowany, zacząłem otwierać pudełko. To, co odkryłem w środku, dosłownie mnie zszokowało. Po tym incydencie postanowiłem się przeprowadzić.

Malutkie owady wyskoczyły z pudełka i w mgnieniu oka wpadły do naszego salonu. Wziąłem głęboki oddech i starałem się zachować spokój, ale strach narastał z każdą sekundą. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie mogę już dłużej zostać w tym domu.

Ale najpierw poszłam do tego pana Carsona. Kiedy zapukałam do jego drzwi, jego odpowiedź przyprawiła mnie o gęsią skórkę: „Twoja rodzina mieszka na mojej skradzionej ziemi. Odbieram to, co moje”.

Uśmiechnął się, jakby cała ta scena była starannie zaaranżowana. Wściekły, ale niezdolny do reakcji, wróciłem do domu, zdecydowany wyjechać.
Tego wieczoru opuściliśmy dom.