1/ Ekspresowe działania profilaktyczne
Ośrodki oferujące kompleksowe przeglądy techniczne nie są niczym nowym; nowością jest to, że skuteczne, szybkie i profilaktyczne podejście do dobrego samopoczucia – które można wykonać w przerwie obiadowej – staje się coraz bardziej dostępne i – sądząc po 40-tysięcznej liście oczekujących na badanie Neko Health Body Scan – coraz bardziej pożądane. „Przeprowadzenie przeglądu technicznego samochodu jest obowiązkowe, ale jeśli chodzi o badanie techniczne ciała, często trzeba się rozładować, zanim się uda do lekarza” – mówi Hjalmar Nilsonne, który wraz z założycielem Spotify, Danielem Ekiem, założył Neko Health, oferując kompleksowe badanie stanu zdrowia z wynikami na miejscu w klinice w Marylebone w zaledwie godzinę.
Dzięki autorskiemu oprogramowaniu i najnowocześniejszym narzędziom, Neko Health Body Scan wykorzystuje ponad 70 czujników, kamer termowizyjnych, laserów i radarów, aby zebrać 50 milionów wewnętrznych i zewnętrznych punktów danych od pacjenta w zaledwie kilka minut. Te z kolei analizują wszystko, od znamion na ciele i ich skłonności do raka skóry, po czynniki ryzyka chorób serca i cukrzycy. Co ciekawe, w pierwszym roku skanowania 14,1% pacjentów Neko (w wieku od 33 do 79 lat, z których żaden nie był świadomy żadnej choroby przed wizytą) wymagało leczenia, a dla 1% pacjentów było to potencjalnie ratujące życie.

2/ Niewykrywalne zastrzyki i ukryte operacje
Rok 2024, rok największej ślepoty na wypełniacze, przyniósł wyraźną reakcję na nadużywanie zastrzyków, a na początku roku pojawiły się plotki o powrocie liftingu twarzy. Kiedy Lindsay Lohan, Christina Aguilera i Demi Moore pojawiły się kolejno z twarzami, które pozornie straciły dekadę, ale nie wykazywały żadnych widocznych śladów po zastrzykach, te same plotki rozgorzały, spekulując na temat wzrostu popularności głębokiego liftingu twarzy – zabiegu zapoczątkowanego w Nowym Jorku, którego ryzyko do niedawna zdawało się przewyższać korzyści (i którego żadna z wymienionych gwiazd nie ujawniła).
„Głęboki lifting twarzy nie jest nowością – jest stosowany od dawna” – wyjaśnia konsultantka chirurgii plastycznej Nora Nugent. „Ale ostatnio zyskał na popularności, po części dlatego, że jest to dobra technika, która została udoskonalona i rozwinięta”. Zabieg polega na wsunięciu się pod tzw. SMAS (powierzchniowy układ mięśniowo-powięziowy) lub „podporową” warstwę skóry i pracy nad warstwą znajdującą się poniżej, która znajduje się nad nerwami kontrolującymi ruchy twarzy.
W przeszłości wiązało się to z większym ryzykiem uszkodzenia nerwów lub urazu niż standardowy lifting twarzy. Jednak edukacja i niuanse dotyczące tego, gdzie „wsuwa się pod spód” i w jakim kierunku się podnosi, sprawiają, że coraz więcej chirurgów praktykuje lifting głęboki (dla Nugent to jej ulubione rozwiązanie). Dlaczego? Daje on bardziej naturalny efekt, mniej napięty, który utrzymuje się przez około dekadę i, paradoksalnie, potencjalnie zmniejsza siniaki i czas rekonwalescencji. „Coraz więcej pacjentów przychodziło do mnie z pytaniami o lifting głęboki twarzy” – mówi Nugent, która wyjaśnia również, że zabieg ten dobrze sprawdza się w przypadku operacji „głębokiej szyi”.
Chociaż operacja zdecydowanie nie jest dla każdego, panuje ogólne nastawienie na zabiegi estetyczne, których nie da się wykryć. Lekarz medycyny estetycznej Sophie Shotter promuje w tym celu nową praktykę, polegającą na wykorzystaniu osocza bogatopłytkowego (PRP) pacjenta jako wypełniacza. „Pobieramy i poddajemy obróbce cieplnej własną krew pacjenta, a sama krew jest ponownie wstrzykiwana” – wyjaśnia dr Shotter, co oznacza, że to, co jest wstrzykiwane pod skórę, jest w 100% naturalne. „Chociaż nie może on zdziałać wszystkiego, co wypełniacz – na przykład nie będzie w stanie zmienić kształtu linii żuchwy – myślę, że jest to fantastyczne dla tych, którzy mają tylko niewielką utratę objętości, do regeneracji skóry i myślę, że będzie to przełom dla każdego, kto chce trochę objętości wokół oczu; stanie się doskonałą opcją dla doliny łez” – mówi.
PRP to również, jak wyjaśnia dr Jonathan Kentley, dermatolog konsultant z Montrose London, forma „dermatologii regeneracyjnej”, której rozwój przewiduje się w 2025 roku. „Koncentruje się ona na stosowaniu technik naprawy i przywracania prawidłowego funkcjonowania skóry w miarę starzenia się” – mówi. „Oprócz osocza bogatopłytkowego, techniki regeneracyjne obejmują egzosomy i iniekcje polinukleotydów, które przywracają prawidłowe funkcjonowanie skóry, zapewniając jej optymalne starzenie się i naturalny wygląd”.
3/ Lato z mineralnym filtrem przeciwsłonecznym
„Kremy przeciwsłoneczne na bazie minerałów zdecydowanie zyskują na popularności i będą miały ogromny wpływ na 2025 rok” – mówi Bobbi Brown, założycielka marki o tym samym nazwisku i Jones Road, które obie firmy promują pielęgnację skóry jako kluczowy element makijażu, aby wyglądał jak najlepiej. „Kremy przeciwsłoneczne na bazie minerałów są świetne, ponieważ zawierają „czyste” składniki, ale są też naprawdę skuteczne”.
Filtry przeciwsłoneczne mineralne, czasami nazywane filtrami fizycznymi, to takie, które zawierają składniki, które osadzają się na skórze i blokują dostęp promieni UV, w przeciwieństwie do filtrów chemicznych, które są wchłaniane przez skórę, aby same mogły pochłaniać i rozkładać promieniowanie UV.
Konsultantka dermatologiczna Mary Sommerlad zgadza się, że ruch „czystego piękna” przyczynia się do wzrostu popularności mineralnych formuł kremów przeciwsłonecznych. Wyjaśnia, że „z natury ruch ten wyklucza szereg składników obecnych w tradycyjnych chemicznych kremach przeciwsłonecznych”, z których niektóre rzekomo powodują podrażnienia skóry lub nasilają wypryski – ale jak dotąd nie ma rzetelnych danych potwierdzających to stwierdzenie. W związku z tym świadomym podejściem „istnieją również obawy dotyczące potencjalnego wpływu niektórych składników chemicznych kremów przeciwsłonecznych na środowisko morskie” – kontynuuje dr Sommerlad. Na przykład oksybenzon został zakazany na Hawajach i Florydzie, a także na innych terytoriach, ze względu na obawy związane z ochroną środowiska.
Dlaczego więc nie zawsze używaliśmy mineralnych kremów przeciwsłonecznych? Do tej pory (i nadal, do pewnego stopnia, do dziś) mineralne kremy przeciwsłoneczne nie były szczególnie przyjazne dla użytkownika; mogą być gęste, tłuste i pozostawiać biały nalot. Ale w zeszłym roku zaczęło się to zmieniać, a krem przeciwsłoneczny The Silk Sunscreen marki Tatcha to znacząca ewolucja tego minerału; płyn na bazie tlenku cynku, lekki – i przyjemny w aplikacji – ale po nałożeniu wydaje się treściwy i nie pozostawia śladu. Jest również bezpieczny dla raf koralowych.

„Ulepszone formuły sprawiają, że mineralne kremy przeciwsłoneczne są bardziej akceptowalne pod względem kosmetycznym” – mówi dr Sommerlad, co w przeszłości – szczególnie dla kobiet o innym kolorze skóry – stanowiło problem. „Jestem pod wrażeniem niektórych w 100% mineralnych kremów przeciwsłonecznych, które wykorzystują technologię bez nanotechnologii [co oznacza, że nie wnikają w skórę i są bezpieczniejsze dla organizmów morskich], a jednocześnie tworzą bardzo atrakcyjne formuły bez białego nalotu. Bloomeffects Tulip Dew Shield and Glow to obecnie mój najlepszy mineralny krem przeciwsłoneczny – to naprawdę nawilżający i skuteczny filtr przeciwsłoneczny (SPF50) o eleganckim, promiennym wykończeniu”.
4/ Rozwój technologii szyi i dekoltu
Szyja, a co za tym idzie, dekolt, od dawna opierają się zabiegom odmładzającym; to nietypowa część ciała, gdzie skóra jest cieńsza, ma mniej gruczołów łojowych i generalnie trudno ją poddać zabiegowi. Ale to się wkrótce zmieni. „To naprawdę ekscytujące” – entuzjastycznie mówi dr Shotter. „Rok 2025 przyniesie korzyści z najnowszych badań, które mają pomóc lekarzom zrozumieć optymalne dawkowanie i techniki wstrzykiwania toksyny botulinowej (botoksu) w szyję”.
Mówiąc wprost, chociaż toksyna botulinowa jest podawana w okolicy szyi od jakiegoś czasu, nie ma jasnych wytycznych dotyczących najlepszych praktyk, a co za tym idzie, najlepszych możliwych rezultatów. „Teraz te nowe badania zaowocowały opartymi na dowodach protokołami iniekcji (podobnymi do tych, które już istnieją dla górnej i dolnej części twarzy), które zapewnią znacznie lepsze rezultaty końcowe” – mówi dr Shotter.
Ponadto, preparaty miejscowe opracowane specjalnie do pielęgnacji szyi i dekoltu zaczynają przynosić rezultaty na najwyższym poziomie. Branżowi eksperci coraz częściej domagają się preparatu The Elevator marki Trinny London, wzbogaconego peptydami i opatentowaną technologią, która pomaga przywrócić połączenie między warstwami skóry, co pozwala na jej lifting, napinanie, wygładzanie i ujędrnianie. Nowością od Gatineau jest formuła łącząca silne ekstrakty roślinne z algami i kwasem hialuronowym (HA), która w badaniach klinicznych wykazała, że skóra wydaje się silniejsza i jędrniejsza. Podobnie, nowy krem CellLift Neck and Décolleté marki Cellcosmet, opracowany z peptydami – z których jeden naśladuje efekt zamrażania po botoksie – oraz wielocząsteczkowym kwasem hialuronowym, został poddany rygorystycznym testom, które wykazały, że radykalnie zmniejsza głębokość zmarszczek.

5/ Celowe perfumy
Jeszcze kilka lat temu koncepcja neurobiologii wkraczającej do branży perfumeryjnej była dość niszowa. Dziś jest już mniej popularna, ponieważ coraz więcej marek dostrzega wartość perfum, które są tak samo użyteczne i terapeutyczne, jak i pięknie pachnące. Ta idea będzie miała swój rozkwit w 2025 roku.
Ale oprócz natychmiastowej poprawy nastroju, wydaje się, że pokolenie Z wykorzystuje zapachy, aby uzyskać rodzaj emocjonalnego zastrzyku, jaki mogą wywołać tylko szczęśliwe wspomnienia. „Widzę, że nowe pokolenie klientów jest bardzo wszechstronne” – mówi perfumiarz Marc-Antoine Barrois. „Kolekcjonują zapachy w szczególny sposób – nie używają ich jako długotrwałych sygnatur zapachowych, ale raczej jako pamiątek konkretnego momentu emocjonalnego lub stanu umysłu; zapachu, który przypomina im o tym czy innym wspomnieniu” – wyjaśnia. „To nieoczekiwane, ale wydaje się, że to właśnie napędza sprzedaż perfum w przypadku pokolenia Z”.

W ten sposób zapach, zamiast być zmysłowo dekoracyjnym przedłużeniem procesu ubierania się, jest wykorzystywany jako narzędzie do przywoływania wspomnień i związanych z nimi uczuć, w chwilach mentalnego uniesienia. Perfumy niczym z pocztówki, że tak powiem.
6/ Bioaktywne zabiegi pielęgnacyjne
Rozwój marek opartych na składnikach, takich jak The Ordinary i The Inkey List, uczynił z nas wszystkich amatorów w dziedzinie techniki laboratoryjnej, ale kolejny naukowy kierunek w dziedzinie urody ma zasięg zbliżony do Willy’ego Wonki. Wykorzystanie biotechnologii, która polega na wytwarzaniu w laboratorium silnych składników pozyskiwanych z żywych organizmów (np. alg, bakterii i drożdży), nie tylko pozwala kosmetologom modyfikować naturalne składniki, aby były jeszcze bardziej stabilne i skuteczne, ale także otwiera drzwi do tworzenia zupełnie nowych. To nie tylko ekscytująca perspektywa na ulepszenie wszystkiego, od pielęgnacji skóry, przez pielęgnację włosów, po perfumy; to także szansa na to, by przemysł kosmetyczny stał się bardziej zrównoważony, ponieważ produkty wytwarzane w laboratoriach wywierają mniejszą presję na nasze zasoby naturalne i zapewniają identyfikowalność składników.
„W miarę jak precyzyjna fermentacja i rolnictwo wertykalne staną się powszechne, marki kosmetyczne będą wdrażać te technologie, aby produkować składniki biosyntetyczne przy minimalnym wpływie na środowisko” – mówi Clare Hennigan, główna analityczka ds. urody i pielęgnacji osobistej w firmie Mintel.
„Przyszłe kosmetyki będą projektowane tak, aby dostosowywać się do zmian środowiskowych i fizjologicznych w czasie rzeczywistym; wyobraźmy sobie pielęgnację skóry, która dostosowuje się do zmiennych warunków klimatycznych, lub dezodoranty uwalniające cząsteczki neutralizujące zapach w zależności od temperatury ciała” – kontynuuje. „Te produkty adaptujące się do zmian klimatu będą oferować wysoce spersonalizowane doznania, łącząc technologię z naturą”.

W pielęgnacji skóry, laboratoryjnie tworzone antyoksydanty, takie jak glutation i naringenina, przewyższają nawet witaminę C pod względem skuteczności i potencjału rozjaśniającego (nawet w niskich stężeniach), a ich formuła została opracowana tak, aby były łatwiej „akceptowane” przez skórę. To szczególnie rewolucyjne rozwiązanie dla osób o wrażliwej skórze lub zmagających się z takimi schorzeniami jak egzema czy trądzik różowaty, u których silne substancje aktywne zazwyczaj wywołują podrażnienia. Biotechnologia może dosłownie złagodzić podrażnienia, pozwalając jednocześnie czerpać korzyści z odmładzających właściwości skóry.
Dermatolog kosmetyczna dr Anjali Mahto przewiduje również, że peptydy biomimetyczne staną się hitem w 2025 roku. „Te syntetyczne związki naśladują naturalne peptydy organizmu, działając jako przekaźniki poprawiające zdrowie skóry. Mogą stymulować produkcję kolagenu, naprawiać uszkodzoną skórę, a nawet regulować pigmentację” – wyjaśnia. „Ich możliwości personalizacji pozwalają na precyzyjne reagowanie na różne problemy skórne, od starzenia się po nadwrażliwość. Wraz z ciągłym postępem w formulacjach, podejrzewam, że więcej marek będzie prowadzić badania i wprowadzać peptydy biomimetyczne do swoich produktów”.
7/ „Lenistwo terapeutyczne” i uproszczenie samoopieki
Jako antidotum na wypalenie zawodowe (według Indeksu Zdrowia Psychicznego Telus, 44% brytyjskich pracowników odczuwa fizyczne i/lub psychiczne wyczerpanie pod koniec dnia pracy) oraz na rozbudowane programy dbania o dobre samopoczucie, które często, paradoksalnie, mogą zwiększać poziom stresu, WGSN, jako główny trend w dziedzinie urody do 2025 roku, stawia sobie „terapeutyczne lenistwo”. Według analityków WGSN, ruch ten oferuje „bezstresowy wypoczynek, gdzie terapeutyczny odpoczynek spotyka się z pięknem”. Można spodziewać się „produktów do relaksu, które poprawiają stan skóry i włosów podczas relaksu” oraz wzrostu liczby turystyki i wyjazdów wypoczynkowych związanych z odpoczynkiem, „z udogodnieniami ułatwiającymi zasypianie, takimi jak inteligentne łóżka z AI i kołysanki o zapachu leków na receptę”.
Raport Mintela „Global Beauty and Personal Care Trends 2025” podkreśla również rosnący nacisk branży kosmetycznej na komfort i dobre samopoczucie emocjonalne, „podobnie jak ruch comfort food”. Pojawiają się również korzyści ekologiczne. „Składniki, konsystencje i produkty będą przywoływać na myśl prostsze czasy, koncentrując się na doznaniach sensorycznych, które koją i odżywiają” – wyjaśnia raport. „Marki będą musiały również dostosować się do rosnącego trendu slow life, dostosowując swoje cykle innowacji do bardziej zrównoważonych i świadomych wzorców konsumpcji. Oznacza to tworzenie produktów, które są nie tylko skuteczne, ale także zaprojektowane z myślą o niedostatecznej konsumpcji”.
Wśród terapeutycznych premier, które pojawią się w 2025 roku, znajduje się kolekcja Jo Malone Care Collection, która pojawi się w Selfridges w lutym i jest inspirowana składnikami i rytuałami rzymskich łaźni. Każdy z siedmiu produktów do kąpieli i pielęgnacji ciała ma odzwierciedlać różne etapy rzymskiej kąpieli, od ciepłego, przytulnego Tepidarium, przez gorące i parne Caldarium, po orzeźwiające Frigidarium. Mieszanki zawierają składniki i olejki eteryczne symbolizujące Rzymian, opracowane w oparciu o współczesne badania neurosensoryczne, dzięki czemu każdy produkt wywołuje pozytywną reakcję emocjonalną.
W tym miesiącu marka Chanel zamierza zaprezentować nowoczesną wersję gua sha, narzędzie do masażu No1 de Chanel, a terapia światłem LED zyska uznanie nie tylko za swój pozytywny wpływ na zdrowie skóry.

„Szczególnie młodsi klienci mogą postrzegać zabiegi z wykorzystaniem technologii jako po prostu funkcjonalne, ale takie jak światło LED również mają niezwykłe, holistyczne działanie” – mówi Katharine Mackenzie Paterson, ekspertka w dziedzinie pielęgnacji twarzy. „Używam urządzenia Dermalux LED, które doskonale poprawia nastrój; klienci przychodzą na zabieg w pełni naładowani energią i już po 10 minutach spędzonych pod lampą są zrelaksowani” – wyjaśnia.
„Klienci mówili mi, że to jak dać mózgowi przerwę na czytanie książki w słonecznym parku, i to ma dla mnie sens. Badania wskazują, że niebieskie światło LED może poprawiać nastrój równie skutecznie jak leki przeciwdepresyjne i łagodzić objawy SAD, a czerwone światło, jak pokazują badania, doskonale podnosi poziom melatoniny, pomagając lepiej spać. Nie ma prawie nic lepszego do szybkiego wyłączenia się”.
8/ Manicure nakładkowy – ale nadal wypolerowany
Mimo swojej szybkiej popularności, paznokcie nakładkowe nie były dotychczas ani przyjazne dla środowiska, ani szczególnie eleganckie, ale w 2025 roku to się zmieni. Claws by Tiger Taylor, na przykład, wprowadza na rynek paznokci nakładkowych nową, elegancką stylistykę, ponieważ każdy błyszczący zestaw jest w pełni biodegradowalny i kompostowalny (dla porównania, plastikowy paznokieć rozkłada się około 500 lat). Bazaar może potwierdzić, że zestawy do paznokci z bioplastiku pochodzenia roślinnego są mimo to trwałe i można je przycinać, piłować i formować, tworząc w pełni spersonalizowany manicure, a każde opakowanie nadaje się również do recyklingu.
Kolejną marką, która promuje nakładki na paznokcie jest Fette, której założycielka, Angela Lei, szukała eleganckiej alternatywy dla powtarzanego jeden po drugim manicure żelowego, który osłabiał jej naturalne paznokcie.
„Postanowiłam zrobić sobie przerwę, żeby moje paznokcie się wzmocniły, ale nadal chciałam wyglądać schludnie na kolacjach czy imprezach” – mówi w rozmowie z Bazaar . „Słyszałam, że w Azji istnieją ręcznie robione, nakładane paznokcie, które wykorzystują alternatywny klej niż klej przemysłowy, który nie niszczy paznokci, więc się tym zainteresowałam. Znalazłam wiele technicznie wysokiej jakości opcji, ale pod względem estetycznym nie mogłam znaleźć zestawu, który chciałabym nosić. Wpadłam więc na pomysł stworzenia marki oferującej ręcznie malowane (a nie maszynowo natryskowe) nakładane paznokcie, które są zarówno dodatkiem do stylu życia, jak i produktem kosmetycznym”.



