Mój sześcioletni syn zawołał mnie szeptem: „Mamo, boję się, wracaj do domu”. To, co zobaczyłam, gdy wróciłam do domu, odebrało mi mowę.
Jestem samotną matką i ponieważ często byłam zajęta pracą, zatrudniłam nianię do opieki nad moim sześcioletnim synem. Była bardzo troskliwa i dobrze się z nim dogadywała.
Pracowała dla nas od roku i nigdy nie martwiłem się o nią ani trochę. Prawdę mówiąc, czułem się o wiele spokojniejszy, wiedząc, że mój syn jest z nią.
Pewnego dnia, gdy byłam w pracy, mój syn zawołał mnie szeptem: „Mamo, boję się, wróć do domu”. Jego głos drżał, jakby próbował się przed kimś ukryć. Prawie się nie odzywał i wyczułam, że się boi.
Zaniepokojony i przestraszony pobiegłem do domu. Kiedy otworzyłem drzwi, to, co zobaczyłem, odebrało mi mowę.

Kiedy przyjechałem, zastałem nianię nieprzytomną na podłodze. Mój syn myślał, że nie żyje i schował się w szafie, przerażony. Był w panice, wyraźnie w szoku.

Mój sześcioletni syn zadzwonił do mnie w panice: „Mamo, mam nadzieję, że wrócę do domu”: to, co zobaczyłam w domu, zostawiło mnie samą
Niania straciła przytomność z powodu silnego odwodnienia. Najwyraźniej nie zgłosiła swojego dyskomfortu ani nie zwróciła się o pomoc. Natychmiast wezwałam pomoc.

Na szczęście szybko przybyli i przejęli opiekę nad nianią. Po badaniu wyzdrowiała, ale było jasne, że przeszła trudny okres.
Mój syn nigdy nie zapomniał tej chwili i zmieniła ona sposób, w jaki otrzymywaliśmy opiekę i uwagę w domu.